Co łączy polski bursztyn i marihuanę?

W Holandii można sprzedawać, ale nie można uprawiać marihuany. W Polsce handel bursztynem kwitnie, ale nikt nie wie, skąd się bierze, bo wydobycie jest nielegalne.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Co łączy polski bursztyn i marihuanę?
(Fotolia, Fot: Sasajo)

Zmiana rosyjskiej polityki handlu bursztynem doprowadziła do zamarcia eksportu rosyjskiego jantaru. Szacuje się, iż w Obwodzie kaliningradzkim znajduje się nawet 90 proc. światowych zasobów tego surowca. Zamknięcie rosyjskich rynków odbiło się niekorzystnie na polskim handlu. Jubilerzy z Polski zostali zmuszeni do kupowania ukraińskiego bursztynu, lub krajowego, który jest wydobywany na Żuławach.

W praktyce oznacza to, że cena surowca wzrosła kilkukrotnie. Obecnie kilogram bursztynu jubilerskiego kosztuje nawet dwa tysiące euro. Zwyżka kosztów oraz dostępność złóż spowodowały wzrost nielegalnego wydobycia.

Najczęstszym miejscem wydobywania bursztynu są gdańskie Stogi. W tym roku policja prawie dziesięciokrotnie dokonywała zatrzymań w związku z próbami nielegalnego wydobycia jantaru. Nielegalnie pozyskiwany surowiec trafia, poprzez sieć podejrzanych pośredników, na rynek… chiński.

Jeżeli surowiec uda się zapakować w walizki, nie ma większych przeszkód z jego wywiezieniem za granicę. W Polsce wywóz bursztynu nie jest obwarowany żadnymi sankcjami prawnymi, a nieuczciwi handlarze mają problem dopiero na chińskiej granicy.

Gdański bursztyn ma poza konkurencyjnością, jeszcze inną przewagę - jest lepszy gatunkowo. Chociaż znanych jest na świecie ponad 60 rodzajów jantaru, to właśnie bałtycka odmiana jest najwyżej ceniona. Wydobywany w Gdańsku surowiec pochodzi ze złóż naniesionych przez morze w efekcie, czego jego barwa jest czystsza, mniej skażona.

Chińczycy nie muszą też, inaczej niż polscy bursztynnicy, tłumaczyć się przed Urzędem Skarbowym, który bardzo skrupulatnie kontroluje odliczanie podatku od towarów i usług. Samo ściganie nielegalnego wydobycia bursztynu jest dość problematyczne, ponieważ takie działania uznawane są za wykroczenie.

Maksymalna kara, jaką można uzyskać za takie postępowanie to 30 dni aresztu lub 5 tysięcy złotych grzywny. Nielegalny proceder degraduje również środowisko naturalne. Pompy zasilane silnikami tłocząc wodę tworzą dziury oraz leje, które trudno uznać za urokliwe.

Polub WP Wiadomości