Czy Polska powinna wejść do drużyny Donalda Trumpa? "Piekielnie niebezpieczne"
- Jest jeden plus i jest dużo minusów wejścia RP do drużyny Trumpa. To nie jest prosta decyzja. Uważam, że to jest piekielnie niebezpieczne - komentuje dla Wirtualnej Polski Jerzy Marek Nowakowski, odnosząc się do zaproszenia Polski do tzw. Rady Pokoju. Problemem może okazać się składka. Miliard dolarów to wielokrotnie więcej, niż płaciliśmy dotychczas do ONZ.
Inicjatywa przedstawiona przez Donalda Trumpa, jak mówi WP dyplomata Jerzy Marek Nowakowski, nie ma nic wspólnego z istniejącymi mechanizmami prawa międzynarodowego.
- To nie jest żadna instytucja międzynarodowa. Amerykanie chcą stworzyć, jako własną drużynę polityczną, alternatywę dla Organizacji Narodów Zjednoczonych - tylko pod patronatem samego Trumpa. Uważam, że to jest piekielnie niebezpieczne, wracamy do czasów, gdzie kluczową rolę mają odgrywać mocarstwa - ocenia Nowakowski, dyrektor Akademickiego Centrum Analiz Strategicznych przy Akademii Sztuki Wojennej i były ambasador RP na Łotwie oraz w Armenii.
Jego zdaniem Polska staje przed dylematem: albo wejść do projektu, ryzykując udział w podważaniu dotychczasowego porządku międzynarodowego, albo odmówić i narazić się na polityczne konsekwencje ze strony Waszyngtonu.
Według Jerzego Marka Nowakowskiego potencjalny zysk z udziału w Radzie Pokoju jest tylko jeden: - To utrzymywanie Stanów Zjednoczonych w kręgu współpracy, co od lat jest jednym z kluczowych celów polskiej polityki zagranicznej - wskazuje Nowakowski. Jednocześnie podkreśla, że lista minusów jest znacznie dłuższa. - Ryzykujemy przykładanie ręki do burzenia porządku międzynarodowego, który przyniósł Polsce niebywały sukces polityczny i bezpieczeństwo - dodaje.
"Trump działa jak sprzedawca garnków"
Były ambasador zwraca uwagę na tempo, w jakim amerykański prezydent próbuje forsować swoją inicjatywę. - Trump działa jak sprzedawca garnków: ogłasza, że decyzja musi być natychmiastowa, bo on chce spotkać się z Radą w Davos, właściwie jutro czy pojutrze - mówi.
Były dyplomata uważa, w tej sytuacji najrozsądniejszą odpowiedzią Polski powinno być zwlekanie. - Powinniśmy poczekać i zobaczyć, jak zareagują inni, a najlepiej uzgodnić stanowisko w ramach Europy - podkreśla.
Tło polityczne pomysłu amerykańskiego prezydenta dodatkowo komplikuje fakt, że zaproszenia do Rady Pokoju mieli otrzymać także Władimir Putin, czy dyktator Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Do kompletu kontrowersyjnych postaci brakuje jeszcze choćby przywódcy Korei Północnej. Według AFP zaproszenia trafiły do około 60 państw, w tym Egiptu, Turcji i Kanady, jak również do prezydenta RP Karola Nawrockiego.
Tu wyjaśnienie: prezydent RP nie ma wystarczającego budżetu, aby samodzielnie przekazać miliard dolarów "wpisowego". Członkostwo w organizacji międzynarodowej wymaga zgody Sejmu i rządu.
Trump urażony odmową. Tak "ukarał" prezydenta Francji
Jak wspomnieliśmy, odmowa udziału w Radzie Pokoju niesie ryzyko politycznego odwetu ze strony USA. Nowakowski przypomina przykład Francji. - Trump dał do zrozumienia, że nałoży 200-procentowe cła na produkty z Francji, bo Macron powiedział, iż nie wchodzi do tego interesu. To pokazuje, że każde działanie ze strony USA jest możliwe - zauważa.
Jednocześnie rozmówca przestrzega przed podejmowaniem decyzji pod presją strachu. - Straszenie tym, że Polska "wypadnie z orbity USA" czy że wojska amerykańskie się wycofają, to już czyste szaleństwo. Odwróciłbym pytanie: jaką mamy gwarancję, że te wojska będą nas bronić, jeśli Trump nagle uzna, że mu się to nie opłaca? - podsumowuje były dyplomata.
Miliard dolarów składki. Czy to dużo?
Rada Pokoju miała początkowo funkcjonować jako międzynarodowy organ powołany w następstwie porozumienia pokojowego między Izraelem a Hamasem z 2025 roku. Donald Trump rozszerzył jednak ten format, zapraszając do projektu kilkudziesięciu przywódców państw z różnych regionów świata.
Według ujawnionych założeń warunkiem uczestnictwa ma być wniesienie składki członkowskiej w wysokości jednego miliarda dolarów, czyli około 3,6 mld zł. Dla porównania, składka Polski do budżetu Unii Europejskiej w 2026 roku ma wynieść 41,5 mld zł, roczna składka do ONZ to ok. 28,3 mln dolarów, a wkład do Europejskiej Agencji Kosmicznej - 165 mln zł.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski