Cyrograf nie wiąże



84-letni Eugeniusz Radoszycki z Katowic wpłacił 2 tys. zł zaliczki na wycieczkę do Egiptu w katowickim oddziale Orbisu. Na tydzień przed wyjazdem zachorował i zrezygnował z wyjazdu. Biuro podróży nie chce mu jednak oddać pieniędzy. Godzi się tylko na zwrot 40 zł.

Obraz

- Czuję się pokrzywdzony i oszukany. Chory nie mogłem jechać, a wpłacona suma to dla mnie lata oszczędzania. Uważam, że to haracz, który biuro pobiera za nic - twierdzi Radoszycki. Orbis powołuje się na umowę, zgodnie z którą klient, który rezygnuje z wyjazdu na tydzień przed terminem, traci 90 proc. całej wpłaty. Biuro nie przewiduje żadnych ustępstw. Problem w tym, że taka umowa jest niezgodna z prawem.

Niestety, o zakazie podobnych umów nie wie większość klientów. Biura podróży nie informują o tym nikogo i dalej podsuwają do podpisu zobowiązanie, które nakłada wysokie odstępne dla rezygnujących na kilka dni przed wyjazdem. Czasem jest to nawet 100 proc. opłaty za niedoszłą wycieczkę. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zaskarżył praktyki rażąco wysokich opłat pobieranych w podobnych przypadkach przez biura podróży. Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał mu rację, w lipcu tego roku wyrok się uprawomocnił. Zakaz dotyczy wszystkich biur podróży w kraju. Odtąd konsument, który podpisał umowę nakazującą mu zapłacić 70 czy 90 proc. wartości wycieczki, jeśli z niej rezygnuje - nie musi się do niej stosować. Taka umowa nie wiąże. Biura podróży w kraju nie chcą się jednak z tym pogodzić i grożą masowym protestem.

Biura podróży uważają, że zakaz ryczałtowego pobierania opłat za rezygnację z wycieczek jest dla nich rujnujący. Dotychczas bez żadnych problemów pobierały nawet 100 procent opłat za niedoszłe wyjazdy. Mimo upływu prawie czterech miesięcy od uprawomocnienia się wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie w tej sprawie - nadal oferują umowy na niekorzystnych dla klientów zasadach.

Biuro Scan Holiday Travel w Katowicach informuje, że jeśli ktoś rezygnuje z imprezy od 19 do 4 dni przed datą wyjazdu, to traci 80 proc. wpłaty. Ale jeśli zawiadamia o tym w ciągu czterech dni przed terminem - to przepada mu aż 100 procent wpłaty. Właśnie takie sumy najbardziej oburzały Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i dlatego wystąpił do sądu.

- Nasza umowa obowiązuje od maja, a więc nie uważam, że jest nieaktualna czy niezgodna z prawem - dziwi się pracownik Scan Holiday.

W Panturze jest podobnie. 80 proc. traci klient, jeśli zrezygnował z wycieczki na 9 dni przed terminem. Gdy taka decyzja zapada w ciągu czterech dni - biuro podróży pobiera 90 proc. całej wpłaty. Tutaj wiedzą o konieczności zmiany umowy, ale się z nią nie spieszą.

- Na razie mamy inne sprawy na głowie - tłumaczy pracownik. Wiele biur podkreśla, że chociaż umowy są jeszcze stare, to klient zawsze jest informowany o ubezpieczeniach na wypadek rezygnacji. To daje mu zwrot opłaty, a biuro zachowuje równocześnie swoją prowizję.

- Plagą jest to, że polscy klienci nie chcą się ubezpieczać. To jest prawdziwy problem. My staramy się pobierać około 50 proc. wpłaty po rezygnacji. Wiemy o nakazie UOKiK, trzeba będzie się dostosować, choć to oznacza dla nas większe koszty. Trudno, sądy są zwykle przeciwko biurom podróży - mówi Zbigniew Balcerzak, prezes Almaturu.

Katowicki Orbis przedstawił Eugeniuszowi Radoszyckiemu umowę, która wyrokiem sądu była zakazana od trzech miesięcy. Przewiduje ona, że za rezygnację w ciągu 8 dni przed wyjazdem, biuro pobiera 80 proc. opłat.

- I tak poszliśmy temu klientowi na rękę, zatrzymując niecałe 2 tys. zaliczki. To są koszty, jakie ponieśliśmy rezerwując czarter samolotowy, mając też inne zobowiązania. Dlaczego biuro ma ponosić straty, skoro klient nie przedstawił nawet dokumentów, że zachorował? W dodatku nie wykupił ubezpieczenia od rezygnacji z imprezy - wyjaśnia Lucyna Micyk z katowickiego oddziału Orbisu.

Orbis informuje, że przeciwko decyzji sądu będzie protestować na walnym zebraniu branży turystycznej.

- To jest dla nas tak niesprawiedliwe, że pozostaje nam tylko zamknąć cały interes. Nasi prawnicy na razie pozwalają nam stosować obecne umowy - mówi Stanisław Słuszniak, dyrektor handlowy Orbisu. - Ta bardzo kontrowersyjna decyzja uderza w biura podróży, które przecież muszą prosperować.

UOKiK ostrzega, że wobec biur turystycznych, które nie zastosują się do wyroku sądu, będzie wszczynać postępowania i nakładać kary od 500 do 10 tys. euro.

Grażyna Kuźnik

Wybrane dla Ciebie
Śmierć ks. Popiełuszki. Prokurator kwestionuje ustalenia sądu
Śmierć ks. Popiełuszki. Prokurator kwestionuje ustalenia sądu
Dotarli do świadka. Widziała, co działo się po wypadku
Dotarli do świadka. Widziała, co działo się po wypadku
Strzelanina we wsi Banjska. Posypały się kary dożywocia
Strzelanina we wsi Banjska. Posypały się kary dożywocia
Prezydent uhonoruje Litewkę? Wpłynął wniosek
Prezydent uhonoruje Litewkę? Wpłynął wniosek
Jest decyzja prokuratury ws. śmierci piłkarza Liverpoolu
Jest decyzja prokuratury ws. śmierci piłkarza Liverpoolu
Na Słowacji to nagranie to hit. Tak zachował się Tusk
Na Słowacji to nagranie to hit. Tak zachował się Tusk
Prokuratura o śmierci Litewki. Rosyjskie myśliwce przechwycone [SKRÓT DNIA]
Prokuratura o śmierci Litewki. Rosyjskie myśliwce przechwycone [SKRÓT DNIA]
Prokuratura reaguje. Specjalny zespół ws. skandalu z Zondacrypto
Prokuratura reaguje. Specjalny zespół ws. skandalu z Zondacrypto
Prokuratura dementuje spekulacje ws. wypadku Litewki. "Bezpodstawne"
Prokuratura dementuje spekulacje ws. wypadku Litewki. "Bezpodstawne"
Nie było śladów hamowania. Prokuratura o ustaleniach ws. Litewki
Nie było śladów hamowania. Prokuratura o ustaleniach ws. Litewki
Prokuratura podaje szczegóły ws. świadków. Jest apel po śmierci posła
Prokuratura podaje szczegóły ws. świadków. Jest apel po śmierci posła
Śmierć posła Litewki. Wiadomo więcej o kierowcy
Śmierć posła Litewki. Wiadomo więcej o kierowcy