Dziennikarz Republiki mówi o ataku. Podczas relacji na żywo
Jeden z dziennikarzy telewizji Republika relacjonował przebieg marszu poparcia dla Rafała Trzaskowskiego, pytając jego uczestników, czy zdają sobie sprawę, że prezydent Warszawy "jest kłamcą". Jedna z osób zagroziła wtedy dziennikarzowi.
Telewizja Republika wysłała jednego ze swoich dziennikarzy na marsz poparcia Rafała Trzaskowskiego. Pytał on zgromadzonych podczas relacji na żywo, czy "nie przeszkadza im, że Rafał Trzaskowski co chwila zmienia poglądy" i czy zdają sobie sprawę z tego, iż "jest kłamcą". W pewnym momencie jeden z uczestników marszu podszedł do pracownika prawicowej stacji i powiedział do niego, żeby "uważał, bo ktoś mu obije mordę".
Inna osoba zaczęła wtedy prosić dziennikarza, by odszedł od nich, a po chwili ktoś inny próbował mu wyrwać mikrofon. - Ci ludzie mnie fizycznie atakują. Facet atakuje naszego reportera - relacjonował reporter.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Wojna na marsze. Ekspert: Nieprzemyślana idea
Natomiast dziennikarz TVN24 Mariusz Sidorkiewicz, który relacjonował marsz poparcia dla Karola Nawrockiego, usłyszał od jego zwolenników, że jego stacja "ma nie kłamać". Jak sam powiedział, zgromadzeni "bardzo żywiołowo reagują, kiedy wchodzi na antenę".
Ile ludzi było na marszach?
Według nieoficjalnych wstępnych szacunków służb miejskich przekazanych PAP, w marszu poparcia dla kandydata KO wzięło udział ok. 140 tys. osób, a w zgromadzeniu zwolenników Nawrockiego ok. 50 tys. osób.
Premier Donald Tusk mówił, że w marszu poparcia Rafała Trzaskowskiego udział wzięło nawet 500 tys. osób. Z kolei sztab Karola Nawrockiego szacował, że w organizowanym przez nich wydarzeniu uczestniczyło ok. 200 tys. Polaków. Dane ze stołecznego magistratu są zupełnie inne.
ZOBACZ TAKŻE: Zasłabła podczas marszu. Kobieta uderzyła się w głowę