Dron w kopalni koło Konina. Prokuratura podejmie kroki
Prokuratura Okręgowa w Lublinie zajmie się sprawą drona znalezionego w kopalni w Gałczycach koło Konina. Prawdopodobnie to jeden z dronów, które wleciały do Polski we wrześniu ubiegłego roku.
Najważniejsze informacje:
- Prokuratura Okręgowa w Lublinie zbada sprawę drona znalezionego pod Koninem.
- Dron może być związany z incydentem z września zeszłego roku.
- Sprawę nadzoruje 8. Wydział do spraw Wojskowych.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie, a dokładnie jej 8. Wydział do spraw Wojskowych, zajmie się badaniem okoliczności znalezienia drona w kopalni w Gałczycach koło Konina. Jak poinformował rzecznik lubelskiej prokuratury Marek Zych, dron ten może okazać się jednym z rosyjskich urządzeń, które wleciały do Polski we wrześniu ubiegłego roku.
Jak doszło do incydentu z dronami?
We wrześniu ubiegłego roku kilkanaście rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną. Wiele z nich zostało strąconych przez lotnictwo NATO, a niektóre spadły na terenie kraju. Dron odkryty w kopalni pod Koninem prawdopodobnie należy do tej samej grupy.
Przez kolejne tygodnie od wrześniowego incydentu wojsko i służby szukały dronów i ich szczątków; wiele z nich zostało znalezionych na terenie województwa lubelskiego, a także - w pojedynczych przypadkach - w woj. świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.
Postępowanie prowadzone jest przez ten sam wydział, który zajmuje się ogółem wrześniowych incydentów. Zakres badań obejmuje zarówno ustalenie "właściciela" drona, jak i zbadanie ścieżki jego przelotu. Dotychczasowe informacje nie pozwalają jednoznacznie określić, jak doszło do jego lądowania na terenie kopalni w Gałczycach.
Wcześniej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że są pierwsze ustalenia ws. pochodzenia dronów. - Był to dron najprawdopodobniej realizujący misję na rzecz naszych adwersarzy ze wschodu. Ta sprawa podlega wyjaśnieniu przez żandarmerię wojskową i policję - powiedział szef MON.