Wrze w dolnośląskiej KO. Posłanka: ktoś chce mnie znokautować
Konflikt w dolnośląskich strukturach Koalicji Obywatelskiej. Posłanka Anna Sobolak uważa, że jest celem sojuszników obecnego szefa regionu Michała Jarosa. Ataki miały się nasilić po tym, jak sama zgłosiła swoją kandydaturę w partyjnych wyborach. - Ktoś chce mnie znokautować i nie pozwolić na mój start, bo poczuli zagrożenie - powiedziała. Stwierdziła też, że zawiodła się na Jarosie.
Do 20 lutego struktury Koalicji Obywatelskiej przyjmują kandydatury na szefów powiatów, regionów i kraju. Chęć startu na szefa powiatu i miasta Wrocław zgłosiła m.in. posłanka Anna Sobolak. W rozmowie z Radiem Rodzina przekonuje, że gdy ogłosiła swoją kandydaturę, to zaczęły się na nią ataki.
- Objawiły się najniższe instynkty niektórych osób. Ktoś chce mnie znokautować i nie pozwolić na mój start, bo poczuli zagrożenie. Mam doświadczenie, którego niektórzy nie mają - powiedziała.
Oskarżenia dotyczą m.in. męża posłanki, który według "Gazety Wyborczej" doradzał jednej z wrocławskim firm odpadowych. Posłanka Sobolak sama specjalizuje się w tematyce gospodarki odpadami. Polityczka twierdzi, że sprawa trafiła do mediów za pośrednictwem Maurycego Graszewicza, współpracownika szefa dolnośląskich struktur KO Michała Jarosa.
- Mój mąż ma ugruntowaną pozycję jeżeli chodzi o swoją działalność. Jest ekspertem w tym, co robi. I przepraszam, czy on ma być cieciem na parkingu, czy ma w ogóle nie pracować? - spytała.
Zapowiada wniosek do prokuratury
- Komentarze pod publikacjami są nacechowane politycznie. Rozważam, by zgłosić tego typu działania jak np. twój czas dobiega końca z emotką klepsydry. Finisz ten sprawy będzie w prokuraturze - mówiła.
Stwierdziła, że elementem frakcyjnej operacji przeciwko niej jest też ruch grupy radnych KO, którzy złożyli wniosek o odwołanie Włodzimierza Chlebosza z funkcji starosty powiatu wrocławskiego.
- Uważam to jako kontynuację działań przeciwko mojej osobie z wykorzystaniem osób, których ambicje zostały niespełnione i łatwo się poddały manipulacjom. Obecny zarząd jest tak naprawdę najlepszym zarządem w historii powiatu wrocławskiego, czego wyraz mamy w corocznym absolutorium. Dzisiejsze wotum nieufności, które w kuluarach jest uzasadniane słowami "bo Chlebosz już nie załatwił roboty" to tylko podkreśla unikatową wartość starosty i pewnych członków zarządu. Nie na tym polega polityka, żeby komuś załatwić robotę - mówiła.
Stwierdziła, że o sprawie rozmawiała z zarządem krajowym KO oraz z sekretarzem generalnym. Przekonywała, że kierowane wobec nią oskarżenia to "mgliste insynuacje", które mają wywołać "burzę społeczną".
"Mocno zawiodłam się"
Sobolak dodała także, że region dolnośląski potrzebuje nowego szefa. - Ja dość mocno zawiodłam się na aktualnym szefie regionu, ponieważ żałuję, że wśród osób i otoczenia Michała Jarosa bardzo często są na ustach słowa pod tytułem "budujemy mosty, relacje", a do końca tak nie jest - mówiła.
Przyznała, że lepszym szefem regionu byłaby np. wicemarszałkini Sejmu Monika Wielichowska.
To kolejna już odsłona konfliktu we wrocławskiej KO. W październiku wykluczona została wiceprezydent i przewodnicząca miastowych struktur Renata Granowska.
Źródło: Radio Rodzina, "Gazeta Wyborcza"