Trump rozmawiał z Putinem. "Przestraszył się cen na stacjach paliw w Kentucky"
Ceny ropy na świecie szybują, a Donald Trump rozmawia z Władimirem Putinem. Eksperci w rozmowie z Wirtualną Polską oceniają działania prezydenta USA jako powrót do bezwzględnej polityki mocarstw i próbę ratowania własnej gospodarki kosztem sojuszy.
- To porażające, co robi Donald Trump. Znowu uprawia koncert mocarstw, w którym liczą się tylko silni. Słyszeliśmy, jak prezydent USA wypowiadał się o Hiszpanii, która nie chciała udostępnić baz Amerykanom. W odwecie zagroził zerwaniem wymiany handlowej z Madrytem. A nie przeszkadza mu przekazywanie informacji wywiadowczych Iranowi przez Putina. Niesamowite – mówi Wirtualnej Polsce gen. Roman Polko, były szef GROM.
Prof. Artur Nowak Far, były wiceminister spraw zagranicznych, podkreśla, że Trump znów pokazuje, iż kieruje się tylko i wyłącznie interesem gospodarczym swojego kraju.
- I interesem swojego bezpośredniego kręgu ludzi bogatych. Przedkłada myślenie biznesowe nad myślenie polityczne i długofalowe. Udowadnia, że nie ma żadnych sentymentów - podkreśla.
Przypomnijmy, prezydent USA Donald Trump i rosyjski przywódca Władimir Putin rozmawiali w poniedziałek przez telefon o wojnie w Iranie i perspektywach pokoju w Ukrainie. Kreml poinformował, że była to inicjatywa prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ich ostatnia rozmowa telefoniczna odbyła się w grudniu.
Izrael uderza w Teheran. W sieci nagranie "z perspektywy pocisku"
Poniedziałkowy telefon nie był przypadkowy. Początek tygodnia przede wszystkim upłynął pod znakiem ogromnych wzrostów cen baryłki ropy naftowej, czy to w Stanach Zjednoczonych, czy też za baryłkę Brent.
Po zbombardowaniu przez Izrael irańskich obiektów naftowych w weekend ceny ropy wzrosły do ponad 100 dol. za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od lata 2022 r., kiedy to rynki gwałtownie wzrosły po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Rosja zyskuje na wojnie w Iranie
Jak zauważa portal Politico, amerykańsko-izraelski atak na Iran spowodował gwałtowny wzrost cen ropy, zwiększając główne źródło dochodów Kremla i ułatwiając Putinowi kontynuowanie działań wojennych. Zamiast sprzedawać ropę po obniżonych cenach z powodu sankcji zachodnich, Rosja może teraz uzyskać za nią wyższe ceny, ponieważ jej główni nabywcy — Indie i Chiny — walczą o zapewnienie sobie dostaw. W ostatni piątek Departament Skarbu USA wydał 30-dniowe zwolnienie, które pozwala Indiom kupować rosyjską ropę, żeby "umożliwić dalszy przepływ ropy na rynek światowy".
Jak ujawnił Reuters, w obliczu zamieszania na światowych rynkach energii administracja Donalda Trumpa rozważa złagodzenie sankcji naftowych wobec Rosji. Według agencji plan Waszyngtonu obejmuje zarówno szerokie złagodzenie ograniczeń, jak i ukierunkowane opcje umożliwiające niektórym krajom, takim jak Indie, zakup rosyjskiej ropy bez obawy przed sankcjami USA, w tym cłami.
Najwyraźniej rosyjski przywódca po rozmowie telefonicznej z Trumpem poczuł się na tyle pewnie, żeby we wtorek ogłosić, że Rosja jest gotowa wznowić dostawy ropy naftowej i gazu do Europy.
– Jeśli europejskie firmy, europejscy nabywcy nagle zdecydują się na reorientację i zaoferują nam długoterminową, stabilną współpracę, bez względu na okoliczności polityczne, to proszę, nigdy nie odmawialiśmy. Jesteśmy gotowi współpracować również z Europejczykami – przekonywał.
"Farmer z Teksasu ma dwa prawa"
- Mamy kolejne potwierdzenie, że prezydent Trump interesuje się obiema Amerykami, Bliskim Wschodem i regionem Indo-Pacyfiku. I gra wspólnie z Putinem. Widzimy, że będzie gotów poświęcić Ukrainę, bo droższa, rosyjska ropa to dodatkowy zastrzyk finansowy dla przemysłu zbrojeniowego Federacji Rosyjskiej – komentuje gen. Roman Polko, były szef jednostki specjalnej GROM i b. wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
I jak dodaje, prezydent USA woli wzmocnić Rosję kosztem Ukrainy po to, żeby amerykańscy farmerzy nie przestali go kochać.
- Dostaną tańszą benzynę i będą zadowoleni. Farmer z Teksasu, jak mu powiesz, że ropa drożeje, to powie, że przecież Amerykanin ma dwa prawa. Prawo do posiadania broni i do tego, żeby ropa tam była – zauważa były wojskowy.
W jego ocenie, niestety, ale Waszyngton wydaje się być ponownie bliżej Moskwy niż własnych sojuszników NATO. - Oczywiście musimy starać się, żeby utrzymywać jak najlepsze relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak przy tym prezydencie USA nic nie zwojujemy. Trzeba przetrwać pozostałą część kadencji. Miejmy nadzieję, że jesienne wybory do Kongresu coś zmienią, bo jednak Stany Zjednoczone to nie dyktatura – mówi gen. Roman Polko.
Zdaniem rozmówcy Wirtualnej Polski, Trump ponownie rozkłada przed Putinem czerwony dywan.
- Tak jak to miało miejsce na Alasce, wyciąga rosyjskiego przywódcę z izolacji na międzynarodowej scenie. Przecież Rosja nie jest takim państwem, które warto tak hołubić. To kraj słaby, który stoi jedynie na ropie i głowicach jądrowych – ocenia gen. Polko.
"Trump przestraszył się cen na stacjach paliw w Kentucky"
Według prof. Artura Nowaka-Fara w dogadywaniu się z Putinem nie ma żadnego wizjonerstwa Trumpa.
- To krótkowzroczne myślenie, żeby jego wyborcy, którzy mają ulokowane fundusze na giełdzie, nie stracili w portfelu. Giełda spada i będzie spadać, dopóki nie "dostanie tlenu" w postaci ropy naftowej. Będzie więc chciał to zatrzymać, a jednym z narzędzi do tego, najłatwiejszym i najbardziej "wygłodniałym" jest Rosja – mówi WP prof. Artur Nowak-Far.
I jak podkreśla, mąż stanu myśli, co będzie za kilka lat.
- A Trump myśli tu i teraz. I Putin korzysta z jego krótkowzroczności. W tym sensie Rosja wygrywa gospodarczo. Zniesienie sankcji na rosyjską ropę? Pekin i Moskwa ograją Trumpa koncertowo. Chiny i Rosja tworzą strategie długofalowe. Trump przestraszył się najwyraźniej cen na stacjach paliw w Kentucky, gdzie ma się pojawić w środę 11 marca na spotkaniu z sympatykami Republikanów i zadzwonił do Putina – puentuje były wiceszef MSZ.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski