Tusk ma plan. Jak najmniej prezydenta
Polska scena polityczna staje się coraz bardziej napięta. Współpraca między prezydentem Nawrockim a rządem premiera Tuska napotyka poważne wyzwania, zwłaszcza po prezydenckim wecie do programu SAFE. Szef rządu ma jednak plan przed wyborami w 2027 roku - informuje wyborcza.pl.
Najważniejsze informacje:
- Weto ws. programu SAFE wywołało konflikty w kwestiach finansowania i zarządzania armią.
- Pałac prezydencki trzyma się swojej strategii, nie zamierzając ustępować.
- Premier Donald Tusk nie zamierza ustępować prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Polska polityka jest świadkiem nasilającej się konfrontacji pomiędzy prezydentem Nawrockim a premierem Tuskiem. Prezydent, krytykowany za próby zawłaszczania kompetencji, zdecydował się zawetować kluczowy program SAFE, co odczytano jako cios wymierzony w rządowy plan modernizacji armii.
- To trudne czasy, kiedy prezydent próbuje zawłaszczać kompetencje rządu - mówi jeden z polityków w rozmowie z wyborcza.pl, zdaniem którego "może doświadczenia z takiej kohabitacji to przestroga na przyszłość, by prezydenta jednak wybierało zgromadzenie".
Jakie są konsekwencje weta?
Decyzja prezydenta Nawrockiego o zawetowaniu programu SAFE wywołała nie tylko zaskoczenie, ale i oburzenie wśród polityków rządowych. - Ta mania wetowania wszystkiego powoduje, że właściwie parlament traci sens. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na rządzie. Jeśli trzeba będzie rządzić bez nowych ustaw, to będzie trudniej, ale wezmę to na klatę - mówił premier Tusk w TVP Info.
Weto spotkało się z ostrą reakcją również w środowisku wojskowym, które dostrzega zagrożenie dla planów stabilnego finansowania sił zbrojnych - informuje wyborcza.pl. Generałowie mieli być zaskoczeni decyzją Nawrockiego mocniej niż politycy. Zwłaszcza że dotąd głowa państwa kreowała się na osobę, która jest zachwycona polską armią.
Weto miało swoje źródło w słabnących sondażach PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma nadzieję, że dzięki twardej i antyeuropejskiej postawie odbierze trochę punktów procentowych Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej.
Czy pałac prezydencki zmieni strategię?
Mimo rosnącej krytyki, prezydent Nawrocki nie zamierza rezygnować ze swojej strategii. Kontynuowana jest polityka działania bez kompromisów, czego przykładem jest najnowsza decyzja o wystosowaniu instrukcji premierowi w sprawie emisji CO2 przed unijnym szczytem. Posiadający silne wsparcie PiS, Nawrocki zdaje się być zdeterminowany w dążeniu do utrzymania swojej pozycji na scenie politycznej.
Ostro zareagował na to wicepremier i minister spraw zagranicznych. "Prezydent nie ma ani uprawnień konstytucyjnych ani wiedzy, tak urzędniczej jak osobistej, do zajmowania się polityką europejską. Patriotyzmem byłoby dobre sprawowanie urzędu, a nie kolejne próby zagarniania władzy. Kierownicy placówek wojennych w Teheranie, ZEA i Kijowie nadal czekają na nominacje ambasadorskie" - napisał Radosław Sikorski w serwisie X.
Oto plan Tuska
Równocześnie, Sejm i rząd zmagają się z problemami legislacyjnymi. Próby obejścia prezydenckiego weta są dla rządu ogromnym wyzwaniem, co mocno akcentuje spory pomiędzy dwoma ośrodkami władzy w Polsce.
- Mamy pełną świadomość, że Nawrocki próbuje ingerować w politykę licznych ministerstw. Uprzedzam, że wszędzie dostanie czarną polewkę - mówi jeden z polityków rządu w rozmowie z wyborcza.pl.
Takich miejsc sporu będzie jednak więcej. Najnowsze dotyczy przyjęcia ślubowania nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Prezydencki minister Zbigniew Bogucki już zasugerował, że Karol Nawrocki nie zrobi tego. - Mogliście państwo uzupełniać Trybunał Konstytucyjny. Krok po kroku, zgodnie z konstytucją, z wyborem własnej większości, ale nie chcieliście tego robić. Dlaczego? Dlatego, że Trybunał Konstytucyjny, gdzie państwo nie mielibyście większości, nie byłby pod butem waszego rządu, nie byłby pod butem premiera - mówił w Sejmie.
- Teraz widzicie szansę, więc w 48 godzin chcecie zaaresztować trybunał, wybrać byle jak, byle szybko, byle waszych kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego, tak, żeby zlikwidować kolejną instytucję konstytucyjną, która ma patrzeć władzy na ręce. Prezydent na to na pewno nie pozwoli, bądźcie tego pewni. Prezydent to ustoi, prezydent to utrzyma - dodawał.
Rząd ma jednak ruszać z "planem B" w sytuacji, gdy Nawrocki rzuci mu kłody pod nogi. Plan Tuska sprowadza się do tego, by pokazywać sprawczość i unikać prezydenta w procesie podejmowania decyzji. Jednak nie na każdym polu będzie to możliwe. Przykładem może być likwidacja CBA. Ustawę przegłosowano w Sejmie, ale jest więcej niż pewne, że Nawrocki ją zawetuje.
Wspomniane napięcia i polityczne blokady pokazują, jak trudna jest obecna sytuacja w kraju i jak wiele jeszcze trudności może przynieść przyszłość.
źródło: wyborcza.pl