Figura Marilynopodobna

Ogoliła głowę. Rzuciła wyzwanie publiczności. Dawniej prowokowała ją zmysłowością, teraz zaprzecza obrazowi seksownej blondynki, który towarzyszył jej przez lata. Przekracza granicę między młodością a dojrzałością. Katarzyna Figura dużo przeżyła i uważa, że jej się to opłaca - czytamy w tygodniku "Polityka".

Stale żyje na powierzchni, ani przez chwilę w ciągu ostatnich dwudziestu lat nie kryła się przed oczami publiczności. Jak na scenie wywalała swoje emocje, gorzkie rozczarowania, zawiedzione ambicje, kobiece rozterki. Jedni powiadają, że w ten sposób budowała swój gwiazdorski wizerunek, inni, że taka właśnie jest: spontaniczna, cielesna, obecna.

Od premiery filmu „Pociąg do Hollywood” (Radosława Piwowarskiego)
w 1987 r., w którym zagrała Mariolę Wafelek, wiejską dziewczynę marzącą o wielkiej amerykańskiej karierze, zna ją cała Polska. Dwa lata wcześniej Figura otrzymała dyplom aktorski warszawskiej PWST. Piotr Cieślak, opiekun roku, polecił Figurę do roli w filmie: To dziewczyna-dynamit – miał powiedzieć do Piwowarskiego. Gdy zrobiono jej zdjęcia próbne, nikt nie miał wątpliwości. Idealna do tej roli, choć przecież warszawianka z Ochoty na pozór niewiele miała wspólnego z małomiasteczkową bohaterką. Łączyły je tylko te same marzenia.

Jak nigdy nic, jakby to była zwyczajna wyprawa, wybrała się w końcu do Hollywood. Tam nikt nie dopatrywał się w niej podobieństwa do Marilyn Monroe, tam była Polką, Słowianką, egzotyczną w tamtych czasach nowością towarzyską. Francuski reżyser pomógł w dostaniu się do znanej agencji aktorskiej William Morris. Posypały się zaproszenia na rauty, brunche, kolacje. Bankietowy Hollywood potrzebuje dopływu świeżej krwi. W dodatku ta Polka miała w sobie amerykańską potrzebę sukcesu. Była sexy.

We dnie samotność w Los Angeles doskwiera jak palący w stopy gorący piasek na plaży w Santa Monica. W chłodne kalifornijskie wieczory, gdy ulice ożywają rozrywkowym tłumem, człowiek bez zaproszenia czuje się jak szmata. Powoli przestawała być towarzyską atrakcją, spowszedniała. Coraz mniej telefonów, listów, nagrań na sekretarce. Wracała do Polski, żeby potem znów pojawiać się w Kalifornii, bo amerykański wirus wyjątkowo łatwo wnika w krew - pisze Krystyna Lubelska w tygodniku "Polityka".

Źródło artykułu: Polityka
Wybrane dla Ciebie
Nauczycielka wyrzuciła krzyż do kosza. Jest postępowanie dyscyplinarne
Nauczycielka wyrzuciła krzyż do kosza. Jest postępowanie dyscyplinarne
Awantura na rządzie? Żurek odsłania kulisy spięcia
Awantura na rządzie? Żurek odsłania kulisy spięcia
Czy to koniec Polski 2050? Nadchodzą kluczowe wybory
Czy to koniec Polski 2050? Nadchodzą kluczowe wybory
Kolizja na skrzyżowaniu. Ciężarna zaczęła rodzić tuż po zderzeniu
Kolizja na skrzyżowaniu. Ciężarna zaczęła rodzić tuż po zderzeniu
Nowacka atakuje Nawrockiego. "Działa przeciwko dobrostanowi dzieci"
Nowacka atakuje Nawrockiego. "Działa przeciwko dobrostanowi dzieci"
Gwałt na komendzie. Minister sprawiedliwości zabiera głos
Gwałt na komendzie. Minister sprawiedliwości zabiera głos
Trump chce wyjścia USA z kluczowej konwencji klimatycznej ONZ
Trump chce wyjścia USA z kluczowej konwencji klimatycznej ONZ
Nauczycielka miała wyrzucić krzyż do kosza. Wójt idzie do prokuratury
Nauczycielka miała wyrzucić krzyż do kosza. Wójt idzie do prokuratury
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu jest Przemysław Czarnek
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu jest Przemysław Czarnek
Pilne ostrzeżenia IMGW. Śnieżyce i mróz do -18 stopni
Pilne ostrzeżenia IMGW. Śnieżyce i mróz do -18 stopni
Emeryt z Włoch zagrał w filmie. Ma zwrócić 21 tys. euro
Emeryt z Włoch zagrał w filmie. Ma zwrócić 21 tys. euro
Gruzin wynosił z biblioteki UW cenne dzieła. Trafiły do Rosji
Gruzin wynosił z biblioteki UW cenne dzieła. Trafiły do Rosji