Ustawa o związkach partnerskich. Co dalej?
Sejm nie zgodził się na odrzucenie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Projekt trafi teraz do komisji. Katarzyna Kotula nie kryła emocji. - Tu nie ma żadnych kontrowersji. Tu jest życie - mówiła po głosowaniu.
Za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu głosowało 199 posłów (w tym większość PiS i Konfederacji), przeciw było 233. To oznacza, że ustawa będzie dalej procedowana.
Sekretarz stanu w KPRM Katarzyna Kotula w wystąpieniu po głosowaniu podkreślała, że projekt odpowiada na realne problemy ludzi żyjących w związkach nieformalnych. - Tu nie ma żadnych kontrowersji. Tu jest życie. Tu są różne dramatyczne przypadki i przykłady - mówiła z mównicy sejmowej.
Odwołała się do sytuacji osób, które przez lata budują wspólne życie, a w momencie wypadku czy śmierci zostają bez ochrony prawnej. - Głosując za tą ustawą, każdy z nas będzie musiał podjąć bardzo prostą decyzję: czy chcemy, żeby w sytuacji granicznej – choroby, śmierci, wypadku - państwo stanęło po stronie ludzkiej godności, równości i bezpieczeństwa (…) czy chcemy, żeby państwo wtedy odwracało wzrok, zasłaniając się luką w przepisach? - podkreśliła.
- Ta ustawa nikomu niczego nie zabiera. Nie jest zagrożeniem dla polskich małżeństw. To nie jest ustawa o małżeństwie, to jest ustawa o gwarancji bezpieczeństwa, o ochronie prawnej - zaznaczyła.
Komisja nadzwyczajna i rozmowy z prezydentem
Kotula wyjaśniła, że powołanie komisji nadzwyczajnej ma umożliwić spokojną, merytoryczną pracę nad każdym przepisem. - Chcemy rozmawiać merytorycznie o każdym artykule, o każdym rozwiązaniu, o każdym zapisie tej ustawy – powiedziała.
Zapowiedziała także bezpośrednie rozmowy z głową państwa. - Będę spotykać się z panem prezydentem (…) Będziemy robić wszystko, używać merytorycznych argumentów do tego, żeby przekonać pana prezydenta – zadeklarowała.
W jej ocenie ustawa ma szansę trafić na biurko prezydenta jeszcze w tej kadencji Sejmu. - Wierzę, że dowieziemy tę ustawę do biurka pana prezydenta i wierzę, że zrobimy wszystko, żeby znalazł się pod nią podpis – podkreśliła.
Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu zakłada wprowadzenie możliwości zawarcia przez dwie pełnoletnie osoby umowy u notariusza. Umowa - rejestrowana w urzędzie stanu cywilnego - dawałaby partnerom określone uprawnienia prawne, m.in.:
- możliwość wyboru ustroju majątkowego,
- ustanowienie obowiązku alimentacyjnego,
- prawo do korzystania ze wspólnego mieszkania,
- dostęp do informacji medycznych partnera,
- możliwość działania jako pełnomocnik w sprawach codziennych.
Projekt nie tworzy nowego stanu cywilnego ani nie wprowadza formalnych związków partnerskich w klasycznej formie. Według rządu ma on zapewnić minimalną ochronę osobom żyjącym w związkach nieformalnych - zarówno hetero - jak i jednopłciowych.
Kto jest "za", kto "przeciw" i dlaczego?
Koalicja Obywatelska i Lewica wskazują, że ustawa to krok w stronę wyrównania praw osób w związkach nieformalnych, które stanowią ok. 8 proc. rodzin w Polsce.
PSL zaznacza, że ustawa nie narusza instytucji małżeństwa. - Ustawy nie tworzą nowych związków. One je uznają, a państwo jest tylko regulatorem i gwarantem - mówiła Urszula Pasławska.
Prawo i Sprawiedliwość uważa projekt za próbę stworzenia "fikcji małżeństwa" i osłabienie tradycyjnej rodziny. Marcin Warchoł (PiS) stwierdził, że proponowane przepisy nie gwarantują stabilności i należy je odrzucić w całości.
Konfederacja ocenia projekt jako element szerszej agendy ideologicznej. - Autorzy projektu forsują przepisy, które mają ostatecznie wprowadzić związki partnerskie pod dyktando środowisk LGBT - mówił Witold Tumanowicz z Konfederacji.
Z kolei Razem krytykuje projekt z przeciwnej strony - jako zbyt zachowawczy i "okrojony". - Jako koło Razem nie rozumiemy sensu tworzenia tego potworka, bo uosabia brak szacunku dla tysięcy milionów obywateli - mówiła Marta Stożek.