Władimir Putin w Radzie Pokoju. Eksperci ostrzegają: to pułapka
Odpowiadając na zaproszenie Donalda Trumpa do Rady Pokoju, Władimir Putin od razu zwrócił uwagę, że "wpisowym" Rosji mógłby być miliard dolarów pochodzący z rosyjskich aktywów zamrożonych jeszcze za prezydentury Joe Bidena. Eksperci odczytują ten sygnał jasno: Kreml zechce wykorzystać obecność w Radzie do odzyskania majątku zajętego po agresji na Ukrainę.
Do propozycji Trumpa odniósł się w środę sam Władimir Putin.- Jeśli chodzi o Radę Pokoju, tak, rzeczywiście otrzymaliśmy osobistą wiadomość od prezydenta Donalda Trumpa, zapraszającą nas do przyłączenia się do nowej międzynarodowej organizacji, którą tworzy – Rady Pokoju – oświadczył Putin. Następnie dodał, iż zanim podejmie formalną decyzję o udziale w Radzie, mógłby rozważyć przekazanie jej miliarda dolarów. – Biorąc pod uwagę szczególne więzi Rosji z narodem palestyńskim, moglibyśmy, jak sądzę, przekazać Radzie miliard dolarów, wykorzystując rosyjskie aktywa zamrożone za poprzedniej administracji USA – stwierdził.
Eksperci zwracają uwagę, że nieprzypadkowo Putin poruszył temat aktywów w kontekście inicjatywy USA. - Jak widać, kwestia zamrożonych aktywów, a nawet sama wizja ich konfiskaty, pozostaje dla Kremla szczególnie bolesna i problematyczna. Jednocześnie propozycja Putina może być elementem szerszej gry politycznej, a nie realnym gestem kompromisu - mówi WP Michał Sadłowski z Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską w Warszawie (analitycy centrum zajmują się analizą rosyjskiej polityki).
– Deklaracje Putina o przyjęciu zaproszenia do Rady Pokoju należy traktować jako wejście do gry. Kreml będzie chciał w niej uczestniczyć na własnych warunkach. Będą próby podkreślenia wyjątkowego statusu Rosji, a to nie jest sygnał gotowości do ustępstw - dodał Sadłowski.
Rosja w Radzie Pokoju. Tak chcą zapłacić wpisowe
Dodatkowo analityk zauważa, że choć propozycja zaproszenia Putina może sprawiać wrażenie prorosyjskiej, w rzeczywistości jest to zręczny manewr polityczny Donalda Trumpa. - Stawia Rosję w sytuacji, w której musi reagować. Ten ruch można interpretować na wiele sposobów, także jako formę presji na Władimira Putina, sugerującą, że wejście do tej inicjatywy wiąże się z oczekiwaniem podjęcia kroków dyplomatycznych na rzecz zapewnienia pokoju – podkreśla Michał Sadłowski.
- Jestem bardzo ostrożny wobec oczekiwań związanych z efektami spotkania Putina z Witkoffem. Takie wysokie oczekiwania słyszeliśmy już w grudniu. To na pewno nie jest koniec konfliktu, którego zakończenie będzie procesem długim i wieloetapowym - mówi analityk.
Putin w Radzie Pokoju? "Pułapka. Rosja to wykorzysta"
Zdaniem eksperta analizującego rosyjskie przekazy propagandowe inicjatywa Donalda Trumpa ma przede wszystkim charakter autopromocyjny. – Wydaje się, że mamy do czynienia z próbą zbudowania wizerunku Trumpa jako globalnego "peacemakera". To element jego szerszej strategii politycznej, który bardzo łatwo może zostać wykorzystany przez przywódców takich jak Władimir Putin czy Alaksandr Łukaszenka – ocenia dr Michał Marek z Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa, autor monografii "Wojna informacyjna Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie, Polsce i NATO".
Zwraca uwagę, że reżim białoruski już wyraził gotowość udziału w projekcie, co pokazuje, jak atrakcyjne propagandowo jest to przedsięwzięcie dla autorytarnych państw.
– Dla Polski i innych państw regionu to potencjalna pułapka – podkreśla rozmówca WP. Jego zdaniem udział w inicjatywie, w której kluczową rolę odgrywałby Władimir Putin, rodzi poważne ryzyka wizerunkowe. – Współuczestnictwo w projekcie razem z osobą odpowiedzialną za wywołanie wojny rosyjsko-ukraińskiej wygląda bardzo źle i może zostać odebrane jako forma pośredniej legitymizacji jego działań – dodaje.
Ekspert wskazuje również na wątek zamrożonych rosyjskich aktywów, który od początku pojawia się w narracji Kremla. – Już dziś widać, że Putin próbuje wykorzystać ideę Rady Pokoju do gry o zniesienie lub złagodzenie sankcji, zwłaszcza tych dotyczących mrożenia rosyjskich środków finansowych. Propozycja "wpisowego" w postaci zamrożonych aktywów to sygnał, że Rosja będzie próbowała przekształcić tę inicjatywę w narzędzie nacisku na Stany Zjednoczone - tłumaczy.
W ocenie dr. Marka cała inicjatywa idealnie wpisuje się w rosyjskie działania informacyjne. – Zostanie ona wykorzystana propagandowo do kreowania wizerunku Rosji jako państwa dążącego do pokoju, przy jednoczesnym odcinaniu się od odpowiedzialności za destabilizację sytuacji międzynarodowej i pełnoskalową agresję na Ukrainę – podsumowuje dr Michał Marek.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podkreślił, że Rosja jest wrogiem Ukrainy. Dlatego nie wyobraża sobie, jak Ukraina mogłaby uczestniczyć w jakiejkolwiek radzie, w której uczestniczy Federacja Rosyjska.
Spotkanie wysłanników Trumpa z Putinem
Tymczasem specjalny wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa Steve Witkoff powiedział, że jest optymistycznie nastawiony do planowanego spotkania z Władimirem Putina. Odbędzie się ono jeszcze w czwartek wieczorem (czasu moskiewskiego). Jeszcze będąc w Davos Witkoff ogłosił, że w negocjacjach dotyczących zakończenia wojny w Ukrainie "udało się poczynić znaczące postępy", a do ustalenia pozostaje już tylko jedna, kluczowa kwestia, lecz nie wyjaśnił, co dokładnie ma myśli.
Witkoff podkreślał jednocześnie, że Ukraina dysponuje "niesamowitym zespołem negocjacyjnym", a jednym z rozważanych elementów powojennego porozumienia miałoby być utworzenie strefy wolnocłowej, co – według amerykańskiego wysłannika – mogłoby mieć przełomowe znaczenie dla odbudowy ukraińskiej gospodarki.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski