Żądają przeprosin od radnego PiS. Katowicki szpital grozi pozwem
Dyrekcja Szpitala Kolejowego w Katowicach żąda przeprosin od radnego Leszka Piechoty z PiS. Oskarża go o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących zamknięcia oddziału chirurgii, twierdząc, że tym działaniem naruszył on dobre imię placówki.
Najważniejsze informacje:
- Dyrekcja Szpitala Kolejowego w Katowicach żąda sprostowania od radnego PiS za podawanie przez niego fałszywych informacji.
- Leszek Piechota stwierdził, że zamknięty ma być oddział chirurgii, szpital natomiast zaprzecza tym doniesieniom.
- Zastępca kierownika oddziału w odpowiedzi dla WP stwierdza natomiast, że "dyrekcja i władze samorządowe od kilku miesięcy starały się doprowadzić do likwidacji oddziału".
O sprawie informowała "Gazeta Wyborcza", która podała, że pismo dyrektora Okręgowego Szpitala Kolejowego, Adama Trzebińczyka, dotyczące wypowiedzi radnego PiS Leszka Piechoty, trafiło do Rady Miasta w Katowicach. Chodzi o słowa radnego, w których publicznie komentował on planowane zmiany w placówce.
Katowice. Szpital chce przeprosin od radnego PiS
Jak wyjaśniał w rozmowie z "Wyborczą" wicemarszałek województwa śląskiego Leszek Pietraszek, w miejscu Szpitala Kolejowego powstać ma wyspecjalizowane Europejskie Centrum Okulistyki. W tej sprawie samorząd województwa miał porozumieć się z Górnośląskim Centrum Medycznym.
Planowane zmiany skrytykował radny PiS Leszek Piechota. Stwierdził on m.in. że Rada Społeczna szpitala "jednogłośnie podjęła uchwalę pozytywnie rekomendującą likwidację Oddziału Chirurgii w OSK w Katowicach". Temu stanowczo zaprzeczyła jednak Alina Bednarz, przewodnicząca RS, domagając się przeprosin i grożąc podjęciem kroków prawnych.
Sprawa może skończyć się w sądzie
Podobne słowa płyną też z ust dyrektora szpitala, który stwierdził, że radny PiS "działa na szkodę szpitala". Ostrzegł przy tym, że jeśli Piechota nie wycofa rozpowszechnianych informacji, sprawa trafi do sądu.
- Chirurgia normalnie pracuje. Nie można wypisywać nieprawdziwych informacji o szpitalu, bo w taki sposób straszy się ludzi w miejscu, gdzie ratuje się życie i zdrowie. Nie zgadzam się też na traktowanie placówki jako elementu walki politycznej. Politycy mają prawo do komentarzy i ocen, ale nie mogą mijać się z prawdą - mówił, cytowany przez "Wyborczą".
Radny Leszek Piechota odmówił szerszego komentarza, powołując się na brak czasu, choć przyznaje, że jest świadomy złożonego pisma. Argumentuje, że jego działania wynikają z troski o mieszkańców i przyszłość oddziału chirurgii.
Zastępca kierownika oddziału zabrał głos
Wirtualna Polska otrzymała oficjalne stanowisko zastępcy kierownika oddziału chirurgii, który stanowczo zaprzecza informacjom podawanym przez media.
"Dyrekcja i władze samorządowe od kilku miesięcy starały się doprowadzić do likwidacji oddziału, nie zważając na protest pracowników ani pacjentów w formie petycji podpisanej przez kilka tysięcy osób, wbrew rzeczywistym potrzebom zdrowotnym mieszkańców Katowic, próbując jednocześnie udowodnić brak jakichkolwiek negatywnych skutków zamknięcia tego oddziału (sprawa dotyczy również oddziału chorób wewnętrznych) i bezproblemowość dostępu do świadczeń chirurgicznych w innych okolicznych szpitalach" - napisał pan Janusz Pabian.
Jak wskazał, pominięte miały być argumenty, iż "okres oczekiwania na planowe przyjęcie na oddział chirurgiczny wynosi około pół roku, a po zamknięciu oddziału (kolejnego w Katowicach)" wydłużyć się może o około "kolejne trzy miesiące lub nawet więcej".
"Wobec powyższych okoliczności oraz braku uznania argumentacji dyrekcji o wysokich kosztach generowanych przez nasz oddział chirurgiczny, Wojewoda nie wyraził zgody na zawieszenie działalności naszego oddziału" - czytamy w oświadczeniu.
Według relacji, w zaistniałej sytuacji dyrektor, wbrew potrzebom oddziału zredukować miał kontrakt do ok. 40 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym i ograniczyć możliwość wykonywania zabiegów do dwóch dni w tygodniu.
"Jeszcze kilka dni wstecz dyrekcja i władze samorządowe stały na stanowisku bezwzględnej likwidacji oddziału, natomiast od kilku dni w mediach pojawiła się informacja jakoby dyrekcja, władze samorządowe i dyrekcja GCM Katowice porozumiały się co do możliwości przeniesienia naszego oddziału "w całości" do GCM K-ce", o czym my jako pracownicy dowiadujemy się właśnie z doniesień medialnych, a wcześniejsze usilne próby likwidacji oddziału zostają pomijane, jakby nigdy nie były podejmowane" - przekazano.
Źródło: Gazeta Wyborcza, WP