Codziennie co najmniej kilkadziesiąt osób łamie ręce, nogi lub żebra. Czy w Łodzi może zabraknąć gipsu? Lekarze zapewniają, że sytuacja jest pod kontrolą. Tej zimy zużyli już prawie tonę tego materiału. Gipsowy but, który zakłada się na złamaną nogę waży prawie 4,5 kg.
- Do ambulatorium chirurgicznego wciąż zgłaszają się pacjenci - mówi dr Janusz Morawski z Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. Tygodniowo potrzeba kilkadziesiąt opakowań gipsu.
Wśród poszkodowanych, którzy mają połamane ręce i nogi są emeryci i dwudziestolatki. Tylko nieliczni decydują się na "gips" z żywicy akrylowej, który jest bardziej estetyczny (może być różowy, biały, zielonkawy) i nieco lżejszy niż tradycyjny. Ponadto mniej nasiąka wodą, ale nie należy się w nim kąpać ze względu na wewnętrzną warstwę włókniny, która może potem gnić. Niestety, kosztuje 150-200 złotych, w zależności od wielkości.
Pacjent musi sam w aptece zaopatrzyć się w żywicę akrylową, gdyż w pogotowiu ratunkowym nie ma takiego materiału. Lekarze jednak odradzają gips z żywicy, gdyż często po unieruchomieniu złamanej kończyny występuje duży obrzęk i trzeba zmienić opatrunek na nowy. A to pociąga spore koszty.
(ew)