Carrefour rzuca mięsem


Inspektorzy sanitarni skontrolowali bydgoski sklep "Carrefour" i potwierdzili wczorajsze doniesienia "Expressu". Sklep nielegalnie zajmował się rozbiorem półtusz. - Jeśli tak dalej pójdzie, zdecydujemy o zajęciu towaru i zamknięciu tej części marketu - inspektorzy zapowiadają, że podejmą takie kroki, w razie gdy sklep nie podporządkuje się zakazowi rozbioru. Wczoraj w hipermarkecie znów była inspekcja. Sklep usunął zakwestionowane mięso i podporządkował się nakazom.

We wczorajszym "Expresie Bydgoskim" napisaliśmy o skandalicznych warunkach, w jakich bydgoski "Carrefour" zajmuje się porcjowaniem mięs. O wszystkim opowiedział nam personel zwolniony z działu mięsnego z tego hipermarketu. Czwórka byłych pracowników z detalami opisała cały proces rozbioru mięs oraz "mięsne" zaplecze socjalne marketu. Na powierzchni około pięćdziesięciu metrów kwadratowych są dwa pomieszczenia, klitka trzy na trzy metry do mycia pojemników, w której także przechowywane są mięsa.

- Jakby doliczyć jeszcze rampę, to już całe zaplecze działu mięsnego, gdzie trafiają półtusze. Zresztą, wszystko razem jest tam przemieszane. Wołowina z drobiem, albo drób z rybami. Klienci zresztą sami zwracali uwagę na to, że kurczak śmierdzi rybami. Kiedyś jedna pani reklamowa kurczaka, bo był w łuskach - opowiadał nam Dariusz Broński.

- Na zapleczu nie ma żadnych haków do wieszania półtusz, więc wszystko leży na posadzce, jedna na drugiej - mówili pracownicy.

Od naszych informatorów usłyszeliśmy również o sposobach wydłużania terminów przydatności do spożycia.

- To zasada, której kazał nam przestrzegać menadżer (tu pada nazwisko - przy. red). Praktyką jest fakt, że mięso na dzień przed upłynięciem jego terminu przydatności do spożycia, wykorzystywane jest do bigosu, gulaszu, albo przygotowania grilla - dodał Paweł Furmankiewicz. Z relacji byłej załogi działu mięsnego wynika, że i na nieświeży zapach był w sklepie sposób.

- Na przykład, na trzy dni przed otwarciem przyjechała potężna partia kurczaków. Przeleżały w wodzie i potem jeszcze przez półtora tygodnia je sprzedawaliśmy. Dowiedzieliśmy się także o skandalicznych warunkach składowania odpadów oraz sposobach "utylizacji". Z godnie z przepisami weterynaryjnymi, każdy punkt zajmujący się rozbiorem, musi podpisać umowę ze specjalistyczną firmą, która zajmowałby się utylizacją odpadów. Bydgoski hipermarket nie współpracuje z żadną z takich firm, bo - jak powiedział "Expressowi" dyrektor sklepu Charles Keen - takiej potrzeby nie ma.

- Wszystkie resztki zabiera pani Janowska z Animalsów - bronił się w piątek Ch. Keen. Wczoraj zadzwoniliśmy do pani Janowskiej. Szefowa Animalsów powiedziała, że rzeczywiście dzięki "Carrefourowi" czworonożni podopieczni Animalsów mogą normalnie egzystować. - Co dwa, trzy dni odbieramy poporcjowane mięsa i wędliny, których terminy przydatności do spożycia kończą się następnego dnia. Karmimy nimi zwierzaki naszych członków, a kości i skóry oddajemy do schroniska w Rozważynie - mówiła.

Charles Kenn podczas piątkowej rozmowy zapewniał nas, że do działu mięs trafia wyłącznie poporcjowany i popakowany towar, który niemalże od razu wykładany jest na sklepowe półki. Kontrola przeprowadzona w piątek nie potwierdziła słów pana dyrektora.

- Znaleźliśmy ćwierci wołowe, co potwierdza, że najprawdopodobniej miał tu miejsce nielegalny rozbiór półtusz - mówi Ewa Chrzanowska z Powiatowej Stacji Sanitarnej w Bydgoszczy. Sklep został ukarany mandatem. Nakazano mu usunięcie wszystkich ćwierci wołowych. Ewa Kowalik, powiatowy inspektor weterynaryjny poinformowała nas, że "Carrefour" nie ma zezwolenia na rozbiór półtusz.

- Każdy hipermarket, który prowadzi działalność, musi posiadać taki dokument, aby móc zgodnie z przepisami funkcjonować. A "Carrefour" takiego nie ma i - jak wynika z relacji byłych pracowników - rozbiorem półtusz się zajmuje - powiedziała powiatowy inspektor weterynaryjny E. Kowalik, która wczoraj oglądała zaplecze hipermarektu. Wszystko wskazuje na to, że "Carrefour" podporządkował się nakazom.

- Pomieszczenia są puste i czyste - poinformowała E. Kowalik.

Wczoraj z ponowną kontrolą do hipermarketu przyjechała również inspekcja sanitarna. Kontrolerzy nie stwierdzili nieprawidłowości.

- Kierownictwo sklepu zastosowało się do wszystkich zaleceń z piątkowej kontroli - powiedziała Ewa Chrzanowska zastępca powiatowego inspektora sanitarnego. Służby sanitarno-weterynaryjne zapowiadają, że to nie koniec kontroli. - Chcemy mieć całkowitą pewność, że przepisy są przestrzegane - zapowiadają.

Katarzyna Pietraszak

Wybrane dla Ciebie
Niemiecki dziennik: Trudne rozmowy z Polską ws. dostaw ropy
Niemiecki dziennik: Trudne rozmowy z Polską ws. dostaw ropy
Zauważyli ruch tuż obok Polski. Amerykanie przerzucają sprzęt?
Zauważyli ruch tuż obok Polski. Amerykanie przerzucają sprzęt?
Nagrania potwierdzają katastrofę ekologiczną po uderzeniu Ukrainy
Nagrania potwierdzają katastrofę ekologiczną po uderzeniu Ukrainy
Putin poucza parlament. Mają zmienić podejście
Putin poucza parlament. Mają zmienić podejście
Nie żyje strażak ochotnik. Druhowie włączą syreny
Nie żyje strażak ochotnik. Druhowie włączą syreny
Głośny wywiad Donalda Tuska. Reakcja Pałacu Prezydenckiego
Głośny wywiad Donalda Tuska. Reakcja Pałacu Prezydenckiego
Sejm będzie transmitował uroczystości pogrzebowe Litewki. Są szczegóły
Sejm będzie transmitował uroczystości pogrzebowe Litewki. Są szczegóły
Papież spotkał się z arcybiskup Canterbury. Padły ważne słowa
Papież spotkał się z arcybiskup Canterbury. Padły ważne słowa
Piraci porwali statek. Na pokładzie jest 15 marynarzy
Piraci porwali statek. Na pokładzie jest 15 marynarzy
Czystki wśród prokuratorów. "Doszedł do wniosku"
Czystki wśród prokuratorów. "Doszedł do wniosku"
Podpalił bezdomnych. Sąd wyznaczył karę: 24 lata więzienia
Podpalił bezdomnych. Sąd wyznaczył karę: 24 lata więzienia
Nowe ostrzeżenia IMGW. Alerty w 15 województwach
Nowe ostrzeżenia IMGW. Alerty w 15 województwach