96 osób zginęło w pożarze podczas koncertu
Co najmniej 96 osób zginęło, a ponad 180 zostało rannych w wyniku pożaru, który wybuchł podczas koncertu rockowego w klubie w West Warwick w amerykańskim stanie Rhode Island - poinformowały w piątek lokalne władze.
22.02.2003 07:17
Pożar wybuchł w klubie The Station w czwartek około godz. 23 miejscowego czasu podczas pokazu pirotechnicznego, towarzyszącego koncertowi popularnego w latach 80. i 90. zespołu rockowego Great White. Klub zajmował jednopiętrowy drewniany budynek o niskich sufitach.
Od fajerwerków szybko zajął się drewniany sufit i dźwiękoszczelne okładziny w pobliżu sceny.
W ciągu trzech minut cały klub stanął w płomieniach - powiedział szef lokalnej straży pożarnej Charles Hall. Według niego, widownia liczyła 300 miejsc, ale nie wszystkie były podczas koncertu zajęte. Władze szacują, że w klubie było około 250 osób.
Hall zaznaczył, że klub nie miał zezwolenia władz miejskich na używanie środków pirotechnicznych.
Pożar zostawił z budynku tylko jego szkielet, ogień opanowano dopiero wczesnym rankiem w piątek. Większość zwłok ofiar znaleziono w pobliżu głównego wyjścia z klubu. Niektórzy zginęli bezpośrednio od ognia, inni zatruli się dymem. Według Halla, część zwłok nosi oznaki zatratowania.
W szpitalach umieszczono ponad 160 poszkodowanych w pożarze osób, 14 z nich jest stanie krytycznym.
Miejscowość West Warwick znajduje się w odległości 24 km od stolicy stanu Rhode Island, miasta Providence. Do pożaru doszło zaledwie cztery dni po tragedii w klubie nocnym w Chicago. 21 osób zginęło tam w wyniku stratowania lub zaduszenia, gdy ochrona klubu rozpyliła w powietrzu pieprz, aby rozdzielić uczestników bójki.
Najtragiczniejszy w dziejach USA pożar nocnego lokalu pochłonął 491 osób, gdy 28 listopada 1942 roku spłonął klub Cocoanut Grove w Bostonie. (mag)