Działo się w nocy. Trump grozi atakiem "dla zabawy"
Trump nie wyklucza, że USA ponownie zaatakują strategiczną wyspę Chark "dla zabawy", ZEA odpowiada Iranowi, wytykając mu "militarną impotencję", a na Kubie doszło do gwałtownego protestu, w trakcie którego zaatakowano biuro partii komunistycznej. Sprawdź, co jeszcze wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę.
Zapraszamy na skrót wydarzeń z nocy, czyli najważniejsze i najciekawsze materiały wybrane przez redakcję Wirtualnej Polski. Znajdziesz go codziennie o 6.30 na stronie głównej WP.
Trump znów zaskakuje. "Możemy zaatakować dla zabawy"
Prezydent USA Donald Trump w wywiadzie dla NBC News wyraził wątpliwość, czy nowy najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, żyje. Oświadczył też, że choć Teheran chce rozejmu, nie jest gotowy na porozumienie.
Odnosząc się do ostatnich ataków powietrznych na strategiczną wyspę Chark w północnej części Zatoki Perskiej, prezydent USA stwierdził, że jej infrastruktura została "całkowicie zniszczona", ale amerykańskie siły mogą "uderzyć w nią jeszcze kilka razy, tak dla zabawy".
ZEA ostro odpowiada na oskarżenia Iranu. "Mamy prawo"
Zjednoczone Emiraty Arabskie odpowiedziały w sobotę Iranowi na oskarżenia, iż USA zaatakowały wyspę Chark z terytorium państwa Zatoki Perskiej stwierdzeniem, że polityka Teheranu jest chaotyczna i pozbawiona mądrości.
W poście na portalu X Anwar Gargasz, doradca prezydenta ZEA Mohammeda bin Zajeda, stwierdził, że "po 1909 irańskich atakach na Zjednoczone Emiraty Arabskie, Aragczi (minister spraw zagranicznych Iranu - red.) nadal oskarża ZEA o atak na Iran". Według niego "Zjednoczone Emiraty Arabskie mają prawo bronić się przed agresją, ale nadal priorytetowo traktują logikę, zachowują powściągliwość i szukają rozwiązania dla Iranu i regionu".
Gargasz ocenił, iż Iran ujawnił swoją "militarną impotencję" w atakach na państwa Zatoki Perskiej, a irańska strategia "odzwierciedla jego niezdolność do przeciwstawienia się atakom amerykańskim i izraelskim".
Spalili zdjęcie Meloni. Tysiące protestujących w Rzymie
W Rzymie odbyła się w sobotę wielotysięczna manifestacja przeciwko wojnie na Bliskim Wschodzie, rządowi Włoch i reformie wymiaru sprawiedliwości, która będzie tematem zbliżającego się referendum.
Podczas manifestacji policyjne kamery zarejestrowały moment spalenia zdjęć premier Meloni i ministra sprawiedliwości Nordio. Sprawcy zostali zidentyfikowani i zostaną im postawione zarzuty znieważenia instytucji publicznych.
Protest na Kubie. W ruch poszły kamienie
Na Kubie antyrządowi demonstranci zaatakowali w sobotę biuro partii komunistycznej w mieście Moron - poinformowała agencja Reutera, podkreślając, że był to wybuch publicznego niezadowolenia wywołany przerwami w dostawie prądu, zaostrzony przez blokadę dostaw ropy naftowej przez USA.
Nagrania w serwisach społecznościowych wykonane w mieście Moron, położonym na północnym wybrzeżu Kuby, około 400 km na wschód od stolicy Hawany, pokazują duży pożar i ludzi rzucających kamieniami w okna budynku, podczas gdy w tle słychać okrzyki "wolność". Publiczne protesty, zwłaszcza te gwałtowne, są na Kubie niezwykle rzadkie. W ciągu ostatniego tygodnia doszło do kilku niewielkich manifestacji w Hawanie, a studenci zorganizowali demonstrację, kiedy rząd zawiesił zajęcia stacjonarne, składając winę na blokadę dostaw ropy naftowej przez USA.
Zamknęli niebo dla amerykańskich samolotów wojskowych
Szwajcarski rząd (Rada Federalna) zamknął w sobotę przestrzeń powietrzną dla amerykańskich samolotów rozpoznawczych, o których przelot Waszyngton wnioskował w związku z wojną na Bliskim Wschodzie.
W oświadczeniu szwajcarski rząd przekazał, że Szwajcaria stosuje prawo neutralności w relacjach z USA, Izraelem i Iranem - trzema kluczowymi stronami trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Przepisy te "zabraniają przelotów stronom konfliktu, jeśli służą one celom wojskowym związanym z tym konfliktem".