Chcieliśmy gorąco podziękować ludziom, którzy pomogli córce i pogotowiu, które zjawiło się zaledwie po kilku minutach - powiedziała w szpitalu Dorota Mokrogulska, mama dziewczynki. Ten mężczyzna ze Środy Śląskiej był niedawno w szpitalu i przyniósł małej maskotkę. Nie chciał nam podać swojego imienia i nazwiska, ale gorąco mu dziękujemy z mężem za pomoc. Lekarze oddziału chirurgii dziecięcej nie stwierdzili u Wiktorii złamań. Jedynie szok i otarcia na skórze. Rodzice dzień wcześniej kąpali się na żwirowni i było spokojnie. Raz na godzinę widzieli radiowóz policji. Feralnego dnia z Wiktorią pojechała jej 19-letnia siostra. Mówiła, że jakiś kierowca ciągle szarżował po dróżce wokół stawu, nie wiemy, czy to ten sam - dodaje pani Dorota. Myślę, że dla nieodpowiedzialnych ludzi są w Polsce za małe kary.
Bez wyobraźni
Rok temu w tym samym miejscu też doszło do podobnego wypadku. Zaparkowany nad skarpą samochód nagle zjechał do wody. Koła auta przejechały nogi opalającej się dziewczyny. Nad wodą potrzebna jest wyobraźnia - przyznaje Sławomir Masojć z policji. Najlepiej nie pić alkoholu, parkować samochody na skarpie bokiem i pilnować własnych dzieci. Komisarz podczas oględzin miejsca wepchnięcia Wiktorii do wody sam był świadkiem skrajnego braku wyobraźni. Przez pół godziny obserwowałem samotną, może 4-5-letnią dziewczynkę wpatrzoną w wodę - wspomina. Okazało się, że mama zostawiła dziecko i poszła popływać kajakiem. A co by się stało, gdyby ta dziewczynka próbowała wejść za matką do wody?
Mandat za piwo
Policja zapowiada, że będzie karać mandatami nietrzeźwe osoby na niestrzeżonych kąpieliskach. Zaangażowani w nadzór miejsc rekreacji są funkcjonariusze prewencji, kryminalistyki i drogówki. Zbiornik wodny żwirowni użytkuje Polski Związek Wędkarski. Jan Paprzycki, dyrektor biura Zarządu Okręgu, twierdzi, że wędkarze mają związane ręce. Nie stać ich na zatrudnienie ratownika, a kąpiących się ludzi nie mogą wyrzucić z miejsca, gdzie jest zakaz kąpieli. Możemy legitymować jedynie tych, którzy mają karty wędkarskie - mówi. Wciąż czekamy też na obiecane przez gminę kontenery na śmieci, bo jeden na tyle tysięcy kąpiących się to za mało. Do nas należy jedynie część nabrzeża - tłumaczy się Janusz Mikulicz, wójt gminy Kunice. Próbowaliśmy zagospodarować teren, nawet zatrudnić ratownika, ale okazało się, że nad tym miejscem biegnie linia wysokiego napięcia i sytuacja jest patowa.
Kwadratura koła
Latem, w czasie wakacji, nad trzema zbiornikami wodnymi przy Spalonej wypoczywa dziennie nawet trzy tysiące legniczan. Od szesnastu lat stoi tu tabliczka z zakazem kapieli, którego nikt nie przestrzega. Do tej pory żaden z przedstawicieli lokalnych władz nie wymyślił, jak zapewnić bezpieczeństwo kąpiącym się w tym miejscu ludziom. Może wystarczy spotkanie z właścicielem żwirowni, ogrodzenie miejsca i pobieranie symbolicznych opłat? A pieniądze starczyłyby na wynajęcie ratownika na trzy miesiące lata.
(Polskapresse)