Zapaść rosyjskiej nauki. Putin stawia na ideologię
Od czasu wybuchu wojny w Ukrainie rosyjskie uczelnie wypadają z czołówki światowych rankingów, a kluczowe instytucje naukowe trafiają w ręce ludzi lojalnych wobec Kremla. Dodatkowo, z kraju emigrują naukowcy. Wszystko to, bo Kreml zamiast na badania, woli stawiać na ideologię.
Jak zauważa na łamach "Gazety Wyborczej" Wacław Radziwinowicz, najlepszy Moskiewski Uniwersytet Państwowy (MGU) znów spadł w zestawieniu Uniwersytetu w Lejdzie, tym razem na odległe 227. miejsce. Jego degradację obserwuje się od momentu wybuchu pełnoskalowej agresji na Ukrainę w lutym 2022 r. Wcześniej uczelnia mieściła się w czołowej dwusetce.
Dramatyczne notowania rosyjskich uniwersytetów
Skalę problemu rosyjskiej nauki pokazują także wyniki innych placówek edukacyjnych. Petersburski Uniwersytet Państwowy znalazł się dopiero na 533. miejscu, a Wyższa Szkoła Ekonomiczna na 824. Spadek potwierdza też ranking CWUR, gdzie MGU zajmuje dziś 245. miejsce, czyli o 51 pozycji niżej niż w ostatnim roku przed wojną.
Analitycy "The Moscow Times" wskazują, że zjawisko to spowodowane jest głównie masową emigracją kadr. Z Wyższej Szkoły Ekonomicznej wyjechali czołowi ekonomiści, a środowisko akademickie paraliżuje strach przed oskarżeniami o "zdradę" czy "szpiegostwo". Nawet za legalne kontakty naukowe można trafić do łagru.
Biolog Aleksandr Panczin, cytowany przez "Wyborczą", wskazuje jednak drugi czynnik: nauką zarządzają osoby o skromnym dorobku, ale silnych koneksjach politycznych. Priorytet zyskała lojalność wobec władzy, a nie jakość badań. To, jego zdaniem, demoluje system bardziej niż sama emigracja.
Ulubieniec Putina dobija naukę
Symbolem zmian jest fizyk Michaił Kowalczuk, szef Instytutu Kurczatowa. To potężna placówka, na którą trafia ok. 10 proc. rosyjskich wydatków na naukę. Kowalczukowi Kreml oddał ogromny wpływ po rozmontowaniu autonomii Rosyjskiej Akademii Nauk.
Na korzyść "naukowca" przemawia też to, że promuje tezy z pogranicza metafizyki i teorii spiskowych, m.in. o "ludziach służących" tworzonych inżynierią genetyczną i rzekomym "genotypie Rosjanina", który próbują wykraść obce wywiady. Putin zresztą powtarza te obawy, dlatego też zakazał wywozu "materiału genetycznego" z kraju.
Instytut Kurczatowa przejmuje jednostki badające genetykę i starzenie, a nad programem czuwa Kowalczuk wraz z doktor Marią Woroncową, córką Putina. "Putin dał się przekonać, że człowiek może w dobrej formie dotrwać do 150. roku życia, i niczego nie pożałuje swojemu alchemikowi, byle ten dał mu eliksir młodości" - czytamy.
Równolegle w Narodowym Badawczym Uniwersytecie Jądrowym MIFI od lat działa katedra teologii. Nałożenie ideologii i religii na fizykę jądrową kontrastuje z naukową tradycją ośrodka. W publicznych wypowiedziach Putin stwierdzać miał, że w wojnie atomowej "Zachód zdechnie", a Rosjanie "trafią do raju".
Źródło: Gazeta Wyborcza