Dziennik przypomina, że wkrótce mają rozpocząć się rozmowy między przedstawicielami Narodowego Banku Polskiego a Rady Ministrów na temat wykorzystania rezerwy rewaluacyjnej. Chodzi o różnicę między ceną zakupu walut, znajdujących się obecnie w rękach NBP, a ich obecną wartością. Rezerwa wynosi ok. 30 mld zł, a rząd chce, aby NBP wpłacił do budżetu w przyszłym roku 9 mld zł.
Bank centralny na takie rozwiązanie się nie zgadza, bo - jak zgodnie twierdzą jego przedstawiciele - oznaczałoby to dodruk pieniądza i wzrost inflacji. Ale deklarują, że mogą rozmawiać na temat użyczenia budżetowi części rezerw walutowych na wcześniejszą spłatę długów zagranicznych.
Obecnie rezerwy walutowe NBP wynoszą ok. 30 mld USD (wg danych z końca marca było to prawie 31,5 mld USD). Ile z tego bank centralny może pożyczyć? - stawia pytanie publicysta "Parkietu" Marek Siudaj. "Sądzę, że w grę może wchodzić kwota ok. 4 albo nawet 5 mld USD" - powiedział Marek Zuber, główny ekonomista TMS.
"Uważam, że może być to 5 mld USD" - dodał Jacek Wiśniewski, szef działu prognoz i analiz rynkowych banku Pekao SA. "Pytanie tylko, czy rząd będzie w stanie taką kwotę wykorzystać".
Według publicysty "Parkietu" niewiadomą pozostaje także to, czy rząd zgodzi się na pożyczkę, a nie rozwiązanie rezerwy rewaluacyjnej. Wicepremier Jerzy Hausner deklarował, że jest otwarty na różne rozwiązania, jednak ostatecznie mogą zdecydować względy finansowe.