"Wielki Bu" wróci do Polski. Jest możliwa data
Zniknęła ostatnia przeszkoda formalna przed ekstradycją "Wielkiego Bu" do Polski. Decyzję w tej sprawie podjął sąd w Hamburgu. Mężczyzna może trafić do kraju jeszcze w tym tygodniu - podaje Polskie Radio.
Sąd w Hamburgu wydał ostateczną decyzję w sprawie ekstradycji "Wielkiego Bu". Z informacji pełnomocnika mężczyzny wynika, że "Wielki Bu" najprawdopodobniej trafi do Polski jeszcze w tym tygodniu. - Klient został przewieziony już w stronę polskiej granicy z Hamburga do zakładu w Rostocku. Prawdopodobnie zostanie w czwartek przekazany polskiej stronie - przekazał Gregor P. Jezierski, pełnomocnik poszukiwanego w rozmowie z TVN24.
Wedle procedury niemieckie służby mają 10 dni na przekazanie "Wielkiego Bu" polskiej stronie. Czas ten liczony jest od 30 października.
M. próbował zatrzymać ekstradycję ubiegając się o azyl w Niemczech.
Pierwszy muzułmański burmistrz Nowego Jorku uderza w Trumpa. Przemówienie Mamdaniego
Zatrzymanie "Wielkiego Bu"
Patryk M. został zatrzymany 12 września na lotnisku w Hamburgu, skąd – jak informowała wówczas policja – planował udać się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mężczyzna był ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania. Był poszukiwany w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Krajową w Lublinie w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się handlem i przemytem narkotyków.
Prokuratura informowała w przeszłości, że zarzuty, jakie ma usłyszeć Patryk M., obejmują m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej w okresie od lipca 2017 r. do 2018 r. w Polsce, Holandii i Hiszpanii, mającej na celu produkcję, przywóz, nabywanie, wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych (m.in. kokainy, amfetaminy, haszyszu, mefedronu). Ponadto Patryka M. dotyczyć ma też zarzut kradzieży z włamaniem do samochodu i przerobienia oznaczeń identyfikacyjnych w tym pojeździe.
M. znany jest m.in. z udziału we freak-fightowych galach MMA. W maju 2024 roku kontrowersje wywołało zdjęcie, które zrobił sobie w Biurze Edukacji Narodowej IPN z ówczesnym prezesem Instytutu, obecnie prezydentem RP Karolem Nawrockim. Zdjęcie opublikował w serwisach społecznościowych z podpisem: "Ciężko było nie skorzystać z zaproszenia, więc skoro i tak byłem w stolicy, wpadłem zobaczyć, jak się Karolowi szefuje w tej instytucji". Później opublikował też zdjęcie z Nawrockim przy kawiarnianym stoliku z podpisem: "Takie tam z prezesem IPN na kawce. Mądrego to zawsze dobrze posłuchać".
W czasie kampanii prezydenckiej media i część polityków krytykowały Nawrockiego za kontakty z M. jako "członkiem gangu sutenerów". Nawrocki, którego pasją jest boks, jesienią ub.r. powiedział "Rzeczpospolitej", że poznał M. kilkanaście lat wcześniej na sali bokserskiej, walczyli "ze sobą w formule sportowej: oficjalnie, w sali bokserskiej, w gronie wielu innych zawodników", a później przez wiele lat się nie widzieli. Dodał, że nie odniesie się więc "do kwestii kryminalnych" i nie ma o nich pojęcia. Z kolei na platformie X Nawrocki napisał, że swoich przeciwników z ringu ceni za podjęcie walki, nie odpowiada jednak za ich życie pozasportowe.
Źródło: Polskie Radio/TVN24/PAP