Z atrapą miny przyszedł do studia. Polityk zaskoczył na początku rozmowy
Były wiceminister obrony narodowej europoseł Michał Dworczyk przyszedł w środę do studia Wirtualnej Polski z nietypowym rekwizytem. - To jest niewielki środek bojowy, ale jest niezwykły - stwierdził, wyjmując na stół atrapę ukraińskiej miny przeciwpiechotną. - Ale nie będzie jej pan odpalał? - zareagował Michał Wróblewski, prowadzący program "Tłit".
Prawo i Sprawiedliwość zorganizuje w sobotę w Stalowej Woli konwencję programową poświęconą obronności. Nie będzie na niej europosła Michała Dworczyka.
- Byłem uczestnikiem takiego spotkania w Katowicach - odparł Dworczyk. - Natomiast zachęcając państwa do oglądania tej konwencji, do śledzenia tej konwencji, również zachęcam do śledzenia raportu, który zostanie zaprezentowany w najbliższy piątek, raportu dotyczącego współczesnej wojny minowej. Dlaczego to jest ważne? Bo w piątek właśnie upływa termin wyjścia Polski z traktatu ottawskiego, konwencja o zakazie użycia min przeciwpiechotnych. Polska wypowiedziała ten traktat, podobnie zresztą jak kraje bałtyckie, podobnie jak Finlandia - mówił Dworczyk, prezentując atrapę ukraińskiej miny.
Stwierdził, że jest to niezwykle skuteczny i tani środek bojowy, dzięki któremu Ukraińcy eliminują z walki wielu rosyjskich żołnierzy.
Dopytywany przez prowadzącego, dlaczego nie weźmie udziału w konwencji programowej PiS, odparł: - Proszę pytać pana przewodniczącego Błaszczaka, który organizuje to wydarzenie.
- Ale w tym nie ma nic nadzwyczajnego, ponieważ mamy różne formaty dyskusji programowej - dodał.
Dopytywany, czy ma to związek z jego sprzecznym wobec linii partyjnej stanowiskiem na temat firmy Polska Amunicja, która ma być beneficjentem programu SAFE, odparł: - Ja wyraziłem opinię, że powinniśmy wspierać rozwój polskiego prywatnego przemysłu zbrojeniowego w Polsce.
- Są dwie prywatne firmy, które mają dzisiaj zdolność albo mogą szybko uzyskać zdolność produkcji amunicji artyleryjskiej. Tymi firmami są: WB Electronic, która jest właścicielem większościowym polskiej amunicji i Niewiadów. Chciałbym, żeby państwo wspierało obie te firmy. Ponieważ to, co się dzieje, jeśli chodzi o polską amunicję artyleryjską, jest naprawdę dramatyczne - stwierdził.
- Mamy w tej sprawie do czynienia z festiwalem propagandy - ocenił Dworczyk.