Generał Jarosław Kraszewski odniósł się do słów szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, który poinformował, iż "otrzymał meldunek o przedstawicielu Iranu, wskazującym na Polskę jako sojusznika USA". - My pewnie jesteśmy obiektem zainteresowania terrorystów od 2002 r., kiedy nasi żołnierze polecieli do Afganistanu - stwierdził były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych.
Generał został zapytany, czy możemy obawiać się aktów terroru w Polsce w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie? - Wie pan, my pewnie jesteśmy obiektem ich zainteresowań od 2002 r., kiedy pierwsi nasi żołnierze pojechali i polecieli do Afganistanu - odparł były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych na pytanie prowadzącego.
- Później do tego jeszcze doszedł 2003 r., wejście do koalicji w Iraku - dodał.
- Wieloletnie przebywanie w jednej i drugiej operacji wzbudziło zainteresowanie. Natomiast wywiady wiedzą, że jest bardzo ciężko u nas zbudować jakąkolwiek siatkę, zwłaszcza przez obywateli państw arabskich. Jesteśmy narodem, który bardzo szybko się konsoliduje w tych chwilach krytycznych i raczej z nami nie warto w tym obszarze zadzierać - tłumaczył.
Generał o potencjalnym ataku na Polskę
Jak podkreślił jednak, "absolutnie nie sugeruje, żeby polskie służby przespały moment".
- Na tyle, ile się jednak orientuję, robią (służby - red.) dobrą robotę, żeby właśnie do takich sytuacji nie dochodziło. A te incydenty, które mogłyby gdzieś tam rodzić się w głowach ludzi współpracujących z siatkami agenturalnymi państw islamskich, są właściwie wykorzystywane przez polskie służby specjalne - podkreślił gen. Kraszewski.