Ajatollah odchodzi w cień. Przekazał kontrolę nad krajem szefowi służb
Według "New York Timesa" najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei przekazał kontrolę nad kluczowymi obszarami działalności państwa szefowi służb bezpieczeństwa. Laridżani ma szansę zostać następnym władcą Iranu.
Najważniejsze informacje:
- Chamenei przekazał kontrolę nad kluczowymi decyzjami państwa szefowi służb bezpieczeństwa Alemu Laridżaniemu.
- Laridżani ma szansę zostać następnym najwyższym przywódcą.
- Według ekspertów władze Iranu działają w oparciu o założenie, że amerykańskie ataki wojskowe są nieuniknione.
W ostatnich miesiącach irańska dyktatura stanęła przed realistyczną szansą na utratę władzy. Wraz z falą masowych protestów, nadeszło widmo zbrojnej inwazji ze strony Stanów Zjednoczonych, a z europejskich mediów napływają wyraźne sygnały, że rządzący obawiają się utraty kontroli nad krajem.
Najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei w obawie przed zamachem w trakcie ogólnokrajowych protestów przekazał kontrolę nad kluczowymi decyzjami państwa szefowi służb bezpieczeństwa i byłemu dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Alemu Laridżaniemu – poinformował w niedzielę "New York Times".
Awans Laridżaniego oznaczał odsunięcie na boczny tor prezydenta Masuda Pezeszkiana. Według "New York Timesa" zakres obowiązków Laridżaniego w ostatnich miesiącach stopniowo rósł, a zagrożenie ze strony USA podniosło jego wpływ na decyzję państwa. 67-letni były wojskowy formalnie zajmuje stanowisko sekretarza Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Dziennik opiera swoje informacje na wywiadach z sześcioma wysokimi rangą irańskimi urzędnikami.
Ali Laridżani. Kontroluje najważniejsze decyzję Iranu
Laridżani był odpowiedzialny za brutalną pacyfikację niedawnej fali protestów. To właśnie on publicznie wzywał służby bezpieczeństwa do użycia siły podczas tłumienia pokojowych demonstracji. Według niektórych doniesień irańskie władze zamordowały w styczniu około 30 tys. protestujących.
Obecnie Laridżani odpowiedzialny jest za utrzymywanie kontaktów z najważniejszymi sojusznikami, takimi jak Rosja, oraz regionalnymi graczami, takimi jak Katar i Oman. Nadzoruje również negocjacje nuklearne z Waszyngtonem i opracowuje plany zarządzania krajem w przypadku potencjalnej wojny ze Stanami Zjednoczonymi.
W wywiadzie dla Al Jazeera'y Laridżani zapewnił, że Iran jest gotowy do ewentualnego konfliktu z USA. – Przygotowywaliśmy się przez ostatnie siedem, osiem miesięcy. Znaleźliśmy nasze najsłabsze punkty i je wyeliminowaliśmy. Nie szukamy wojny i jej nie rozpoczniemy. Ale jeśli nas do niej zmuszą, odpowiemy – mówił.
Następca najwyższego przywódcy
Chamenei miał wyznaczyć cztery szczeble sukcesji dla każdego z kluczowych stanowisk w dowództwie wojskowym i rządzie. Polecił również wszystkim osobom na stanowiskach kierowniczych wyznaczenie maksymalnie czterech następców i delegował obowiązki na wąskie grono zaufanych osób, które podejmą decyzje w przypadku zerwania z komunikacji lub jego śmierci.
W czerwcu 2025 roku, ukrywając się podczas 12-dniowej wojny z Izraelem, Chamenei wskazał trzech kandydatów, którzy mogliby zastąpić go na stanowisku najwyższego przywódcy. Choć ich nazwiska nie zostały ujawnione, uważa się, że nie ma wśród nich Laridżaniego – zgodnie z irańskimi zasadami stanowisko to może przypaść wyłącznie wysokiemu rangą duchownemu szyickiemu. Laridżani również posiada tytuł ajatollaha.
Nieunikniona wojna
Vali Nasr, ekspert ds. Iranu z wydziału Studiów Międzynarodowych amerykańskiego uniwersytetu Johna Hopkinsa uważa, że Chamenei spodziewa się, że zostanie męczennikiem historii kraju. – Dzieli władzę i przygotowuje państwo na kolejną wielką zmianę, zarówno sukcesję, jak i wojnę, świadomy, że sukcesja może nastąpić w wyniku wojny – mówił.
Ekspert uważa, że Teheran działa w oparciu o założenie, że amerykańskie ataki wojskowe są nieuniknione. Iran postawił wszystkie swoje siły zbrojne w stan najwyższej gotowości i przygotowuje się do konfliktu. Rozmieszcza wyrzutnie rakiet balistycznych wzdłuż granicy z Irakiem, tak, by móc zaatakować Izrael oraz wzdłuż południowych wybrzeży Zatoki Perskiej, co oznacza, że w jego zasięgu znajdą się amerykańskie bazy wojskowe w regionie.