Czarne chmury nad Hołownią. "Polki nie wybaczą mu tej zdrady"

Czarne chmury nad Hołownią. "Polki nie wybaczą mu tej zdrady"
Czarne chmury nad Hołownią. "Polki nie wybaczą mu tej zdrady"
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Molecki

13.04.2024 02:14, aktual.: 13.04.2024 06:38

Spór o liberalizację prawa dotyczącego aborcji w Polsce mógłby oznaczać przedwczesny koniec kariery Szymona Hołowni - komentuje niemiecki dziennik "Die Tageszeitung".

Lewicowy berliński dziennik pisze o debacie polskiego Sejmu nad projektami ustaw dotyczących aborcji. "Dla Szymona Hołowni, młodej gwiazdy politycznej w Polsce, debata nad liberalizacją prawa aborcyjnego mogłaby oznaczać przedwczesny koniec jego kariery" - ocenia korespondentka gazety Gabriele Lesser.

Autorka wyjaśnia, że lider Trzeciej Drogi, który w 2025 roku chciałby wystartować w wyborach prezydenckich, "zwrócił przeciwko sobie wiele Polek", które w październiku 2023 roku głosowały na Platformę Obywatelską, Trzecią Drogę oraz Nową Lewicę. Politolożka Anna Materska-Sosnowska mówi "Die Tageszeitung" (TAZ): "Polki nie wybaczą mu tej zdrady. Rachunek dostanie w 2025 roku".

Wyborcze zwycięstwo dzięki Polkom

Jak relacjonuje niemiecka dziennikarka, Hołownia jako marszałek Sejmu najpierw przesuwał termin debaty nad projektami ustaw dotyczących aborcji, a teraz zażądał głosowania "zgodnie z własnym sumieniem", czyli bez dyscypliny partyjnej.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"To może jednak oznaczać, że wszystkie cztery projekty koalicji rządzącej przepadną, bo partie opozycyjne - narodowo-populistyczne Prawo i Sprawiedliwość i skrajnie prawicowa Konfederacja - na pewno zagłosują przeciwko" - podkreśla Gabriele Lesser. I dodaje, że Hołownia musi zdecydować, czy wybiera "dobre relacje z Kościołem katolickim Polski, czy urząd prezydenta w przyszłości".

W piątek po południu Sejm nie odrzucił w pierwszym czytaniu żadnego z czterech projektów ustawy dotyczących aborcji. Wszystkie zostaną skierowane do dalszych prac w komisji.

Według dziennikarki "TAZ", centro-lewicowa koalicja zawdzięcza swoje zeszłoroczne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w dużej mierze polskim kobietom. Przypomina o restrykcyjnych przepisach aborcyjnych w Polsce, zaostrzonych jeszcze wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku.

"Od tamtego czasu ciąże wysokiego ryzyka kilkakrotnie zakończyły się śmiercią płodu i przyszłej matki. Gdy tylko aborcja może uratować życie ciężarnej kobiety, polscy lekarze wolą czekać albo powoływać się na swoje 'dobre katolickie sumienie', choć pacjentka umiera" - pisze.

I dodaje, że z tego powodu w październiku 2023 roku "wiele wściekłych Polek zagłosowało na partie, których obietnice wyborcze, jak liberalizacja prawa aborcyjnego, dostępność pigułki 'dzień po' i finansowanie przez państwo zapłodnienia in vitro, zapowiadały rozwiązanie wielu obecnych problemów".

Przeczytaj również:

Źródło: Deutsche Welle

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (1204)
Zobacz także