Akcja w kopalni Pniówek. Utracono kontakt z górnikami
Akcja ratunkowa w kopalni Pniówek w Pawłowicach. Po zdarzeniu pod ziemią utracono kontakt z dwoma górnikami. JSW przekazała, że doszło do wycieku metanu.
Jak przekazał "Dziennikowi Zachodniemu" rzecznik prasowy JSW, do zdarzenia w kopalni doszło po godz. 17, około 830 metrów pod ziemią.
- W miejscu tym pracowało łącznie 10 górników - ośmiu zostało bezpiecznie ewakuowanych, natomiast z dwoma nadal nie ma kontaktu - powiedział Wojciech Sury.
W akcję zaangażowano zastępy ratownicze z Bytomia i Wodzisławia Śląskiego. W gotowości są także psycholodzy.
Wyciek metanu
Wiceprezes zarządu JSW ds. technicznych i operacyjnych Adam Rozmus na konferencji prasowej po godz. 21 przekazał, że doszło do wydzielenia "dużych ilości metanu".
- W momencie urabiania, o godzinie 17.10, czujniki zarejestrowały nagły wzrost metanu, wydzieliła się duża ilość metanu, w samym przodku w momencie zdarzenia znajdowało się dziesięciu pracowników - mówił Rozmus.
Ośmiu górników wycofało się bezpiecznie, w rejon skrzyżowania. - Z dwoma pracownikami w momencie samego wycofywania straciliśmy kontakt - mówił Rozmus.
Powołano specjalny sztab. Wyrobisko ma zostać spenetrowane.
Wiadomo, że zaginieni górnicy są doświadczeni. Pod ziemią pracowali od kilkunastu lat.
Poważny wypadek sprzed lat
Kopalnia Węgla Kamiennego Pniówek to jedna z większych kopalni węgla kamiennego w Polsce, zlokalizowana w Pawłowicach w województwie śląskim. Zakład należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Ponad trzy lata temu w Pniówku doszło do okropnego wypadku. 20 kwietnia 2022 roku w wyniku serii wybuchów metanu życie w kopalni straciło 16 górników i ratowników górniczych, którzy po pierwszym wybuchu ruszyli z pomocą poszkodowanym. Siedmiu z nich pozostało za tamami, które po katastrofie odgrodziły rejon pożaru od pozostałych wyrobisk.
Aby dotrzeć do zaginionych, trzeba było wydrążyć nowy, niespełna 350-metrowy chodnik, równoległy do otamowanej ściany wydobywczej. Prace trwały kilka miesięcy.