Tragedia na Tajwanie. Nie żyją trzy osoby
W centrum stolicy Tajwanu zginęły 3 osoby. Mężczyzna rzucał bomby dymne i koktajle Mołotowa, atakował też przechodniów nożem. Pięć osób zostało rannych.
Najważniejsze informacje:
- Zamachowiec odpalił bomby dymne i koktajle Mołotowa w centrum Taipei.
- 27-letni Chang Wen, poszukiwany za uchylanie się od służby wojskowej, zaatakował przechodniów nożem.
- Trzy osoby zginęły, a kolejne pięć zostało rannych.
W piątek po południu, w centrum Taipej, stolicy Tajwanu, doszło do ataku nożem, podczas którego zginęły trzy osoby. Napastnik odpalił granaty dymne na głównym dworcu kolejowym, a następnie pobiegł do pobliskiej stacji metra w ruchliwej dzielnicy handlowej, atakując po drodze ludzi.
Szczegóły ataku przekazał premier Tajwanu Cho Jung-tai. – Wygląda na to, że celowo rzucał granatami dymnymi i używał długiego noża, aby przeprowadzić masowe ataki na ludzi – poinformował.
Napastnik prawdopodobnie wyposażony był w kamizelkę kuloodporną. Podczas ucieczki śmiertelnie ranił osobę, która próbowała go zatrzymać. