Celne uderzenie USA. Skąd na Atlantyku wziął się rosyjski okręt?
Amerykanie przeprowadzili kolejną operację wymierzoną w tankowiec "floty cieni", który łamał międzynarodowe sankcje dotyczące handlu ropą. Operację na pełnym morzu przeprowadziły oddziały specjalne amerykańskiej Marynarki Wojennej.
Polowanie na tankowiec "Marinera" trwało od kilku tygodni, statek miał bowiem bardzo długą historię łamania sankcji i był obserwowany od dawna. Tankowiec wszedł do służby w 2002 r. jako Overseas Mulan pod banderą Wysp Marshalla. Od tamtej pory siedem razy zmieniał nazwę i pięć razy banderę, pod którą pływał. W tym po cztery razy od stycznia 2022 r. Od tego czasu pływał pod banderą Palau, Panamy, Gujany i teraz Federacji Rosyjskiej. Choć od października 2024 r. nie wiadomo do końca, jaką banderę nosił.
Mniej więcej w tym samym czasie statek trafił na listy sankcyjne administracji Stanów Zjednoczonych. Właśnie ze względu na niepewność bandery, pod jaką pływał, amerykański Departament Skarbu uznał go za część "floty cieni". Wówczas też coraz częściej zaczął wyłączać transponder, pozwalający śledzić jego ruch po morzach.
Na pewno we wrześniu 2025 r. jako "Bella 1" był aktywnie używany w transporcie ropy z Wenezueli i Iranu. Według danych analitycznych, pomiędzy październikiem 2021 i końcem września 2025 r. statek przewiózł miliony baryłek ropy irańskiej oraz wenezuelskiej do portów, w tym w Chinach, wbrew sankcjom USA.
Zmiana bandery
W grudniu 2025 r. "Bella 1" weszła w amerykańską blokadę morską Wenezueli. Amerykańska Straż Wybrzeża podjęła próbę jej zatrzymania na Karaibach ok. 20 grudnia, kiedy statek kierował się do Wenezueli w celu załadunku ropy. W tym czasie USA uznały, że statek pływał pod nieważną banderą.
Nie do końca było wiadomo, czy nadal funkcjonował pod banderą Panamy, Gujany czy innego państwa, co dawało podstawę do traktowania go jako jednostki bezpaństwowej i zgodnie z prawem morskim pozwalało na jego zatrzymanie. Załoga jednak odmówiła współpracy i nie dopuściła do wejścia amerykańskich służb na pokład, po czym statek obrał kurs na północny Atlantyk.
Po odpłynięciu z Karaibów, "Bella 1" przestała nadawać sygnały transpondera, co jest częstą praktyką stosowaną przez statki chcące unikać śledzenia. Następnie okazało się, że statek na pełnym morzu został przemianowany na "Marinera", a na jego burtach załoga wymalowała wielkie rosyjskie flagi.
Zgodnie z rejestrem Rosyjskiego Rejestru Morskiego, jednostka została formalnie przyjęta do rosyjskiej ewidencji statków z portem macierzystym w Soczi, choć formalna rejestracja przeprowadzona w czasie trwającego rejsu budziła wątpliwości co do przestrzegania standardowych procedur inspekcyjnych i formalności rejestrowych. I tę sytuację wykorzystali Amerykanie.
Polowanie na ducha
Transpondery statku ponownie zaczęły nadawać, kiedy znalazł się on w wodach w pobliżu Irlandii i Szkocji, gdzie ruch statków jest dość duży, co umożliwiło śledzenie jego pozycji między Islandią a Wyspami Brytyjskimi.
W międzyczasie Rosja, uznając statkiem za jednostkę pod swoją banderą, wystosowała formalne protesty dyplomatyczne do USA, domagając się zaprzestania pościgu i podkreślając, że "Marinera" pływa pod rosyjską flagą zgodnie z prawem morskim. Moskwa poinformowała także, że rosyjskie siły wojenne, w tym okręty nawodne oraz okręt podwodny, zostały wysłane w rejon tankowca, aby zapewnić mu ochronę lub monitoring sytuacji, co stanowiło jawne zaangażowanie państwa w jego los.
W tym czasie zaczął go śledzić duży patrolowiec pełnomorski Straży Wybrzeża typu Legend, USCGC "Calhoun". Nie wiadomo jednak, czy to z jego pokładu startował śmigłowiec, z którego przeprowadzono abordaż, choć wedle danych z systemów śledzenia ruchu statków, w momencie operacji był niespełna 2 mile morskie od zajmowanej jednostki.
Uderzenie
Tankowiec został przechwycony na północny zachód od Irlandii, w połowie drogi do Islandii. Rosyjska telewizja RT opublikowała zdjęcia, na których widoczny jest lekki śmigłowiec MH-6 Little Bird, z którego desantowali się, jak poinformował Waszyngton, żołnierze SEAL Team Six. Choć możliwe, że byli to funkcjonariusze oddziału specjalnego Straży Wybrzeża.
Zasięg śmigłowca nie pozwala na lot tak daleko w otwarte morze, więc całkiem prawdopodobnym jest, że startowali z patrolowca Straży Wybrzeża. W pobliżu nie było bowiem żadnego innego okrętu, o który mogliby oprzeć działania. Z powietrza za to operację wspierał AC-130 Gunship.
Amerykanie dość szybko i bezproblemowo zajęli jednostkę. Poinformowali przy tym, że w pobliżu znajdowały się dwa rosyjskie okręty wojenne, w tym okręt podwodny. Ten był prawdopodobnie śledzony od dawna. W rejonie amerykańskiej operacji krążył morski samolot patrolowy Boeing P-8 Poseidon, który wystartował ze szkockiej bazy.
Obecnie tankowiec kieruje się na północny zachód i przepływa w pobliżu Islandii, kierując się zapewne do któregoś z amerykańskich portów.
Rosja już skomentowała zajęcie statku. Domaga się od Stanów Zjednoczonych zapewnienia humanitarnego i godnego traktowania rosyjskich obywateli na pokładzie zajętego przez siły USA na Atlantyku tankowca Marinera, oraz żąda, aby " władze USA nie blokowały szybkiego powrotu do kraju rosyjskich obywateli z tankowca".
Dla Wirtualnej Polski Sławek Zagórski