Antychrześcijański prezydent. Biskupi protestują przeciwko polityce i retoryce Trumpa [OPINIA]
Retoryka i kolejne decyzje prezydenta Donalda Trumpa stawiają go poza światem myślenia i działania chrześcijańskiego. Jego polityka jest nie tylko niemoralna, ale i na najgłębszym poziomie niezgodna z Ewangelią. I coraz otwarciej mówią o tym chrześcijańscy przywódcy, w tym biskupi katoliccy z USA - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Tylko ten tydzień przyniósł kolejne decyzje, opinie i słowa Donalda Trumpa, których - z żadnej ani moralnej, ani ewangelicznej perspektywy - nie da się usprawiedliwić. Zacznijmy od słów. Prezydent USA o Somalijczykach (i jednej z pochodzących z Somalii polityczce partii demokratycznej) mówił jako o "śmieciach", a jednocześnie zapowiedział ataki na suwerenne państwa (co oznacza zapowiedź złamania prawa międzynarodowego i zasad moralnych).
Jeśli chodzi o politykę międzynarodową to po raz kolejny pokazał, że liczą się dla niego wyłącznie interesy silniejszych, a słabszych można rzucić im na pożarcie, jeśli tylko opłaca się to z punktu widzenia biznesowego. I wreszcie - przejdźmy teraz do czynów - niezmiennie kontynuuje on radykalną politykę migracyjną, w której absolutnie nie liczy się z prawami człowieka, czy nawet wyrokami sądów, a także zabija na morzu ludzi podtrzymując politykę strzelania do łódek, które uważa (bez dowodów, bo tych nie ma) za szmuglujące narkotyki.
Wszystko to razem buduje wizerunek (i rzeczywistość) polityki głęboko cynicznej, pozbawionej zasad i co do fundamentów nie do pogodzenia z tym, czego o moralności i polityce nauczają wyznania chrześcijańskie (w tym Kościół katolicki), do których wiernych Trump chętnie i z powodzeniem się odwołuje.
Reakcja arcybiskupa na agresję słowną Trumpa
Odpowiedzią na te skandaliczne działania i równie skandaliczną retorykę nie jest jednak, jak to kiedyś bywało, milczenie. Biskupi amerykańscy - tu skupimy się na katolickich, ale podobne wypowiedzi znajdziemy także wśród hierarchów episkopalnych czy luterańskich - jednoznacznie i systematycznie sprzeciwiają się takim działaniom i słowom. Tylko w ostatnich tygodniach poza jednostkowymi wypowiedziami pojedynczych biskupów amerykańskich mieliśmy oficjalne stanowisko całego Episkopatu, a także - co istotne z powodu zaangażowania wojsk amerykańskich w niszczeniu celów cywilnych na morzu - mocne stanowisko amerykańskiego arcybiskupa polowego.
Arcybiskup Timothy Broglio, bo o nim mowa, w ostrym oświadczeniu przypomniał, że cel nigdy nie uświęca środków, że nie wolno podejmować działań, których ofiarami są niewinni ludzie, i że nie do zaakceptowania jest sytuacja uśmiercania ludzi - nawet tych, którzy - być może - popełnili jakieś przestępstwa - bez wyroków sądowych.
Hierarcha w swoim oświadczeniu zwrócił uwagę, że nie ma pewności, czy wszystkie ostrzelane i zniszczone przez amerykańskie siły zbrojne statki rzeczywiście szmuglowały narkotyki, a do tego - nawet jeśli tak było - to, jak wskazuje Broglio, "czy każdy marynarz na statku, który prawdopodobnie przewozi nielegalne narkotyki, znał rodzaj ładunku". Istnieją też, na co zwraca uwagę katolicki arcybiskup, legalne sposoby na "przechwycenie podejrzanego statku, wejście na pokład i zapewnienie obecności funkcjonariuszy Straży Przybrzeżnej, którzy mają uprawnienia do dokonywania aresztowań".
I dopiero gdy to się stanie, to "sądy ustalają winę i stosowną karę". "Sprawiedliwy proces należy się każdemu" – mówi Broglio – "niezależnie od jego roli w nielegalnej działalności. Praworządność musi kierować wszystkimi działaniami; zaniechanie należytego procesu podważa prawa człowieka, podważa zaufanie publiczne i grozi krzywdą niewinnych ludzi".
"Cel nigdy nie uświęca środków"
Jasno - w tym oświadczeniu - zostały przypomniane także zasady moralne, jakimi musi się kierować nie tylko polityk, ale i żołnierz. "Cel nigdy nie uświęca środków, które muszą być moralne, zgodne z zasadami teorii wojny sprawiedliwej i zawsze szanujące godność każdej osoby ludzkiej" – podkreślił Broglio.
"Nikomu nie można nakazać popełnienia czynu niemoralnego" – wskazywał hierarcha, i dodawał, że "ponieważ zasada moralna zakazująca umyślnego zabijania osób cywilnych jest nienaruszalna to "rozkaz celowego zabijania rozbitków na statku, którzy nie stanowią bezpośredniego śmiertelnego zagrożenia dla naszych sił zbrojnych, jest niezgodny z prawem i niemoralny". I właśnie dlatego nikt nie ma prawa - na co też zwrócił uwagę Broglio - zmuszać żołnierzy czy oficerów do działań jednoznacznie niemoralnych.
Coraz więcej głosów krytyki
To - naprawdę bezprecedensowe oświadczenie, w którym arcybiskup, kierujący sumieniami wszystkich katolickich żołnierzy amerykańskich sił zbrojnych, potępia działania prezydenta i jego współpracowników - nie jest zaś jedynym, jakie w ostatnich tygodniach wydali biskupi w USA.
Konferencja Episkopatu tego kraju także wydała bowiem ostry i jednoznaczny dokument, w którym potępia politykę migracyjną - określoną "masową, bezładną deportacją" - prowadzoną przez Trumpa. "Jesteśmy zaniepokojeni, gdy widzimy wśród naszych wiernych atmosferę strachu i niepokoju wokół kwestii profilowania i egzekwowania przepisów imigracyjnych" – napisali biskupi. "Jesteśmy zasmuceni, gdy spotykamy rodziców, którzy obawiają się zatrzymania podczas odprowadzania dzieci do szkoły, i gdy próbujemy pocieszyć członków rodzin, którzy zostali już rozdzieleni ze swoimi bliskimi" - podkreślili biskupi.
Amerykańscy hierarchiowie katoliccy zaznaczyli także, że są zaniepokojeni "oczernianiem imigrantów", warunkami i brakiem dostępu do opieki duszpasterskiej w ośrodkach dla imigrantów, utratą statusu prawnego przez imigrantów oraz "zagrożeniami dla świętości miejsc kultu i szczególnego charakteru szpitali i szkół", odnosząc się do zniesienia federalnych wytycznych ograniczających egzekwowanie przepisów imigracyjnych w tych miejscach.
"Modlimy się o położenie kresu dehumanizującej retoryce i przemocy, zarówno skierowanej przeciwko imigrantom, jak i organom ścigania" – napisali biskupi. "Modlimy się, aby pan prowadził przywódców" - dodali.
I choć w oświadczeniu tym znajdziemy także słowa o koniecznej zmianie polityki migracyjnej, czy prawie do ochrony swoich granic przez państwo, to trudno nie dostrzec w tym oświadczeniu jasnego i jednoznacznego, i to niezależnie od różnic politycznych wewnątrz amerykańskiego Episkopatu, odcięcia się od linii prezentowanej w polityce migracyjnej przez Trumpa.
Papież też reaguje
Leon XIV, choć po Franciszku, który bez ogródek krytykował, i to niekiedy bardzo ostro Trumpa, wydawać się może ostrożniejszy i mniej chętny do krytykowania swojej ojczyzny i jej przywódców, także odciął się i ostrożnie potępił zarówno politykę migracyjną, jak i pogróżki w relacjach z Wenezuelą. W rozmowie z dziennikarzami, kilkanaście dni temu, papież wezwał władze amerykańskie do "głębokiej refleksji" nad tym, jak traktują one migrantów w Stanach Zjednoczonych.
Leon XIV zaznaczył, że "wiele osób, które od lat mieszkają" w USA, "nigdy nie stwarzając problemów", jest "głęboko dotkniętych" polityką masowych deportacji rządu. Wielu migrantów - podkreślał papież - "jest oddzielonych od swoich rodzin przez długi czas" i "nikt nie wie, co się z nimi dzieje". Leon XIV - w tej samej wypowiedzi - wyraził również zaniepokojenie narastającymi napięciami między USA a Wenezuelą. - Przemoc nigdy nie przynosi zwycięstwa – powiedział. - Kluczem jest dążenie do dialogu, znalezienie sprawiedliwych sposobów rozwiązania problemów, które mogą występować w poszczególnych krajach - dodał.
Te słowa mogą się wydawać, nawet w porównaniu do tego, co padło z ust amerykańskich biskupów, ostrożne, ale biorąc pod uwagę umiarkowanie i unikanie retorycznej eskalacji, jaka charakteryzuje obecnego papieża, są one i tak bardzo jednoznaczne. A do tego trzeba mieć świadomość, że w tej sprawie odpowiedzialność spada nie tyle na papieża, ile na amerykańskich biskupów, a ci są w tej sprawie - przynajmniej w oficjalnych wypowiedziach - absolutnie jednoznaczni.
Pytanie tylko, na ile to stanowisko dociera do zwyczajnych - jeśli chodzi o regularnie praktykujących, zazwyczaj głosujących na republikanów - katolików, na ile zmienia ich wybory polityczne, na ile rzeczywiście może wpłynąć na kierunek amerykańskiej polityki… Wielu z nich ma świadomość, że Trump nie jest zdecydowanie z ich bajki, ale nie widzą innego realnego dla nich wyboru. I to jest także potężny problem chrześcijan w USA.
Dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski
Tomasz P. Terlikowski jest doktorem filozofii religii, pisarzem, publicystą RMF FM i RMF 24. Ostatnio opublikował "Wygasanie. Zmierzch mojego Kościoła", a wcześniej m.in. "Czy konserwatyzm ma przyszłość?", "Koniec Kościoła, jaki znacie" i "Jasna Góra. Biografia".