Brexitowa katastrofa coraz bliżej. Negocjacje z UE stoją w miejscu

Pół roku po rozpoczęciu procesu wychodzenia z UE, coraz więcej wskazuje na to, że Brexit może zakończyć się katastrofą. Negocjacje z UE są w impasie i rośnie ryzyko całkowitego fiaska rozwodu. Wątpliwości zaczynają mieć nawet niektórzy zwolennicy Brexitu, którzy wieszczą katastrofę dla brytyjskiej gospodarki. Taki scenariusz odbije się też na mieszkających w Wielkiej Brytanii Polakach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Brytyjski minister ds. wyjścia z Unii David Davis i szef zespołu negocjatorów UE Michel Barnier
Brytyjski minister ds. wyjścia z Unii David Davis i szef zespołu negocjatorów UE Michel Barnier (PAP/EPA, Fot: OLIVIER HOSLET)

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez ustalenia warunków rozwodu byłoby wstrząsem, które spowodowuje chaos, kryzys gospodarczy, a być może nawet uziemienie brytyjskich samolotów. A jednak taki czarny scenariusz staje się coraz bliższy z każdą turą pertraktacji między UE i Zjednoczonym Królestwem.

Po sześciu miesiącach i pięciu rundach negocjacji, rozmowy nie dały jeszcze żadnego efektu w najbardziej podstawowych sprawach, a obie strony pozostają w klinczu. Potwierdziła to czwartkowa konferencja Michela Barniera i Davida Daviesa, negocjatorów obu stron.

- Osiagnęliśmy stan impasu, co jest bardzo niepokojące - powiedział Barnier, mówiąc o najbardziej problematycznej kwestii pierwszej fazy negocjacji: pieniędzy.
Słowa te tylko dodały do coraz powszechniejszych obaw, że strony nie dojdą do porozumienia przed końcową datą 30 marca 2019 roku, a rozwód między Brukselą i Londynem będzie chaotyczny i burzliwy. Dlaczego?

Pieniądze, migranci i Irlandia

Przede wszystkim ze względu na uciekający czas. Rozmowy podzielone są na fazy. Ta pierwsza, w której dyskutowane są trzy najważniejsze kwestie: praw migrantów, Irlandii Północnej i brytyjskiego "rachunku" za Brexit, miała zakończyć się 20 października podczas spotkania Rady Europejskiej. Dopiero później mogą rozpocząć się rozmowy dotyczące okresu przejściowego i zasad przyszłych relacji obu stron. Już wiadomo, że przed grudniem do tego nie dojdzie, bo o ile w sprawie praw obywateli porozumienie jest blisko, to sprawa uregulowania brytyjskich należności wobec unijnego budżetu stoi w miejscu. To mimo faktu, że we wrześniu we Florencji premier May po raz pierwszy przyznała, że jej opłaci "rachunek za Brexit".

- Wystąpienie May powinno być poparte konkretną propozycją, ale takiej Brytyjczycy nie złożyli. Z drugiej strony jest natomiast pewna grupa państw członkowskich, w tym Niemcy, które mają bardzo twarde stanowisko w sprawie rachunku i chcą potraktować ją priorytetowo - mówi WP Agata Gostyńska-Jakubowska z Centre for European Reform w Londynie. - O porozumienie będzie bardzo trudno, bo Londyn upiera się, by sprawę załatwić dopiero po uzgodnieniu warunków okresu przejściowego i przyszłych relacji. Stanowisko Komisji jest fundamentalnie inne: najpierw ustalamy kwotę, potem dopiero będzie czas na resztę - tłumaczy.

Zobacz również: Polacy wobec Brexitu. Wielka niepewność

Ale jak dodaje, również sprawa Irlandii Północnej i jej granicy z Irlandią, będzie niezwykle trudna do uzgodnienia - szczególnie że sprawa ta była jej zdaniem zaniedbana przez brytyjski rząd. Problem rozbija się o to, że choć dla obu części zielonej wyspy powrót "twardej granicy" i kontroli granicznych będzie dramatem, Brexit może sprawić, że będzie ona konieczna.

Brexiterzy pełni obaw

Właśnie dlatego obawy o fiasko negocjacji rozwodowych są coraz powszechniejsze - i udzielają się także niektórym gorącym zwolennikom Brexitu, którzy ostrzegają przed zbliżającą się katastrofą.

"Powoli, nieubłaganie zmierzamy do końca gry, w której fiasko rozmów wydaje się nieuniknione. 20 października będzie historycznym punktem zwrotnym i ma potencjał, by być upamiętnionym w podręcznikach historii jako dzień, w którym Brexit poniósł porażkę" - napisał Peter North, bloger i lider Leave Alliance, jednej z większych organizacji wspierających wyjście Brytanii z Unii.

"Jestem teraz w 100 procentach przekonany, że nie będzie umowy. Jesteśmy poza punktem zbawienia. Nasz rząd nie jest poważnie zaangażowany w rozmowy i brakuje mu zdolności. Nigdy nie zrozumie problemów. Są dla nich zbyt skomplikowane" - dodał na Twitterze. Także Dominic Cummings, szef oficjalnej kampanii na rzecz Brexitu i człowiek uznawany za "mózg" stojący za ideą wyjścia z Unii, stwierdził w rozmowie z "Prospect Magazine", że ten scenariusz jest coraz bardziej możliwy, bo premier Theresa May i minister ds. wyjścia z UE David Davis są "groteskowo bezużyteczni".

Nie wszyscy są tak pesymistyczni. Dwaj brytyjscy ministrowie cytowani przez tabloid "The Sun" szacują prawdopodobieństwo brexitowego "skoku w przepaść" na 40-50 proc.

- Nie postawiłabym pieniędzy na to, że obie strony dojdą do porozumienia. Ale jednak myślę, że umowa będzie, bo obie strony mają świadomość, że konsekwencje wyjścia bez niego byłyby bardzo dotkliwe - mówi Gostyńska-Jakubowska.

Zapaść gospodarcza i uziemione samoloty

Konsekwencje byłyby dotkliwe dla obu stron, jednak najwięcej do stracenia ma Wielka Brytania. Według szacunków Banku Światowego, taki rozwód może sprawić, że handel między UE i Wielką Brytanią spadnie o połowę. Tymczasem wymiana handlowa z UE to około połowa całości obrotów Zjednoczonego Królestwa z zagranicą. Eksperci spodziewają się więc, że skutkiem będzie duża recesja, która rykoszetem dotknie też jej największych partnerów gospodarczych - w tym Polskę. Według Richarda Northa, ofiarą takiego Brexitu szybko padnie też brytyjski przemysł, zaś rolnictwo zostanie "zdziesiątkowane".

Ale to tylko część problemów, które przełożą się na codzienne życie ludzi zarówno na Wyspach jak i na kontynencie. We wtorek stowarzyszenie brytyjskich pilotów BALPA ostrzegło, że Brexit w stylu "skoku z klifu" może spowodować, że w obliczu braku nowych regulacji brytyjskie linie lotnicze będą musiały wstrzymać loty, a nawet przestać sprzedawać bilety z wyprzedzeniem.

"Myślenie, że brak umowy ws. Brexitu będzie czymkolwiek poza całkowitą katastrofą dla brytyjskiego sektora jest szczytem szaleństwa" - stwierdził szef BALPA Brian Strutton.

To tylko skutki gospodarcze. A co z politycznymi? Komentatorzy ostrzegają, że nieuporządkowany rozwód z UE może wywrócić porozumienie pokojowe w Irlandii i rozbudzić na nowo konflikt miedzy katolikami i protestantami. Brak porozumienia odczuliby także mieszkający w Wielkiej Brytanii Polacy. W takim scenariuszu ich dotychczasowe prawa nie zostaną zagwarantowane, a ich los będzie w całości zależny od woli władz w Londynie.

Właśnie ze względu na tak dotkliwe skutki fiaska rozmów obie strony zaczynają przygotowania do czarnego scenariusza, aby choć w pewnym stopniu złagodzić konsekwencje rozwodu.

- Brytyjski parlament robi to poprzez tzw. withdrawal bill, wdrażając, ze zmianami unijne prawo do porządku krajowego. Trudno mi sobie też wyobrazić, że obie strony nie zawrą porozumienia w kwestiach fundamentalnych, przynajmniej w sprawie obywateli i ruchu granicznego - mówi Gostyńska-Jakubowska. - Ale to wciąż nie zmieniłoby faktu, że nadal byłaby to sytuacja bolesna dla biznesu, który również zaczyna przygotowywać się na ten czarny scenariusz - dodaje.

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.