Media: Zamiast NATO tworzy się już nowy sojusz
Groźba ceł za sprzeciw wobec przejęcia Grenlandii wywołała w stolicach Europy debatę o przyszłości zapewnienia sobie bezpieczeństwa bez USA. Według "Politico" część urzędników uważa, że rozwód z Ameryką staje się nieunikniony.
Najważniejsze informacje:
- Europejscy decydenci uznali groźbę ceł za "krok za daleko" i przyspieszyli rozmowy o nowej architekturze bezpieczeństwa.
- "Koalicja chętnych" wspierająca Ukrainę może stać się zalążkiem sojuszu działającego bez USA.
- UE szykuje odpowiedź polityczną i obronną; w grze są m.in. stała armia UE i Europejska Rada Bezpieczeństwa.
Plany Donalda Trumpa wobec Grenlandii wywołały w Europie poważne obawy i nasilają debatę o "rozwodzie" z USA. Wieloletni sojusznicy określają działanie prezydenta USA jako "szalone" i "nieuzasadnione", podkreślając, że Grenlandia jest częścią NATO i powinna być chroniona w ramach europejskiej solidarności.
Jak informuje "Politico", w prywatnych rozmowach europejscy dyplomaci przyznają, że Trump kwestionuje dotychczasowe gwarancje bezpieczeństwa i podważa wiarygodność Stanów Zjednoczonych jako partnera handlowego i militarnego.
W odpowiedzi Europa przyspiesza własne inicjatywy. Dyplomaci i przywódcy, w tym Keir Starmer, Emmanuel Macron, Friedrich Merz i Ursula von der Leyen, koordynują działania w ramach tzw. "Washington Group", która od lat wspiera Ukrainę i rozwija sprawną współpracę wielostronną, zarówno na poziomie oficjalnym, jak i nieformalnym.
Co zamiast NATO?
Trwają także rozmowy o nowych strukturach bezpieczeństwa - m.in. stałej armii UE i Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, które pozwolą Europie chronić swoje interesy nawet przy mniejszym wsparciu USA.
"Politico" podkreśla, że kryzys wokół Grenlandii uwidocznił, że Europa coraz poważniej rozważa niezależność od Waszyngtonu, przygotowując się do możliwego ograniczenia roli Stanów Zjednoczonych w transatlantyckiej polityce bezpieczeństwa.
Źródło: "Politico"