- Proces polityczny faktycznie bardzo przyspieszył. Zgadzam się z tymi, którzy mówią, że nigdy nie byliśmy tak blisko przynajmniej zawieszenia broni - ocenił w programie "Newsroom WP" były ambasador RP w Ukrainie Bartosz Cichocki.
W Berlinie w poniedziałek odbyło się spotkanie europejskich polityków najwyższego szczebla z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. W szczycie uczestniczył premier RP Donald Tusk. Z przywódcami połączył się telefonicznie prezydent USA Donald Trump. Spotkanie odbyło się po dwóch dniach negocjacji w Berlinie między delegacjami ukraińską i amerykańską, z udziałem wysłanników Trumpa: Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera.
Cichocki zwrócił uwagę, że z oficjalnych komunikatów płynących po tych spotkaniach wynika, że wciąż nie ustalono m.in. co z terenami Ukrainy okupowanymi przez Rosję oraz jak dokładnie miałyby wyglądać zachodnie gwarancje bezpieczeństwa.
- Problemem pozostaje też to, czy Rosji można zaufać, czy Rosja nie wykorzysta ewentualnych ustępstw ukraińskich, żeby wznowić za parę miesięcy, czy za rok, tej agresji - wskazał gość.
Zwrócił uwagę, że jak dotąd spotykają się delegacje z Ukrainy, Europy i USA. W bezpośrednich rozmowach wciąż brakuje przedstawiciela Moskwy.
- Prawdziwe negocjacje rozpoczną się wtedy, gdy naprzeciwko siebie usiądą Ukraińcy i Rosjanie (…). Natomiast biorąc pod uwagę determinację Amerykanów i wycieńczenie stron konfliktu, mamy dzisiaj szansę na przełom (…). Do końca roku możemy mieć jakiś rodzaj pauzy - ocenił były ambasador.