Alkoholowa eskapada generała USA. Tajne mapy w pociągu, pijaństwo w Kijowie
Pentagon ujawnił akta śledztwa dot. emerytowanego generała Antonio Aguto, byłego dowódcy jednostki odpowiedzialnej za wsparcie Ukrainy. Wirtualna Polska przeanalizowała cały raport. Generał miał nabawić się wstrząśnienia mózgu w Kijowie. Powód? Upadki, które wiązane są z zakrapioną kolacją poprzedniego wieczora. "Jego kurtka była rozerwana na łokciu, wyglądał okropnie, miał czerwony ślad na czole i czuć było alkohol" - zeznała w sprawie generała Bridget Brink, była ambasador USA w Kijowie.
Inspektor Generalny Pentagonu zbadał sprawę generała brygady Antonio Aguto Jr., dowódcy misji wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Raport opublikowany 12 marca 2026 roku potwierdza poważne naruszenia procedur bezpieczeństwa i dyscypliny służbowej - w tym utratę tajnych dokumentów w pociągu w drodze powrotnej z Kijowa, złamanie wojskowego zakazu spożywania alkoholu.
Podstawą do wszczęcia postępowania były trzy anonimowe skargi na generała brygady Antonio Aguto Jr., ówczesnego dowódcę Grupy Wsparcia Bezpieczeństwa dla Ukrainy (SAG-U) - jednostki koordynującej zachodnie wsparcie wojskowe dla Kijowa z siedzibą w Wiesbaden w Niemczech. Donosy na dowódcę wpłynęły między 20 a 24 maja 2024 roku do Biura Inspektora Generalnego Departamentu Obrony.
Śledztwo wszczęte zostało 6 czerwca 2024 roku. Przesłuchano łącznie 34 osoby, w tym samego generała, jego oficerów sztabowych oraz personel Departamentu Stanu. Przejrzano dziesiątki dokumentów niejawnych i jawnych, akta medyczne, raporty podróży służbowych i korespondencję mailową.
Raport obejmuje cztery zarzuty:
- pozostawienie tajnych dokumentów w pociągu kursującym między Ukrainą a Polską,
- złamanie godziny policyjnej obowiązującej personel dyplomatyczny w Kijowie,
- naruszenie wojskowego zakazu nadmiernego spożywania alkoholu,
- oraz stawienie się na spotkanie z sekretarzem stanu w stanie niezdolności do pełnienia obowiązków.
Badano również, czy generał stworzył "środowisko toksyczne" w dowodzonej przez siebie jednostce. W toku dochodzenia ujawniono trzy kolejne incydenty - omawianie tajnych informacji poza strefą bezpieczną, korzystanie z urządzenia do sieci tajnej w schronieniu podczas alarmu bombowego oraz zarzut uderzenia podwładnego w twarz.
Aguto dowodził SAG-U od 9 grudnia 2022 roku. Wcześniej był dowódcą Pierwszej Armii Stanów Zjednoczonych, a przed nią Trzeciej Dywizji Piechoty. Ostatecznie generał przeszedł na warunkową emeryturę 1 listopada 2024 roku, jeszcze przed zakończeniem śledztwa.
Tajne mapy jadą przez Polskę
24 marca 2024 roku generał Aguto wraz ze sztabem dotarł z Wiesbaden do Kijowa w ramach powierzonych mu zadań. Zabrał ze sobą zestaw tajnych map w czarnej, plastikowej tubie - otwartej, cylindrycznej, długiej na niemal metr - opisanych klauzulą "SECRET/RELFVEY".
Skrót "RELFVEY" oznacza materiały zastrzeżone wyłącznie dla grupy "Pięciorga Oczu", czyli sojuszniczego wywiadu Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii.
Zgodnie z przepisami, materiały tajne przewożone ręcznie muszą być zapakowane w dwie nieprzezroczyste, zapieczętowane koperty lub w zamkniętą na klucz teczkę dyplomatyczną. Tuba - jak wynika z raportu - była otwarta i niezabezpieczona. Aguto zeznał, że mapy były "za duże, żeby je zawinąć. Ponadto tuba była za mała" - w związku z czym ostatecznie w ogóle nie podjęto próby właściwego zabezpieczenia dokumentów.
