Tusk o "zakutych łbach". Przydacz: "Gdyby tak Kaczyński powiedział"
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz zareagował na wypowiedź Donalda Tuska, w której premier mówił o "zakutych łbach" w kontekście sprzeciwu wobec programu SAFE.
Premier Donald Tusk podczas wizyty w Stalowej Woli podkreślił, że 20 miliardów złotych trafi bezpośrednio do miejscowej huty, a nie - jak twierdzą przeciwnicy - do zagranicznych podmiotów. Później w oświadczeniu w mediach społecznościowych jeszcze raz o tym wspomniał, ale tym razem w szczególnie dosadny sposób.
- Postaram się to wytłumaczyć najprościej, jak potrafię. Patrzcie mi na usta - 20 miliardów, tylko dla tej huty. Stalowa Wola, Podkarpacie, Polska. Dotarło, zakute łby? - pytał w nagraniu szef rządu.
Do tych słów ustosunkował się Marcin Przydacz w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24. Jak stwierdził, sondaże pokazują, że połowa Polaków jest przeciwna dotacjom z SAFE (później Konrad Piasecki wykazał, że jedynie 21 proc.).
- A nawet jeśli to są tylko jakieś małe grupy, to wydaje mi się, że premier polskiego rządu mówiący o swoich obywatelach, że mają zakute łby... Cóż, gdyby tak powiedział Jarosław Kaczyński albo Antoni Macierewicz, to pan redaktor tutaj w tym studiu podskakiwałby ze wzburzenia, jak tak można dzielić Polaków - dodał.
Marcin Przydacz o SAFE
Marcin Przydacz pytany, czy Karol Nawrocki podpisze ustawę dotyczącą SAFE, odparł, że "prezydent ma tutaj finalną decyzję, albo podpisze, albo nie podpisze i musi to odpowiednio zważyć".
- Na ten moment decyzji nie ma. Bierze pod uwagę obie te możliwości. Zresztą ustawy jeszcze nie ma - dodał.
Przydacz odpowiedział też na twierdzenie Konrada Piaseckiego, że "ustawa jest zmieniana w dużej mierze tak, jak chciał tego prezydent". - Ale są też takie poprawki, które zostały odrzucone, a które są naprawdę ważne, są kluczowe jak chociażby kwestia komitetu sterującego, czyli jakiegoś ciała, które będzie nadzorować w jakikolwiek sposób wydawanie tych pieniędzy - mówił.