Tragiczny pożar w Myjomicach. Wszczęto śledztwo
Prokuratura Rejonowa w Kępnie wszczęła śledztwo w sprawie pożaru domu w Myjomicach (woj. wielkopolskie), do którego doszło w piątek. W zdarzeniu zginęła 38-letnia kobieta i jej 11-letni syn.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim Maciej Meler poinformował, że na wstępnym etapie prokurator zlecił zabezpieczenie niezbędnych śladów.
- Dziś pod nadzorem prokuratora z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa na miejscu odbywają się szczegółowe oględziny, mające na celu wyjaśnić szczegółowy przebieg, jak i przyczyny tego tragicznego zdarzenia - powiedział. Dodał, że "prokurator zlecił zabezpieczenie do sekcji zwłok 11-letniego chłopca i jego 38-letniej matki".
Co wywołało pożar?
Trwa gromadzenie materiału dowodowego i na obecnym etapie badane są wszelkie wersje - przekazał też rzecznik. Ze wstępnych ustaleń służb ratowniczych wynikało, że przyczyną pożaru mogła być awaria instalacji fotowoltaicznej - taką informację przekazano Polskiej Agencji Prasowej w sobotę rano.
- Wersja dotycząca pożaru paneli fotowoltaicznych wydaje się najmniej prawdopodobna, tym niemniej weryfikacji procesowej podlegać będzie to dopiero w momencie, kiedy materiał będzie kompletny i uda się zgromadzić całość materiału - podkreślił prokurator Meler.
Z kolei rzecznik prasowy wielkopolskiej policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak podał, że na budynku, gdzie wybuchł pożar, nie ma paneli, więc na pewno nie były one przyczyną pożaru.
Pożar w Myjomicach. Matka z 11-letnim synem nie zdążyli się ewakuować
Pożar wybuchł w piątek przed godz. 15 w domu jednorodzinnym w Myjomicach koło Kępna przy ul. Jeżynowej. Policja i straż pożarna zostały zawiadomione, że z domu wydobywają się kłęby dymu. Po przyjeździe na miejsce ustalono, że bezogniowy pożar zaczął się na poddaszu.
Według rzecznika prasowego kępińskiej straży pożarnej st. kpt. Pawła Michalskiego, wszystkie znajdujące się tam rzeczy zaczęły żarzyć się bez płomienia, wydzielając trujące gazy. W tym czasie w domu było pięć osób - rodzice z trojgiem dzieci w wieku roku, czterech i 11 lat. 46-letni mężczyzna wyniósł z domu najmłodsze dzieci, ale kobieta i 11-letni chłopiec stracili przytomność. Z domu wynieśli ich strażacy.
Po trwającej kilkadziesiąt minut reanimacji 38-letnią matkę przewieziono do kępińskiego szpitala. Chłopiec zmarł. W nocy w sobotę zmarła jego matka.
Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Kępnie. Rzecznik straży informował, że w domu nie było zamontowanych czujek dymu. Krzysztof Godek, drugi zastępca burmistrza Kępna, przekazał, że pracownicy Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej zaoferują rodzinie opiekę psychologiczną i pomoc przy usuwaniu skutków pożaru.