- Brałem te mapy dość często, bez względu na to, gdzie się znajdowałem, żeby poinformować urzędników na temat sytuacji w Ukrainie. To jest moja praca - przekonywał.
Raport wskazuje tutaj m.in. na obowiązującą dyrektywę, która jednoznacznie określa sposób zabezpieczenia dokumentów. Ówczesna ambasador USA w Ukrainie Bridget Brink w lipcu 2022 roku wydała stosowną dyrektywę jednoznacznie zakazującą przewożenia materiałów tajnych przez granice państwowe w inny sposób niż za pośrednictwem akredytowanego kuriera dyplomatycznego.
Aguto ani jego sztab nie posiadali takich uprawnień. Jak ustalili śledczy, oficer odpowiedzialny za bezpieczeństwo w SAG nie wydał żadnych rozkazów dla kuriera na ten wyjazd - bo, jak zeznał jeden ze świadków, "nie mieliśmy przewozić żadnych materiałów tajnych".
Oficer potwierdził, że nawet gdyby takie rozkazy istniały, uprawniałyby jedynie do wjazdu do Polski - ale już nie na terytorium Ukrainy, do czego wymagana była odrębna zgoda ambasady w Kijowie.
Aguto utrzymywał jednak, że on i jego sztab posiadali stosowne dokumenty. Śledczy nie znaleźli żadnych dowodów potwierdzających tę tezę. Jeden ze świadków zeznał, że choć wydanie rozkazów było dotychczas typową praktyką przed wyjazdami do Ukrainy, tym razem nie było żadnych, ponieważ nikt nie planował zabrania materiałów niejawnych.
Tuba zostaje w przedziale
3 kwietnia 2024 roku delegacja wsiadła do specjalnego pociągu czarterowanego przez Departament Stanu na trasie Kijów-Przemyśl. Pociąg ten, obsługiwany przez ukraińską załogę i niedostępny dla cywilów, jest jedyną drogą lądową dla personelu dyplomatycznego - ukraińska przestrzeń powietrzna jest zamknięta dla lotnictwa cywilnego od pierwszego dnia inwazji rosyjskiej, czyli od 24 lutego 2022 roku.
Raport rekonstruuje pierwsze godziny po przyjeździe do Polski - kluczowy okres dla przedmiotu postępowania. Podróżni - w tym generał - przesiedli się do samochodów, a następnie odlecieli wojskowym transportem do Wiesbaden. Tuba z mapami pozostała w tym czasie w pociągu.
Według zeznań, jeden ze świadków widział, jak tuba była wnoszona do pociągu w Kijowie, ale nie widział jej przy wysiadaniu w Przemyślu. Raport stwierdza wprost: śledczym "nie udało się ustalić, kto kontrolował mapy, gdy podróżni wsiedli do pociągu w drodze powrotnej".
Gdy skład wrócił na Ukrainę, tuba nadal leżała w przedziale. Dopiero 5 kwietnia, czyli dobę po powrocie delegacji do Niemiec, generał Aguto zorientował się, że mapa zginęła.
Następnie jego adiutant zadzwonił w tej sprawie do Kijowa. Z raportu dowiadujemy się, że regionalny oficer bezpieczeństwa ambasady skontaktował się z ukraińskim dyrektorem Służby Bezpieczeństwa Kolei. Wtedy dokumenty się odnalazły.
W ciągu 45 minut ukraiński pracownik kolei przywiózł tubę do siedziby ambasady.
Dowódca wziął winę za incydent na siebie. - Oczywiście. Biorę pełną odpowiedzialność - powiedział, cytowany przez świadka nr 1 - czytamy w dokumencie.
Oficer bezpieczeństwa ambasady sporządził oficjalny protokół incydentu i ocenił, że nie można wykluczyć narażenia materiałów tajnych na ujawnienie. Następnie przekazał sprawę do Biura Bezpieczeństwa Informacji Departamentu Stanu. Jak wynika z ustaleń śledczych ani Agencja Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa Obronnego, ani biuro bezpieczeństwa Europejskiego Dowództwa Sił Zbrojnych USA nie miały żadnego wpisu o tym incydencie w aktach Aguto jeszcze rok po zdarzeniu.
Chronologia incydentu z mapami:
- 24 marca 2024 - Aguto i sztab wyjeżdżają z Wiesbaden do Kijowa z tajnymi mapami w niezabezpieczonej tubie;
- 3 kwietnia 2024 - Delegacja wsiada do pociągu dyplomatycznego w Kijowie w drodze powrotnej;
- 4 kwietnia 2024 - Podróżni docierają do Wiesbaden. Tuba z mapami zostaje w wagonie;
- 5 kwietnia 2024 - Aguto odkrywa brak map; oficer bezpieczeństwa ambasady lokalizuje je na pociągu, który wrócił na Ukrainę;
- 5 kwietnia 2024 - Ukraiński pracownik kolei dostarcza dokumenty do ambasady w ciągu 45 minut od zgłoszenia.
Czacza, sześć godzin i trzy upadki
Drugi potwierdzony zarzut dotyczy wieczoru 13 maja 2024 roku w Kijowie. Generał Aguto wraz z towarzyszącym mu oficerem spędził prawie sześć godzin na kolacji z ukraińskimi wojskowymi w jednej z kijowskich restauracji. Na spotkaniu spożywany był alkohol. Na stole - jak wynika z raportu - pojawiły się dwie butelki czaczy, czyli gruzińskiego 40-50 proc. destylatu gronowego.
Rozkaz Europejskiego Dowództwa Sił Zbrojnych USA obowiązujący żołnierzy na służbowych wyjazdach do Ukrainy ograniczał spożycie alkoholu do "dwóch jednostek standardowych na dobę" - w przypadku mocnych trunków odpowiada to maksymalnie 90 mililitrom na dobę.
Aguto twierdził przed śledczymi, że nie wiedział o istnieniu tego przepisu. Zeznał, że przed pierwszym wyjazdem do Ukrainy pytał swojego przełożonego, generała Darryla Williamsa, o obowiązujące zasady dotyczące alkoholu, a ten miał mu odpowiedzieć, że decyzja o tym, czy personel może spożywać alkohol, należy do niego.
Śledczy ustalili jednak, że nawet jeśli taka rozmowa miała miejsce, zgoda generała Williamsa nie spełniała formalnych wymogów zawieszenia rozkazu, który wymagał pisemnego powiadomienia Centrum Operacyjnego Europejskiego Dowództwa, wraz ze wskazaniem zakresu zwolnienia, ram czasowych i nazwiska zatwierdzającego oficera. Żadnego takiego powiadomienia nie było.
O godzinie 21:57 jeden z adiutantów wysłał do ochrony wiadomość tekstową: "Wciąż trzymamy się mocno… nie sądzę, żeby cokolwiek sprawdzał. Miej wszystko w gotowości, ale jest zbyt pijany."
O 22:23 ochrona informowała o zbliżającej się godzinie policyjnej, która obowiązuje w Kijowie od 23:00 do 6:00.
Ostatecznie zwolnienie z niej udzielono telefonicznie przez pełniącego obowiązki regionalnego oficera bezpieczeństwa ambasady - co sprawiło, że zarzut złamania godziny policyjnej okazał się bezzasadny.
Spotkanie zakończyło się około 23:00. Wtedy to generał opuścił restaurację. Kilku ochroniarzy opisało go wtedy jako "zataczającego się, z pustym wzrokiem i spowolnioną, niewyraźną mową".
Sam Aguto przyznał śledczym: "Byłem na jakimś poziomie upojenia."
Na tym jednak wieczór nie zakończył się. Generał dotarł następnie do pokoju hotelowego, gdzie w obecności dwóch oficerów, nagle stracił równowagę i upadł, uderzając głową w ścianę. Nikt nie widział, o co się potknął, nikt nie widział żadnej przeszkody.
Kiedy wydawało się, że to koniec - generał upadł po raz drugi. Okoliczności tego upadku dowódca nie pamiętał. Rano jednak obudził się z wyraźną raną na czole, którą opisał jako "guz, pewnie czerwony, około pół centymetra".
Poranne spotkania ze śladami po upadkach
14 maja rano Aguto zjawił się w hotelowym holu z "sińcem na czole, zbliżonym wielkością do talii kart do gry" - tak opisał go świadek. Adiutanci kilkakrotnie próbowali przekonać go, żeby nie szedł na zaplanowane spotkanie z sekretarzem stanu Anthonym Blinkenem. Generał odparł krótko: "Dobrze. Jedźmy, mamy spóźnienie."
Około 50 metrów od bramy głównej ambasady Aguto wyskoczył pospiesznie z samochodu i upadł twarzą na chodnik, rozrywając marynarkę na łokciu i uderzając głową po raz trzeci. Mimo to nalegał, żeby iść na spotkanie. Regionalny oficer bezpieczeństwa, który napotkał go przy wyjściu z windy, zeznał, że generał wyglądał "na będącego w kompletnym nieładzie", był "nieobecny duchem" i "wyglądał okropnie" — a do tego "lekko czuć było alkohol". Marynarka była rozerwana, koszula podarta, na czole widniała duża rana.
Świadkiem w tej sprawie była także ambasador Brink. - Jego kurtka była rozerwana na łokciu, wyglądał okropnie, miał czerwony ślad na czole i czuć było alkohol. Pomyślałam: "O nie, co się stało?" — zeznała.
Ambasador Brink przekazała siedzącemu obok attache obronnemu karteczkę z pytaniem: "Co się dzieje z generałem Aguto?". Attache odpisał, że wygląda jak po ciężkim upadku i możliwym wstrząśnieniu mózgu. Na pytanie, czy czuć alkohol, attache odpowiedział: "Nie." Także żaden inny uczestnik spotkania z sekretarzem stanu nie wspomniał o woni alkoholu ani nie wyrażał obaw co do jego ewentualnego stanu.
Raport opisuje także dalszy przebieg dnia. Po spotkaniu z Blinkenem Aguto wziął udział w wideokonferencji ze swoimi podwładnymi z Wiesbaden — gdzie jak wynika z dokumentu "mówił powoli, powtarzał te same pytania, nie był w stanie sformułować spójnych poleceń".
Zastępca dowódcy, obserwując go zdalnie z Niemiec, przerwał spotkanie: generał "wyraźnie nie był w odpowiednim stanie". Później, mimo nalegań sztabu, Aguto wziął udział w zaplanowanym spotkaniu z ukraińskimi i brytyjskimi generałami. W trakcie spotkania jeden z ukraińskich pułkowników zapytał wprost towarzyszącego oficera, czy dowódca jest pod wpływem alkoholu. Ukraiński generał po zakończeniu spotkania powiedział, że obecność Aguto w takim stanie była "brakiem poszanowania" partnerów i że powinien był po prostu zadzwonić i odwołać spotkanie.
Dopiero około godz. 15 lekarz ambasady, wzywany ponownie po tym, jak stan generała pogorszył się w stosunku do porannej oceny, zdiagnozował umiarkowane do ciężkiego wstrząśnienie mózgu.
Aguto nie był w stanie samodzielnie otworzyć drzwi, gdy ktoś zapukał, musiał podpierać się o framugę, żeby utrzymać równowagę. Badania na miejscu w kijowskim szpitalu, a następnie kompleksowa ocena neurologiczna w centrum medycznym Landstuhl w Niemczech potwierdziły diagnozę. Generał trafił na tydzień pod opiekę medyków.
Co stało się z Aguto?
Kluczowym pytaniem dla śledczych było, co tak naprawdę wyłączyło generała z pełnienia obowiązków 14 maja. Aguto utrzymywał, że jego stan był wyłącznie wynikiem wstrząśnienia mózgu po serii upadków. Powołał się także na swoje wcześniej zdiagnozowane schorzenia, które - jak twierdził - mogły przyczyniać się do utraty równowagi, niezależnie od spożycia alkoholu. Jeden z przyjmowanych przez niego leków może, jak wynika z ulotki, wywoływać zawroty głowy i omdlenia, zwłaszcza w połączeniu z alkoholem.
Śledczy nie kwestionowali diagnozy wstrząśnienia. Zakwestionowali natomiast tezę o braku związku z alkoholem. Kluczowy był tu pierwszy upadek w pokoju hotelowym - do którego doszło bezpośrednio po powrocie z kolacji, gdy wielu świadków potwierdziło wyraźne objawy upojenia. Inspektor Generalny stwierdził, że na podstawie zgromadzonych dowodów "bardziej prawdopodobne niż nie" jest to, że to właśnie upojenie spowodowało ten upadek, który zapoczątkował całą serię.
Raport wskazuje jednak, że przy braku badania krwi nie można było dowieść, że Aguto był wciąż pijany następnego dnia - a postępujące przez cały dzień 14 maja pogarszanie się jego stanu wskazywało raczej na wstrząśnienie niż na alkohol, którego efekty z czasem ustępują.
W odpowiedzi na wstępne konkluzje raportu doręczone mu we wrześniu 2025 roku Aguto nie zmienił swojego stanowiska. Przyznał jedynie, że powinien był zrezygnować z udziału w spotkaniach i zgłosić się po pomoc medyczną wcześniej.
"Wybrałem kontynuowanie, bo byliśmy w krytycznym momencie z naszymi ukraińskimi partnerami i mieliśmy zaplanowanych wiele kluczowych spotkań" - napisał. Inspektor Generalny potraktował to jako potwierdzenie faktu niezdolności do służby, a nie jako okoliczność łagodzącą.
Klimat w jednostce i uderzenie wojskowego
Śledczy następnie skoncentrowali się na atmosferze w podległej Aguto jednostce.
Skarżący opisywali dowódcę jako "notorycznie toksycznego", który miał lżyć podwładnych, poniżać pułkowników przy oficerach niższej rangi i tworzyć atmosferę strachu. Spośród 25 przesłuchanych świadków mających bezpośredni kontakt z generałem — siedmioro potwierdziło te obserwacje, szesnaścioro uznało, że dowódca był wymagający, ale nie toksyczny.
Śledczy uznali jednak, że na złą atmosferę w jednostce wpływ - niezależnie od dowódcy - ma kilka czynników: praca przez całą dobę siedem dni w tygodniu przez cały rok, warunki zakwaterowania opisywane jako "gorsze niż w Iraku i Afganistanie", brak stołówki wieczorami i w weekendy, częste rotacje personelu co trzy miesiące, różnice w kulturze służby między wojskami lądowymi a marynarką i lotnictwem. Komisja nie znalazła podstaw do zakwalifikowania zachowania Aguto jako toksycznego przywództwa w rozumieniu wojskowych przepisów.
W toku dochodzenia wyszła jednak na jaw inna historia. Zastępca dowódcy zeznał, że latem 2024 roku, podczas wejścia do restauracji, w której oficerowie świętowali czyjeś urodziny, Aguto podszedł do grupy młodszych oficerów bawiących się w grę alkoholową i uderzył jednego z nich w twarz otwartą dłonią, komentując: "Widzisz, nie muszę grać, żeby to zrobić."
Uderzony oficer odmówił złożenia skargi, tłumacząc, że potraktował to jako nieudany żart. Sprawa i tak trafiła do Wydziału Dochodzeń Kryminalnych Armii.
Co dalej z generałem?
Raport wymienia też dwa dodatkowe incydenty dotyczące bezpieczeństwa informacji: omawianie przez generała informacji ściśle tajnych na otwartym dziedzińcu podczas zjazdu dowódców w lipcu 2024 roku oraz korzystanie z tabletu podłączonego do tajnej sieci teleinformatycznej podczas pobytu w schronieniu ambasady w Kijowie na skutek alarmu rakietowego w grudniu 2023 roku. Obie sprawy zostały skierowane do biura bezpieczeństwa specjalnego.
Aguto przeszedł na warunkową emeryturę 1 listopada 2024 roku — warunkowo, gdyż dalszy bieg sprawy zależał od wyniku śledztwa. Decyzja o jego ostatecznym statusie należy teraz do Sekretarza Armii.
Tomasz Waleński, dziennikarz Wirtualnej Polski