Co będzie dalej? "W ogóle nie wiemy, o co Amerykanom chodzi"
Jeśli Amerykanom i USA uda się obalić reżim w Iranie, co dalej? Jakie są możliwe scenariusze? - To jest świetne pytanie, które podkreśla, jak bardzo niebezpieczną decyzję podjął Donald Trump - ocenił w specjalnym wydaniu programu Wirtualnej Polski Jarosław Kociszewski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.
Atak Izraela i USA na Iran. Teheran bierze odwet. Śledź RELACJĘ NA ŻYWO Wirtualnej Polski
- Rozpocząć wojnę z Iranem było stosunkowo łatwo. Gdyby ta wojna miała ściśle określone cele militarne, można by było ograniczyć jej zasięg albo przewidzieć jej skutek. Natomiast określonych celów militarnych kompletnie nie ma - zwracał uwagę ekspert.- W momencie, kiedy celem - słuchając prezydenta Trumpa - jest stworzenie warunków dla zmiany reżimu, to znaczy, że w ogóle nie wiemy, o co Amerykanom chodzi. Co to znaczy stworzenie warunków dla zmiany reżimu? Na co? Jakich warunków? - wyliczał.
Co będzie dalej? "W ogóle nie wiemy, o co Amerykanom chodzi"
Kociszewski podkreślił także, że w Iranie nie ma silnej opozycji, która byłaby na tyle zjednoczona, by przejąć władzę. Zwrócił także uwagę, że potencjalne zabicie przywódcy Iranu także nie rozwiązuje problemu. - Jeżeli on zginie, to nie znaczy, że Iran poskłada się jak domek z kart. Dlatego że to nie jest jednoosobowa dyktatura. Tam są procedury sukcesji. Poza tym, wbrew powszechnemu mniemaniu, tam są struktury władzy skomplikowane. Więcej niż jeden ośrodek władzy i one negocjują ze sobą warunki sprawowania tej władzy. Więc to się tak łatwo nie poskłada - tłumaczył.
- Jeżeli reżim irański zacznie się chwiać, a to wcale nie jest powiedziane, że to nie nastąpi... Jest to duży kraj na Bliskim Wschodzie, nastąpi chaos. Kraje Zatoki Perskiej bardzo się tego obawiają - dodał ekspert.
Oto co wiemy do tej pory:
- Skoordynowany atak USA i Izraela: W sobotę rano siły Izraela oraz Stanów Zjednoczonych rozpoczęły wspólną operację militarną przeciwko Iranowi. Izrael nadał jej kryptonim "Ryczący Lew" (Roaring Lion), natomiast Pentagon określa działania mianem "Epickiej Furii". Prezydent USA Donald Trump potwierdził, że amerykańska armia prowadzi "duże operacje bojowe", mające na celu zniszczenie irańskiego potencjału rakietowego i nuklearnego.
- Cele uderzeń w całym kraju: Eksplozje odnotowano w wielu kluczowych miastach, w tym w Teheranie, Isfahanie, Komie oraz Karadżu. Ataki wymierzone są przede wszystkim w obiekty wojskowe, instalacje nuklearne, a także budynki rządowe. Według doniesień agencyjnych, celem była m.in. siedziba Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego, który został wcześniej ewakuowany w bezpieczne miejsce.
- Wezwanie do zmiany władzy: W specjalnym oświadczeniu wideo Donald Trump zwrócił się bezpośrednio do narodu irańskiego, wzywając go do "przejęcia kontroli nad własnym rządem". USA i Izrael otwarcie deklarują, że celem operacji jest nie tylko eliminacja zagrożenia nuklearnego, ale także doprowadzenie do upadku obecnego reżimu.
- Irański odwet i eskalacja w regionie: Teheran natychmiast ogłosił przejście do działań odwetowych. Pierwsza fala irańskich rakiet i dronów została wystrzelona w kierunku Izraela oraz amerykańskich baz wojskowych w regionie. Potwierdzono uderzenia na cele w Bahrajnie (baza USA), a doniesienia o wybuchach napływają także z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Przestrzeń powietrzna nad Iranem i Irakiem została zamknięta.
- Reakcja Polski i bezpieczeństwo obywateli: Prezydent Karol Nawrocki oraz premier Donald Tusk potwierdzili, że polskie władze były uprzedzone o planowanej operacji. Obecnie priorytetem jest bezpieczeństwo Polaków przebywających na Bliskim Wschodzie, w tym personelu dyplomatycznego i żołnierzy z kontyngentów wojskowych. MSZ monitoruje sytuację, a polskie służby zwiększyły czujność w cyberprzestrzeni.