Wulgarny gest Trumpa. Pokazał środkowy palec
Podczas zwiedzania zakładów Forda w Detroit doszło do incydentu, który nie spodobał się prezydentowi USA. Jeden z pracowników fabryki krzyknął w stronę Donalda Trumpa: "obrońca pedofilów". W odpowiedzi przywódca pokazał mu środkowy palec. Biały Dom zbagatelizował sprawę.
Do zdarzenia doszło podczas oprowadzania Trumpa po hali produkcyjnej zakładów Forda w Detroit. Prezydent USA przechodził w pewnej odległości od zatrudnionych w fabryce, jednak jego reakcja na prowokacyjny okrzyk świadczy o tym, że polityk wyraźnie usłyszał słowa jednego z pracowników.
Na nagraniu serwisu TMZ widać, jak Trump w reakcji pokazuje środkowy palec w stronę, skąd było słychać okrzyk. Według relacji portalu, prezydent USA miał też wulgarnie odpowiedzieć pracownikowi.
Stacja CNN zwróciła się do Białego Domu o komentarz do całego zajścia. "Jakiś szaleniec w napadzie furii wrzeszczał przekleństwa, a prezydent udzielił stosownej i jednoznacznej odpowiedzi" - odpowiedział dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung.
Trump odcina się od Epsteina
Krzycząc "obrońca pedofilów", pracownik Forda prawdopodobnie miał na myśli powiązania Trumpa z przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem, który został w 2008 r. skazany za nakłanianie nieletnich do prostytucji, a w 2019 r. powiesił się w więzieniu przed procesem federalnym, dotyczącym poważniejszych zarzutów.
Mimo wieloletniej znajomości, Trump twierdził, że wyrzucił Epsteina ze swojego klubu Mar-a-Lago ze względu na to, że "kradł" mu masażystki. Później twierdził z kolei, że powodem zerwania z nim stosunków było to, że był "chorym zboczeńcem".
Źródło: TMZ/CNN/WP Wiadomości