Unia Europejska nie jest jeszcze w stanie sprostać wielkim geopolitycznym wyzwaniom, jak również rosnącym oczekiwaniom społeczności międzynarodowej, kierującej swe nadzieje w stronę siły, która w swej polityce obiera drogę dyplomacji. Miało to miejsce podczas ostatniego konfliktu między Izraelem a Hezbollahem w Libanie. Ponieważ USA wskutek jednostronnej polityki administracji Busha już dawno stały się jedną ze stron konfliktu na Bliskim Wschodzie, zaczęto wiązać oczekiwania z Europą uznawaną za bardziej neutralną. UE wysłała co prawda do Bejrutu i Jerozolimy Solanę, swego przedstawiciela do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, jednak poza tym stanowiła chór pełen rozdźwięków, czym narażała się na śmieszność. Równocześnie poszczególne kraje, jak Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy i Hiszpania próbowały działać jako państwa narodowe i przelicytowywać się nawzajem inicjatywami obmyślanymi we własnym zakresie.
Dlatego też wspólna polityka zagraniczna, tworzenie wspólnych sił zbrojnych, kształtowanie harmonijnej polityki podatkowej i ekonomicznej z zamiarem zabezpieczenia naszych zagrożonych standardów socjalnych i kulturowych zaliczają się do najważniejszych wyzwań, jakim zjednoczona Europa XXI wieku musi stawić czoła.
Drzemiące większości, obudźcie się
W porównaniu z tymi stricte politycznymi celami kwestia fiaska europejskiej konstytucji leży na innej płaszczyźnie. Rozszerzona Unia Europejska mianowicie, zanim postawi sobie tak ambitne cele, musi wpierw uporządkować własny dom, by w ogóle dało się nim kierować; musi uzyskać potrzebną zdolność politycznego działania. Przede wszystkim nie powinniśmy mieć cienia złudzeń co do tego, o co naprawdę rozbija się dziś proces pogłębienia instytucjonalizacji. Otóż nie o opór mieszkańców, bo teza ta, która utarła się po przegranych referendach we Francji i w Holandii, mimo iż z pozoru przekonująca, jest błędna. W rzeczywistości w większości krajów kontynentu cały czas obecne są drzemiące większości popierające proces integracji Unii Europejskiej.
Jürgen Habermas
Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Forum".