"Węzeł gordyjski na Bliskim Wschodzie". Izrael grozi Iranowi
- Pamiętajmy, że Donald Trump nie może dowieźć kolejnego tymczasowego lub wadliwego rozwiązania. On za każdym razem zrobi wszystko, aby pokazać, że jeśli jest węzeł gordyjski, to nie zawaha się i go przetnie, zamiast długo i mozolnie, choćby siłą, próbować rozwiązać - mówi o napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie Łukasz Przybyszewski, ekspert ds. bezpieczeństwa i Bliskiego Wschodu.
Nie zmniejsza się napięcie między Waszyngtonem a Teheranem na Bliskim Wschodzie. Według wysokich rangą przedstawicieli Pentagonu prezydent USA Donald Trump atakując Iran, ryzykuje rozpoczęcie długotrwałej kampanii wojskowej, potencjalne ofiary wśród żołnierzy amerykańskich i sojuszników, a także wyczerpaniem zapasów oraz możliwością eskalacji w całym regionie.
O eskalacji mówi wprost premier Izraela Benjamin Netanjahu. "Jeśli Iran zaatakuje Izrael, będzie to być może najpoważniejszy błąd w ich historii" ostrzegł w poniedziałek władze Teheranu.
"Jesteśmy czujni i przygotowani na każdy scenariusz. Wyjaśniłem reżimowi ajatollahów, że jeśli zaatakują Izrael, odpowiemy siłą, której nie mogą sobie wyobrazić" - powiedział izraelski premier.
W odpowiedzi Iran zagroził, że w przypadku ataku podejmie działania odwetowe wobec wojsk USA i regionalnych sojuszników. Najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei powiedział wprost, że siły Teheranu mogą zaatakować amerykańskie okręty wojenne. Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych spodziewają się, że w odpowiedzi na wszelkie uderzenia Iran wykorzysta swój arsenał rakietowy i grupy proxy w całym regionie.
Ostrzeżenia i odpowiedzi pojawiają się w momencie, gdy Biały Dom naciska na Teheran i prowadzi rozmowy, by ograniczyć program jądrowy Iranu, a także zdolności w zakresie rakiet balistycznych oraz wsparcia dla regionalnych grup sojuszniczych.
Według Łukasza Przybyszewskiego, analizując sytuację, musimy pamiętać o naczyniach połączonych.
- Wsparcie USA dla saudyjskiego programu jądrowego determinuje postawę Iranu, który potrzebuje zarówno energii, jak i wody z odsalarni. Dzięki reaktorom jądrowym będzie to i możliwe i czystsze niż przy odsalarniach opartych na energii z gazu. A jeśli chodzi o program rakietowy, to Teheran dysponuje już zaawansowanymi systemami przenoszenia, a realną barierą pozostaje jedynie konstrukcja sprawnej głowicy. Choć, zdaniem niektórych, to też już nie jest problemem - mówi WP Łukasz Przybyszewski, ekspert ds. bezpieczeństwa i Bliskiego Wschodu.
Jego zdaniem Amerykanie dążą do "pakietowego" rozwiązania problemu, chcąc ukrócić ambicje Iranu na wielu polach jednocześnie, w tym w proirańskich strukturach w regionie i innych punktach na świecie.
- Choć powtórzenie scenariusza irackiego wydaje się niezwykle mało prawdopodobne, punktowe serie uderzeń i eliminacja kluczowych, choć niekoniecznie bardzo eksponowanych, postaci reżimu - co jest w stylu Trumpa - pozostaje realne. Zwłaszcza że irański reżim jest osłabiony wewnętrznie: katastrofalna sytuacja gospodarcza i planowane na marzec podwyżki cen energii mogą stać się zarzewiem kolejnych dużych niepokojów społecznych, co USA mogą chcieć wykorzystać - przypomina ekspert.
- Pamiętajmy też, że Trump nie może dowieźć kolejnego tymczasowego lub wadliwego rozwiązania. On za każdym razem zrobi wszystko, aby pokazać, że jeśli jest węzeł gordyjski, to nie zawaha się i go przetnie. Zamiast długo i mozolnie, choćby siłą, próbować go rozwiązać. A to przecięcie powinno sprawić, że region będzie względnie stabilny na kolejne dekady. To trudny cel, ale nie niemożliwy do osiągnięcia - uważa Łukasz Przybyszewski.
Z kolei według Jarosława Kociszewskiego "wygląda na to, że czwartek będzie dniem krytycznym w kontekście narastającego napięcia między Iranem a USA".
"Wówczas w Genewie szef dyplomacji irańskiej ma przekazać wysłannikowi amerykańskiemu propozycję porozumienia. Trwają jeszcze prace nad treścią. Wtedy pewnie okaże się, czy oferta Teheranu będzie wystarczająca dla Waszyngtonu na tyle, by Trump zrezygnował z opcji militarnej i dalej rozmawiał. Wojna rzeczywiście wisi na włosku, ale nie jest nieunikniona" - napisał Jarosław Kociszewski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu w serwisie X.
W ocenie Łukasza Przybyszewskiego pozostaje jeszcze jeden z wariantów "czarnego łabędzia": wewnętrzny przewrót władzy, choćby i częściowo wspomagany siłami USA i Izraela.
- Nie jest on niemożliwy, ale bez wiarygodnych sygnałów ze środka będzie on bardzo trudny do przewidzenia, także w skutkach, jakie by niósł. Nie odrzucam takiej hipotezy, ponieważ czasem jedynym sposobem na wyjście z potrzasku jest poświęcenie kończyny. To byłoby wyjście najrozsądniejsze, a zarazem takie, które by Trumpowi odpowiadało - ocenia ekspert w rozmowie z Wirtualną Polską.
W poniedziałkowym przemówieniu w izraelskim Knesecie premier Benjamin Netanjahu podkreślał, że teraz nie jest czas na długie debaty.
Zamiast tego wezwał do jedności przed świętem Purim, które przypada w przyszłym tygodniu. Upamiętnia ono starożytne zwycięstwo Żydów w imperium perskim nad tymi, którzy chcieli ich zniszczyć. "W przededniu święta Purim staniemy razem i z Bożą pomocą zapewnimy wieczność Izraelowi" - mówił Netanjahu.
Wojna 12-dniowa, ostatnie starcie
Przypomnijmy, że Izrael i Iran bezpośrednio starły się w czerwcu ubiegłego roku w 12-dniowej wojnie, w której amerykańskie wojsko również przyłączyło się do ataku na obiekty nuklearne w Iranie.
Kilka dni temu izraelski wywiad ostrzegał, że w przypadku wojny Izrael może być atakowany przez Hezbollah oraz inne formacje sponsorowane przez Iran.
Według źródeł saudyjskiej stacji Al-Arabija oficerowie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) przejęli faktyczne dowodzenie nad Hezbollahem w oczekiwaniu na możliwy konflikt z USA i Izraelem. IRGC to elitarna formacja odpowiedzialna za ochronę systemu politycznego Iranu, podlegająca bezpośrednio najwyższemu przywódcy, ajatollahowi Alemu Chameneiemu.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski