Wraca sprawa tragedii w Szwajcarii. Brak prób ewakuacji w barze
Właścicielka baru w Crans-Montana, gdzie w sylwestra zginęło 41 osób przyznała, że nigdy nie przeprowadzono prób ewakuacji. Zeznania złożyła odpowiadając na zarzuty nieumyślnego spowodowania tragedii.
Najważniejsze informacje:
- Właścicielka baru Jessica Moretti zeznała o braku prób ewakuacji.
- 41 ofiar i 115 rannych to bilans pożaru w noc sylwestrową.
- Rodziny ofiar zaatakowały właścicieli przy wejściu na przesłuchanie.
Jessica Moretti w trakcie przesłuchań w Sion ujawniła, że w barze nigdy nie przeprowadzono prób ewakuacji. Moretti oświadczyła: - W barze nigdy nie odbyła się próbna ewakuacja, ponieważ nikt nam nigdy nie powiedział, że musimy je przeprowadzić.
Wraca sprawa tragedii w Szwajcarii. Brak prób ewakuacji w barze
Cytowana przez włoską agencję Ansa kobieta, która jest obywatelką Francji, odniosła się także do porannego zdarzenia, gdy grupa rodzin ofiar zaatakowała ją oraz jej męża Jacquesa Morettiego, gdy wchodzili, aby złożyć zeznania. Doszło do przepychanek i słownych ataków wobec małżeństwa, które usłyszało zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci i obrażeń oraz wywołania pożaru.
- Zobowiązaliśmy się odpowiedzieć na pytania rodzin i dlatego dzisiaj przeszliśmy obok nich, bo wiedzieliśmy, że będą tam zgromadzone. Wiedzieliśmy, że rodziny chcą się z nami spotkać - wyjaśniła.
Jessica Moretti dodała zwracając się do adwokatów: - Rozumiemy waszą wściekłość. Powtarzam, że odpowiemy na każde pytanie, będziemy tu dla was.
Tragiczny pożar w sylwestra w Szwajcarii
Wypadek w barze Le Constellation podczas nocy sylwestrowej okazał się tragiczny w skutkach. - Miesiąc po tej tragedii zmarł w szpitalu 18-letni Szwajcar - poinformowała 1 lutego szwajcarska agencja Ats, nawiązując do komunikatu lokalnej prokuratury.
Według wstępnych ustaleń, pożar wybuchł w wyniku używania zimnych ogni. Podczas sylwestrowej imprezy przyczepiono je do podnoszonych butelek z szampanem, co doprowadziło do zapalenia się sufitu wyłożonego łatwopalną pianką dźwiękochłonną. Rannych zostało 115 osób, a ponad 41 nie żyje.
Śledztwo, prowadzone przez szwajcarską prokuraturę, koncentruje się na czterech osobach. Wśród podejrzanych są właściciele baru, Jacques i Jessica Moretti, a także dwaj pracownicy gminy odpowiedzialni za bezpieczeństwo - obecny i były pracownik.