Piotr Woyciechowski, były zastępca Komisji Likwidacyjnej WSI, ujawnił w wywiadzie dla "Wprost", że gdy pisarz pracował w 1946 roku w ambasadzie w Rzymie, podstawiono mu sekretarkę, która miała wyjść za niego za mąż. Była agentką UB, wykorzystywaną również przez wywiad wojskowy.
Nowe wątki z życia pisarza szeroko komentowane są w Poznaniu, bo właśnie w 1946 roku pisarz ożenił się z Reginą Wiktor w Rzymie. Czy to była właśnie ta osoba, o której mówi Woyciechowski?
To jest bardzo nieścisła informacja, która na pewno jest krzywdząca dla zmarłego pisarza - mówi ksiądz profesor Jan Kanty Pytel, przyjaciel Romana Brandstaettera, a dziś prezes stowarzyszenia jego imienia. To małżeństwo było oparte na wielkiej i wiernej miłości, co potwierdza wyznanie pisarza po śmierci żony: "Była mym domem. Mój dom umarł. Anioł opuścił mój dom". Trudno uwierzyć, że był w stanie świadomie uwikłać się w tego typu sprawy. Ale będziemy sprawdzali wszystko w IPN, bo taka informacja na pewno szkodzi poznańskiej i wielkopolskiej kulturze.
Zmarły dwa lata temu poznański pisarz - Przemysław Bystrzycki, również przyjaciel Romana Brandstaettera, w licznych wywiadach podkreślał, że w dokumentach IPN, odnotowano, że pisarz był nękany przez aparat komunistyczny. Ministrowie kultury obiecywali mu dom, na przykład w Szczecinie, w zamian za napisanie sztuki o Stalinie. Pisarz nigdy się na to nie zgodził i nie był twórcą, którego dzieła chętnie wydawały państwowe wydawnictwa. Wytykano mu między innymi żydowskie pochodzenie, a także nawrócenie na wiarę katolicką. (PAP)