Zaremba o wyroku ws. Gilowskiej: nie było moralnego zwycięstwa
Wyrok Sądu Lustracyjnego, uznający prawdziwość
oświadczenia Zyty Gilowskiej, że nie była agentem SB, był - przy
przyjętej przez sąd rekonstrukcji zdarzeń - jedynym możliwym -
uważa publicysta "Newsweeka" Piotr Zaremba. Jednak, jak podkreśla,
Gilowska nie odniosła moralnego zwycięstwa.
06.09.2006 | aktual.: 06.09.2006 20:05
Zgodnie z przyjętą przez sąd rekonstrukcją zdarzeń Zyta Gilowska rozmawiała z oficerem SB Witoldem Wieczorkiem, dostarczała mu informacji, tyle że nie ma pewności, czy robiła to na podstawie formalnego zobowiązania, czy była świadoma tego, że występuje jako zarejestrowany tajny współpracownik - powiedział Zaremba. Jego zdaniem "innej wersji sąd przyjąć nie mógł, bo nie miał dodatkowych dowodów".
Publicysta zwrócił uwagę, że w procesach obowiązuje zasada domniemania niewinności oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, według którego uznanie kogoś za tajnego współpracownika uzależnione jest nie tylko od rejestracji, ale m.in. dowodów na przekazywanie informacji czy zobowiązania do współpracy. Te dowody się nie zachowały - zaznaczył Zaremba.
W jego ocenie, "Gilowska nie odniosła moralnego zwycięstwa". "Sąd postawił tezę, że te informacje, które się zachowały, chociaż nie napisane jej ręką, prawdopodobnie mogły wyjść tylko od niej" - podkreślił. Jedynym problemem jest to, czy jest to produkt złej woli, czy za daleko posuniętej niefrasobliwości? - zastanawiał się.
I tutaj pojawia się pytanie, czy ta niefrasobliwość nie stawia w dwuznacznym świetle osobę, która chce dalej uprawiać politykę - powiedział.
Zdaniem Piotra Zaremby sytuacja Zyty Gilowskiej po wejściu w życie nowych przepisów dotyczących lustracji "nie zmieni się zasadniczo". "Nowa formuła lustracji zakłada, że gromadzi się komplet informacji, a każdy informacje te osądza sam" - podkreślił.