Dwugłowy niedźwiedź
W tych wyborach wiadomo było z góry, kto wygra. Prawdziwe emocje zaczynają się dopiero teraz, po zwycięstwie Miedwiediewa, który wcale nie musi podporządkować się Putinowi.
03.03.2008 | aktual.: 03.03.2008 11:41
Dmitrij Miedwiediew to najstabilniejsza, najspokojniejsza i najmniej zaskakująca opcja, jeśli chodzi o sukcesję na urzędzie prezydenta – twierdzi zbliżony do Kremla publicysta Michaił Leontjew. Pytanie tylko, czy ta opcja faktycznie zagwarantuje stabilizację?
Jeśli przyjąć, że każdy naród ma coś takiego jak własny kod genetyczny, to u Rosjan zawiera on w sobie tęsknotę do władzy niepodzielnej. Czy Iwan Groźny, car Aleksander czy Józef Stalin oczy Rosji zawsze skupiały się na jednej osobie – osobie wodza. Zwykle nie odgrywało dużej roli, czy władca Kremla zdobył władzę legalnie, czy nie. Stalin w połowie lat 30. nie piastował w ogóle żadnej funkcji państwowej, ale był silny. U swych przywódców Rosjanie nie akceptują jedynie słabości.
Problemy pojawiały się zwykle, gdy przychodziło do przekazywania władzy. Prawie wszystkie kryzysy rosyjskiego państwa wynikały z braku skutecznego mechanizmu przekazywania władzy. 15-letnia Wielka Smuta, „okres zamętu”, pełna była skrytobójstw i fałszywych carów, nowych rządów i przeciwrządów. Wybuchła w 1598 roku, gdy panująca dotychczas dynastia nagle wymarła, a Rosja nie bardzo wiedziała, skąd wziąć nowego władcę. Także rewolucja lutowa z 1917 roku doprowadziła do nagłego końca rządzącej dynastii. Ostatni z Romanowów, przytłoczony sytuacją na froncie, zrzekł się tronu. Powstała próżnia, którą wykorzystali bolszewicy. No i rok 1991. Rozwiązanie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich było tak skomplikowane dlatego, że prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow i prezydent Rosji Borys Jelcyn do żywego się nienawidzili.
Christian Neef
Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Forum".