"Niedźwiedzie" w powietrzu. Zełenski ostrzegał: Przygotowują atak
Prezydent Ukrainy ostrzegł w poniedziałek wieczorem swoich rodaków, że Rosja jest gotowa do nowego masowego uderzenia. Wezwał obywateli do reagowania na alarmy przeciwlotnicze, a służby do pełnej gotowości. We wtorek nad ranem pojawiła się informacja, że Rosjanie poderwali z bazy Olenia bombowce strategiczne Tu-95, nazywane w kodzie NATO "Niedźwiedziami".
Najważniejsze informacje:
- Zełenski ostrzegł przed możliwym zmasowanym atakiem Rosji i wezwał do ścisłego reagowania na alarmy.
- Jak przypomina Ukraińska Prawda, Zełenski - opierając się na danych wywiadu - już 12 stycznia ostrzegał, że Rosjanie będą chcieli wykorzystać mróz do terroryzowania Ukraińców.
- Nad ranem kanały monitorujące ruchy rosyjskich sił powietrznych poinformowały o starcie z bazy Olenia bombowców strategicznych Tu-95.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w swoim tradycyjnym wieczornym wystąpieniu ostrzegł rodaków, że Rosja szykuje się do nowego masowego uderzenia. Zaapelował o czujność i natychmiastowe stosowanie się do poleceń służb.
Czy grozi masowy atak Rosji na Ukrainę?
Zełenski wskazał, że rosyjskie przygotowania są zaawansowane, a strona przeciwnika czeka na dogodny moment. - W tych dniach trzeba nadal być bardzo uważnym - Rosja przygotowała się do uderzenia, uderzenia masowego, i czeka na moment, aby je zadać. Proszę, zwracajcie uwagę na wszystkie alarmy lotnicze, a w każdym obwodzie powinna być gotowość do możliwie najszybszej reakcji i wsparcia ludzi - powiedział w wystąpieniu.
Ukraińska Prawda przypomina, że już 12 stycznia prezydent Ukrainy sygnalizował możliwość nowego uderzenia w związku z nadejściem mrozów. - Mamy informacje wywiadu: Rosjanie przygotowują nowy, zmasowany atak. Drony mają wyczerpać obronę przeciwlotniczą i nasze rakiety. Chcą wykorzystać mróz. Atak może nastąpić w najbliższych dniach - mówił wówczas Zełenski.
Drony i pociski balistyczne
Praktycznie przez całą noc w wielu regionach Ukrainy trwał alert powietrzny. Rosjanie atakowali dronami, a także pociskami balistycznymi - w tym rakietami Iskander wystrzeliwanymi z Krymu i graniczących z Ukrainą obwodów.
Jednym z celów Rosjan był ponownie Kijów. Mer miasta Witalij Kliczko informował, że podczas ataku została ranna jedna osoba. Na lewym brzegu Dniepru ponownie doszło przerwania dostaw prądu, w części położonych tam domów nie ma także wody.
W obwodzie dniepropietrowskim uszkodzonych zostało kilka budynków.
O godzinie 1:30 alert objął już większość terytorium Ukrainy. Rosjanie poderwali bowiem MiG-i 31K. Samoloty te przenoszą rakiety hipersoniczne "Kindżał". Alert po godzinie został odwołany, wszystko wskazuje na to, że Rosjanie jedynie "straszyli" ukraińską obronę powietrzną.
"Niedźwiedzie" w powietrzu
Przed godziną trzecią rano polskiego czasu pojawiła się informacja o starcie czterech bombowców strategicznych Tu-95 z bazy Olenia w obwodzie murmańskim. Godzinę później kolejne dwa bombowce wystartowały z bazy Diagilewo w pobliżu Riazania. Samoloty te przenoszą rakiety manewrujące Ch-101.
Około godziny 4.30 z maszyn z bazy Diagilewo odpalono pierwsze rakiety manewrujące. Powinny one pojawić się nad Ukrainą ok. godz. 5.20. Kanały monitorujące poinformowały początkowo, że odpalenie rakiet było pozorowane, jednak 10 minut później grupa pocisków manewrujących pojawiła się nad obwodem czernihowskim i skierowała na zachód, w stronę obwodu kijowskiego.
Źródło: pravda.com.ua, TG