Trump zapewnia ws. wojsk USA w Europie. "Długofalowo będą redukować obecność"

- Może amerykańscy żołnierze w najbliższej przyszłości się nie wycofają. Długofalowo mamy przecież proces, który został uzgodniony jeszcze za prezydenta Joe Bidena na kolejnych szczytach NATO. I Stany Zjednoczone będą redukować swoją obecność wojskową w Europie - mówi Wirtualnej Polsce Piotr Szymański, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.

Donald Trump zadeklarował w Białym Domu, że nie będzie wycofywałDonald Trump zadeklarował w Białym Domu, że nie będzie wycofywał amerykańskich wojsk z Europy
Źródło zdjęć: © East News | Saul Loeb
Sylwester Ruszkiewicz

W poniedziałek, podczas spotkania z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym prezydent USA Donald Trump został zapytany, czy zamierza zmniejszyć liczebność amerykańskich sił w Europie. - Nie, mam świetne relacje z Europą - odpowiedział.

W podobnym tonie odpowiedział na pytanie o opublikowaną przez Pentagon Narodową Strategię Obronności, w której zapowiedziano ograniczenie wsparcia USA dla obrony Europy. - Bardzo dobrze się dogaduję z Europą. Zwiększyłem ich wydatki obronne z 2 do 5 proc. Oni dają nam wiele z tych pieniędzy, mamy najlepszy sprzęt wojskowy, sprzedajemy go NATO – mówił Trump.

Przypomnijmy, że z wcześniejszych zapowiedzi wynikało ograniczenie zaangażowania na Starym Kontynencie. Takie sugestie wypowiadali m.in. szef Pentagonu Pete Hegseth oraz sekretarz stanu Marco Rubio. Na podobny kierunek wskazują również opublikowane przez Biały Dom - Strategia Bezpieczeństwa Narodowego oraz Narodowa Strategia Obrony Pentagonu.

- Wycofanie wojsk z Europy byłoby decyzją geopolityczną i musiałoby być podyktowane dłuższym procesem decyzyjnym. A nie zależało od widzimisię Trumpa. Jej podjęcie musiałoby być skonsultowane z wojskowymi. Byłby to duży zabieg logistyczny. Niemniej możemy spodziewać się jeszcze wielu różnych wypowiedzi na ten temat, bo amerykańskiemu prezydentowi zależy, żeby Europę osłabiać i załatwiać interesy dla USA - mówi WP prof. Maciej Milczanowski, zastępca dyrektora Instytutu Nauk o Polityce na Uniwersytecie Rzeszowskim.

I jak podkreśla, Trumpowi nie odpowiada NATO, bo on chciałby dogadywać się z poszczególnymi państwami europejskimi, a nie z Sojuszem jako całością.

- A to, że te państwa są jednocześnie w Sojuszu Północnoatlantyckim z USA, utrudnia mu traktowanie ich jako rywali. Z jednej strony [Trump - red.] obniża rangę NATO, ale jednocześnie ma świadomość, że Sojusz na wszelki wypadek może być mu jednak przydatny. Mówi, że nie będzie wycofywał amerykańskich żołnierzy z Europy, ale też nie mówi o tym, że finansowo "dosypie" tym wojskom - komentuje prof. Maciej Milczanowski.

- Ta amerykańska niestabilność może korzystnie w sumie zagrać na Starym Kontynencie. W końcu w Europie rośnie świadomość o zwiększeniu wydatków na obronność i o stworzeniu własnego systemu obronnego, bez udziału amerykańskich żołnierzy. Jeśli mamy sobie poradzić, powinniśmy to zrobić sami - podkreśla rozmówca Wirtualnej Polski.

Od początku 2025 roku na Starym Kontynencie Europie stacjonuje 84 tys. amerykańskich żołnierzy, w tym w Polsce około 10 tys., w Niemczech – 37 tys., a we Włoszech – 13 tys.

W październiku ub. roku z Rumunii wycofano amerykańską brygadę piechoty, stacjonującą tam rotacyjnie.

