Amisze proszą o uszanowanie prywatności pogrzebu ofiar masakry w szkole

Przywódcy społeczności Amiszów w
hrabstwie Lancaster w Pensylwanii zwrócili się do mediów o
uszanowanie powagi i świętości pogrzebów pięciu dziewczynek
zabitych w szkole w Nickel Mines przez mleczarza
Charlesa Robertsa.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Amisze proszą o uszanowanie prywatności pogrzebu ofiar masakry w szkole
(AFP)
WP

Pogrzeby czterech dziewczynek, w wieku od 7 do 13 lat, odbędą się w czwartek, a ostatniej w piątek rano (czasu lokalnego).

W oświadczeniu odczytanym w środę na konferencji prasowej w Nickel Mines przez funkcjonariusza policji stanowej Blaine'a Hertzoga, Amisze poprosili media o niefotografowanie żałobników i niefilmowanie z bliska procesji pogrzebowych.

Drogi prowadzące na miejscowy cmentarz oraz do domów, w których odbędą się nabożeństwa żałobne (Amisze nie mają swojego kościoła i odprawiają ceremonie religijne w wybranych domach) zostały zamknięte. Uzgodniono z władzami stanowymi, że w czasie pogrzebów wstrzymane zostaną loty samolotów i helikopterów nad Nickel Mines.

WP

W ostatniej chwili udało się udaremnić próbę zakłócenia pogrzebów przez fanatyczną prawicową sektę Westboro Baptist Church z Kansas. Urządza ona protesty na pogrzebach żołnierzy poległych w Iraku głosząc, że ich śmierć jest karą sprowadzoną przez Boga za tolerowanie homoseksualizmu.

Grupa zapowiedziała podobny protest na pogrzebach w Nickel Mines. Odwołała go po groźbie dziennikarzy, że nie dopuszczą fanatyków w pobliże domostw Amiszów oraz po obietnicy złożonej liderom sekty, że będą mogli wystąpić w telewizji. Jedna z jej działaczek pojawiła się w środę wieczorem w popularnej telewizji Fox News.

32-letni Roberts, żonaty ojciec trojga małych dzieci bez kryminalnej przeszłości, nigdy nie podejrzewany o chorobę psychiczną, wszedł do prywatnej szkoły Amiszów uzbrojony w kilka sztuk broni palnej i dwa noże, pozwolił wyjść chłopcom i nauczycielom a kilkanaście dziewczynek związał, ustawiając je pod tablicą. Kiedy pod budynek przybyła policja, zastrzelił pięć dziewczynek, drugie tyle ranił, po czym popełnił samobójstwo.

Jego motywy pozostają niejasne. W telefonie do żony na chwilę przed masakrą tłumaczył, że czuje "nienawiść do siebie i do Boga" w związku tym, że 20 lat temu molestował seksualnie dwoje dzieci, swoich krewnych. Sam miał wtedy 12 lat. Powiedział też, że odczuwa potrzebę ponownego molestowania małych dziewczynek.

WP

Roberts nie był Amiszem - są oni przemieszani w hrabstwie Lancaster z ludnością innych wyznań - i przeważa opinia, że zabójstwo nie miało nic wspólnego z faktem, że ofiarami były dzieci z tego kościoła.

Amisze, którzy wywodzą się z reformatorskiego w chrześcijaństwie ruchu anabaptystów (później zwanych menonitami, od których się odłączyli), wyemigrowali z Europy do Ameryki w XVIII wieku. Pojmując dosłownie Pismo Święte, wyrzekali się m.in. przemocy, co prowadziło do odmowy służby w wojsku i było jednym z powodów konfliktu z władzami państwowymi.

Po masakrze w szkole wielu Amiszów podkreślało, że wybaczają zabójcy. Przesłanie to przekazali też rodzinie Robertsa.

Amisze odrzucają korzystanie z większości zdobyczy cywilizacji technicznej - w ich domach nie ma m.in. telewizorów, komputerów i telefonów. Religia zabrania im prowadzenia samochodów i używania prądu elektrycznego z sieci elektrycznej (choć nie z własnych generatorów).

WP

Tomasz Zalewski

Polub WP Wiadomości
WP
WP