Trump bez poparcia Tallina. Estonia stawia warunki
Przewodniczący parlamentu Estonii Lauri Hussar nie poparł kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. "Głównym priorytetem Estonii jest sprawiedliwy i trwały pokój w Ukrainie" - podkreśla w przesłanym Wirtualnej Polsce oświadczeniu estońskie MSZ. Tallin pozostawia jednak furtkę do ewentualnego poparcia kandydatury amerykańskiego prezydenta.
Sprawa ewentualnego przyznania Pokojowej Nagrody Nobla Donaldowi Trumpowi znów stała się głośna nad Wisłą. Powodem jest konflikt między ambasadorem USA w Polsce Tomem Rose'em a marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Nominat prezydenta Stanów Zjednoczonych zerwał kontakty z polskim marszałkiem, ponieważ ten nie poparł wniosku o przyznanie nagrody Trumpowi.
Sprawa zelektryzowała krajową opinię publiczną na dobre klika dni. - Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta! - mówił Rose w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Dopytywany, jak Czarzasty obraził Trumpa, nie wskazał jednak konkretów.
Sprawdziliśmy, jak do sprawy odnoszą się przewodniczący parlamentów innych krajów bałtyckich.
Trump bez poparcia Tallina, ale z otwartą furtką
Przewodniczący parlamentu Estonii Lauri Hussar, zapytany przez publicznego estońskiego nadawcę ERR o Pokojową Nagrodę Nobla, stwierdził, że Trump byłby bardzo mocnym kandydatem, gdyby "w wyniku jego wysiłków osiągnięto sprawiedliwy i trwały pokój w Ukrainie, agresor zostałby pociągnięty do odpowiedzialności, a relacje sojusznicze w ramach NATO pozostałyby silne". To, jak wiemy, na razie prezydentowi USA się nie udało.
W przesłanym Wirtualnej Polsce oświadczeniu estońskie MSZ potwierdza słowa przewodniczącego parlamentu Estonii.
"Głównym priorytetem Estonii jest sprawiedliwy i trwały pokój w Ukrainie. Dostrzegamy i doceniamy wysiłki prezydenta Trumpa na rzecz osiągnięcia tego celu" - wskazuje Bretty Sarapuu z działu prasowego estońskiego MSZ.
"Z chwilą, gdy taki sprawiedliwy i trwały pokój w Ukrainie zostanie osiągnięty, może to otworzyć drogę do wyrażenia poparcia w ramach Pokojowej Nagrody Nobla lub podobnych inicjatyw" - czytamy.
Jednocześnie dział prasowy MSZ przypomina, że "ostateczna decyzja należy do przewodniczącego parlamentu Estonii", ponieważ inicjatywa jest skierowana do szefów parlamentów.
Litwa na "nie". Tłumaczy to "stanowiskiem regionalnym"
Podobnie jak Estonia i Polska, Litwa także nie popiera starań Trumpa o Pokojową Nagrodę Nobla. Przewodniczący Sejmu Litwy Juozas Olekas nie przychylił się do inicjatywy.
- Jest to regionalne stanowisko - powiedział we wtorek Olekas agencji BNS. Podkreślił, że był to zasadniczy argument, by nie poprzeć inicjatywy.
Wirtualna Polska wysłała w tej sprawie pytania do MSZ Litwy, jednak do momentu publikacji tekstu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Łotwa na "tak" dla Trumpa. "Nie da się zaprzeczyć"
Choć przewodniczący Sejmu Litwy argumentował decyzję "stanowiskiem regionalnym", Łotwa zdecydowała się na inny ruch. Przewodnicząca łotewskiego parlamentu Daiga Mierina podpisała się pod listem w tej sprawie jeszcze w styczniu. Jak podkreśliła, było to jednak jej odosobnione stanowisko, o czym informował łotewski tygodniik "Ir". Przewodnicząca nie konsultowała swojej decyzji ani z łotewskim MSZ, ani premierem czy prezydentem.
- Działania Trumpa wniosły realny wkład zarówno w bezpieczeństwo Izraela, jak i w zdolności obronne Europy. To właśnie dzięki naciskom Trumpa Europa w końcu zrozumiała, że bezpieczeństwo jest naszą własną odpowiedzialnością - powiedziała Mierina tygodnikowi.
- Nie da się zaprzeczyć, że właśnie dzięki Stanom Zjednoczonym i Trumpowi armia ukraińska jest obecnie zdolna do walki - zarówno dzięki informacjom wywiadowczym, jak i wsparciu militarnemu - przekonywała.
Podobnie jak w przypadku MSZ Litwy, resort spraw zagranicznych Łotwy nie odpowiedział jeszcze na wysłane przez nas pytania.
Tomasz Waleński, dziennikarz Wirtualnej Polski