Ruch ten był krytykowany m.in. przez republikanów w Kongresie. W grudniu Kongres uchwalił natomiast plan wydatków obronnych, w którym zawarł przepisy utrudniające Pentagonowi radykalną redukcję wojsk w Europie.

- Może amerykańscy żołnierze w najbliższej przyszłości się nie wycofają. Długofalowo mamy jednak przecież proces, który został uzgodniony jeszcze za prezydenta Joe Bidena na kolejnych szczytach NATO. I Stany Zjednoczone będą redukować swoją obecność wojskową w Europie - ocenia Piotr Szymański, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

"Radźcie sobie sami"

I jak dodaje, z kolei Europa będzie w ramach tzw. budowania europejskiego filaru NATO podnosić wydatki obronne i zdejmować ze Stanów Zjednoczonych odpowiedzialność.

- To jest proces, który toczy się w uzgodnieniu z sojusznikami europejskimi. Tak, żeby odbyło się to wszystko bez uszczerbku na bezpieczeństwie europejskim - uważa ekspert OSW.

Jak przypomina, w czasie szczytu NATO w Hadze w ubiegłym roku, Sojusznicze Dowództwo do Spraw Transformacji informowało, że według sekretarza generalnego Sojuszu Waszyngton zapewnia 44 proc. zdolności militarnych NATO.

- Co i tak stanowi znaczną zmianę w porównaniu z latami wcześniejszymi, gdy ta dysproporcja na niekorzyść Europy była jeszcze większa. Efektem nowych inwestycji i rozbudowy potencjałów militarnych w kolejnych latach ma być zmiana tego stosunku na 30 proc. USA, a 70 proc. Europa i Kanada. Stany Zjednoczone od lat komunikują, że Europa powinna być w stanie poradzić sobie z Rosją, a Stany Zjednoczone będą pozostawały w NATO, ale w coraz większym stopniu będą zajmowały się odstraszaniem i powstrzymaniem Chin na Indo-Pacyfiku. Im szybciej więc Europa zbuduje swój potencjał militarny, tym głośniej i częściej Waszyngton będzie nam mówił: radźcie sobie sami - ocenia Piotr Szymański.

Jego zdaniem, jeśli doszłoby do redukcji wojsk amerykańskich w Europie i przerzucania w rejon Pacyfiku, byłyby to bardziej zasoby wojskowe związane z domeną powietrzną czy morską.

- Pytanie, czy w najbliższym czasie dowódcy wojskowi z Europy będą odgrywali większą rolę w Sojuszu. Czy faktycznie będzie zbudowany europejski filar w NATO i w jakiej formie. Na razie bowiem nic nie wskazuje, żeby zmiany dotykały programu Nuclear Sharing, czyli amerykańskiego odstraszania na szczeblu taktycznym w Europie. Co więcej, ten program nawet zostanie wzmocniony - przypomina rozmówca Wirtualnej Polski.

- Pamiętajmy, że w czasie szczytu NATO w Hadze Wielka Brytania ogłosiła, że pozyska samoloty do przenoszenia taktycznych głowic jądrowych i oni rozszerzą swoje odstraszanie atomowe. I, że nie będą to już tylko okręty podwodne, ale i skrzydło powietrzne. Prawdopodobnie te bomby atomowe już w Wielkiej Brytanii zostały w ogóle już rozmieszczone - ocenia ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Z kolei prof. Maciej Milczanowski przypomina, że nie możemy w nic do końca ufać Trumpowi.

- Prezydent USA nie ma jednego kierunku politycznego, który dawałby jasność w Europie. Nie wiemy czego, można się spodziewać w najbliższym czasie. On działa na zasadzie intuicji, własnego osądu sytuacji i bardzo często doraźnych rozmów z ludźmi, pod wpływem których zmienia swoje opinie. Tak naprawdę to, że dzisiaj mówi tak, jutro może powiedzieć odwrotnie - puentuje prof. Maciej Milczanowski.

Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki