Czarzasty zostaje. Koalicja murem za marszałkiem
Lewica stoi murem za Włodzimierzem Czarzastym, a premier nie przewiduje zmian na stanowisku marszałka Sejmu. - Im bardziej ambasador obcego państwa będzie go atakował, przy asyście PiS i Nawrockiego, tym bardziej będziemy go bronić - słyszymy na lewicy.
- To skoordynowana akcja polskich polityków z ambasadorem obcego państwa w celu obalenia marszałka Sejmu, który stoi na straży suwerenności i konstytucji. To nie Targowica, to działania PiS - komentuje Łukasz Michnik, rzecznik Nowej Lewicy.
On i cała partia stoją murem za Włodzimierzem Czarzastym. Przedstawiciele tej formacji sugerują, że PiS i amerykański ambasador działali w tej sprawie w porozumieniu. Nie ma na to jednak dowodów, choć faktem jest, że PiS z administracją Donalda Trumpa - którego Czarzasty bardzo mocno krytykuje - ma bardzo dobre relacje. Podobnie jak Pałac Prezydencki, który również od kilku tygodni uderza w marszałka i lidera Nowej Lewicy.
- Dlaczego ambasador milczał przez cztery długie dni po wypowiedzi marszałka Czarzastego? Czy to możliwe, że to polscy politycy inspirowali dyplomatę do tak gwałtownego ruchu? Czy to przypadek, że tego samego dnia pojawiły się doniesienia medialne o propozycji złożonej przez PiS, PSL-owi w celu przejęcia władzy? Czytaliśmy, że za tą ofertą mieli stać Amerykanie - wylicza Łukasza Michnik.
Dodaje, że wpisy polityków PiS, którzy nawoływali do dymisji marszałka, brały się "ze względu na wolę ambasadora obcego państwa". Przekonuje też, że "marszałek Czarzasty powiedział to, co myśli każdy przyzwoity człowiek - Nobel to nagroda za pokój, a nie podpalanie świata".
- A PiS, zamiast stanąć po stronie polskiej władzy, pobiegło na skargę do "zagranicznego mocodawcy". Zachowują się jak petent w przedpokoju obcej administracji - mówi.
Obrona Czarzastego
Koalicja ma bronić Czarzastego. Polityk nie zostanie odwołany z funkcji marszałka Sejmu. Podkreślają to wszyscy rozmówcy z obozu władzy.
Obrona Czarzastego jest tym mocniejsza, im większe są na niego ataki. Kolejna ich odsłona to wywiad z ambasadorem USA w dzienniku "Rzeczpospolita". W nim Tom Rose nie tylko powtarza swoje zarzuty wobec Włodzimierza Czarzastego, ale także ubolewa, iż znaczna część Polaków ma krytyczne zdanie w stosunku do działań Trumpa.
- Jeśli te wyniki faktycznie odzwierciedlają stan opinii publicznej, to jest to godne pożałowania. I to bardziej dla Polski niż dla Ameryki - mówi Rose.
Dodaje, że na sojuszu Polski z USA korzysta m.in. biznes, a dla świata nadeszły trudne geopolitycznie czasy. - Jeśli więc poparcie wśród Polaków dla tego sojuszu słabnie, to jest to bardzo niefortunne, niesprawiedliwe i niesłuszne - mówił. Dodał jednak, że nie martwią go wyniki sondażu, bo "w ostatecznym rachunku pozostajemy partnerami i aliantami". - I to się nie zmieni - zapewnił.
Co ciekawe, marszałka Czarzastego przed ambasadorem broni również część prawicy. - To, że posłowie to głąby i wybrali postkomunistów to jedno, ale to jest nasz postkomunista i żadni Amerykanie nie będą nam namówić, kto ma być marszałkiem polskiego Sejmu - powiedział w Radiu Zet Sławomir Mentzen z Konfederacji.
Zapytany, czy Tom Rose powinien zostać wezwany "na dywanik" do MSZ, odparł, że "może by mu to pomogło". - Może ambasador znalazłby swoje miejsce w szeregu. Powinien wiedzieć, że nie powinien się interesować naszymi wewnętrznymi sprawami. Nie po to tutaj jest ambasadorem - powiedział.
Konfederacja broni Czarzastego?
Mentzen stwierdził też, że "cały czas słyszy, że Amerykanie będą nam wybierać marszałka Sejmu, albo że Amerykanie stoją za propozycją, żeby PSL z PiS-em obaliły ten rząd i powołali nowy rząd jeszcze w tej kadencji Sejmu". - Czuję się nieswojo z tym, że jakieś obce państwo będzie wybierało nam rząd albo wybierało nam marszałka Sejmu - ocenił.
Drugi z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak popiera jednak wniosek o zwołanie tajnego posiedzenia Sejmu w sprawie kontaktów Włodzimierza Czarzastego i zarzutów bliskich PiS-owi mediów. Większość Prezydium Sejmu taki wniosek odrzuca. W związku z tym niejawnego posiedzenia Sejmu w tej sprawie nie należy się spodziewać.
Wniosek w tej sprawie - jak pisaliśmy w WP - PiS złożyło w poniedziałek 9 lutego. - Nie wprowadzimy tego pod obrady - mówi człowiek z otoczenia Czarzastego. I dziwi się: - Sejm ma być zwoływany w trybie tajnym za każdym razem, gdy jakaś pisowska gazeta napisze o kimś jakąś bzdurę?
Zandberg broni Czarzastego
Czarzastego broni także dawny sojusznik, Adrian Zandberg. - Ja mam dziesiątki powodów, żeby krytycznie myśleć o Włodzimierzu Czarzastym, ale w tej sprawie kluczowe jest, na co pozwolił sobie ambasador Stanów Zjednoczonych. Ambasador jest przedstawicielem swojego państwa w niepodległej Rzeczpospolitej. Decyzje dotyczące tego, kto i jakie stanowiska piastuje, podejmują wyborcy i podejmuje parlament - podkreśla w rozmowie z WP lider partii Razem.
Jak dodaje: - Ambasador żadnego kraju - ani Niemiec, ani Stanów Zjednoczonych, ani żadnego innego państwa - nie znajduje się w Polsce w roli namiestnika, który może pouczać polskich polityków. Włodzimierza Czarzastego za różne rzeczy - i zasłużenie - możemy krytykować my, ale nie przedstawiciele obcego mocarstwa.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski