"Ale wstyd". Kaczyński uderza w premiera. I mówi: trzeba mieć cojones
- Trzeba mieć honor i "cojones" - jak to się elegancko mówi – tymi słowami Jarosław Kaczyński podsumował Donalda Tuska, odnosząc się do sytuacji z 2025 roku.
- Niemcy nie tylko nie chcą uczynić wobec nas żadnego choćby nawet takiego pozornego ukłonu, tylko jeszcze tych polityków - z Tuskiem na czele - traktują tak, że to naprawdę wstyd. Bo jak się odsyła premiera rządu z jego własnego pociągu do innego wagonu, no to, proszę państwa, co ten premier właściwie powinien zrobić? – zapytał Kaczyński.
I za chwilę dodał, że "on (Tusk – red.) poszedł jak trusia". - Jak chłopiec z 4a no może z 5b do tego drugiego (wagonu – red.) A co powinien zrobić? Powinien się odwrócić i pójść do kierownictwa stacji, powiedzieć: ten pociąg nie jedzie. […] A ja, jeśli by to było technicznie możliwe, z pewnym opóźnieniem wsiadłem do innego, a wy sobie jeździe jak chcecie – radził Tuskowi prezes PiS.
- No ale na to trzeba mieć, proszę państwa, pewną wolę, honor, i cojones - tak to się elegancko mówi – skomentował Kaczyński.
Tusk w innym wagonie ze względów bezpieczeństwa
W maju 2025 roku, podczas wizyty do Kijowa premier Donald Tusk podróżował w innym wagonie niż liderzy Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii.
Jak wyjaśniał wówczas w rozmowie z WP rzecznik MSZ, sytuacja ta była wynikiem decyzji strony ukraińskiej, która odpowiadała za organizację transportu.
Dobrze poinformowane źródło ukraińskie tłumaczyło "Rzeczpospolitej", że decyzje dotyczące miejsc w pociągu były podyktowane względami bezpieczeństwa. - Trwa wojna i chodzi wyłącznie o to, by europejscy przywódcy bezpiecznie dotarli do Kijowa. Warto podziękować tym służbom, które organizują wizyty w takich warunkach, w jakich istniejemy. I lepiej na ten temat nie spekulować – cytowała wypowiedź "Rzeczpospolita".