Zamordował matkę i jej partnera. Sąd umorzył sprawę
Sąd umorzył sprawę podwójnego zabójstwa w Kluczborku, uznając Miłosza T. za niepoczytalnego. Rodzina ofiar nie zgadza się z tą decyzją i kieruje sprawę do RPO.
Najważniejsze informacje:
- Sąd, po opinii biegłych, uznał Miłosza T. za niepoczytalnego i zastosował środek zabezpieczający zamiast procesu karnego.
- Rodzina ofiar zleciła prywatną opinię psychiatryczną, która kwestionuje rozpoznanie schizofrenii i motywy działania sprawcy.
- Siostra ofiary zapowiada dalszą walkę o zmianę rozstrzygnięcia, sprawa trafiła do Rzecznika Praw Obywatelskich.
W bloku przy ul. Norwida w Kluczborku doszło do podwójnego zabójstwa. Miłosz T. zadał matce Marzannie T. i jej partnerowi Jerzemu B. kilkadziesiąt ciosów nożem, po czym sam zgłosił się na policję. Według relacji rzecznika Prokuratury Okręgowej w Opolu Stanisława Bara, mężczyzna w śledztwie opisał przebieg zdarzeń, przyznając się do czynu. Tragedia wydarzyła się 14 grudnia 2024 r.
Dlaczego sąd uznał niepoczytalność sprawcy?
Kluczowe okazały się opinie biegłych powołanych przez prokuraturę. Na początku marca 2025 r. psychiatra zdiagnozował u Miłosza T. schizofrenię. Prokuratura wnioskowała więc o umorzenie postępowania i zastosowanie środka zabezpieczającego, co sąd uwzględnił. - Miarodajnym dowodem, w oparciu, o który można czynić ustalenia faktyczne, jest wyłącznie opinia wydana przez biegłych powołanych w trybie art. 202 kpk. Tzw. opinia prywatna nie może stanowić w tym zakresie dowodu - komentuje Stanisław Bar.
Rodzina nie kryje sprzeciwu wobec tej decyzji. Bliscy przypominają, że przed tragedią Miłosz T. leczył się psychiatrycznie, ale nie miał rozpoznanej schizofrenii. Milena, córka zamordowanej, twierdzi, że jej mama od miesięcy zgłaszała problemy z agresywnym zachowaniem syna i planowała złożyć zawiadomienie o nękaniu.
Czy biegli mogli się mylić?
Według rodziny, Miłosz T. miał wcześniej kupić dwa noże i trenować w piwnicy. Jak twierdzą, wyszukiwał w internecie słów związanych ze skazaniem, dowodami i sposobami dokonania zabójstwa. Rodzina, nie godząc się z opinią biegłego sądowego, zleciła też wykonanie prywatnej opinii psychiatrycznej Miłosza. Sporządził dr n. med. Jerzy Pobocha, wieloletni biegły psychiatra. "Z ilości, miejsca i siły zadawanych ciosów nożem należy wysnuć wniosek, iż sprawca nie chciał zranić - a zabić. Rany są w okolicy serca, szyi - a więc w miejscach dobrze ukrwionych i zadawane z taką siłą, ze złamaniu uległo kilka żeber" - napisał ekspert.
W podsumowaniu dr Pobocha stwierdził, że zebrane dowody nie pozwalają rozpoznać schizofrenii paranoidalnej u Miłosza T., a jego zachowanie miało charakter drażliwości i wybuchowości, nie wynikający z omamów czy urojeń. Prokuratura podkreśla jednak, że w postępowaniu dowodowym miarodajne są opinie biegłych powołanych przez organ procesowy.
W sprawie przywoływane są także relacje z domu. Milena mówi, że matka nagrywała rozmowy z synem, bo czuła się zastraszana. Według niej Miłosz T. używał wobec matki wulgaryzmów i bywał fizycznie agresywny, zwłaszcza gdy w domu nie było partnera kobiety. Kobieta miała próbować zgłosić nękanie prokuraturze w Kluczborku, ale nie doszło do formalnego przyjęcia zawiadomienia.
W listach do bliskich po zdarzeniu Miłosz T. pisał o utracie kontroli i prosił rodzinę o wsparcie.
- Będę walczyć o to, by brat został skazany na dożywocie - mówi Milena, córka Marzanny T.
Rodzina skierowała już sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Źródło: wyborcza.pl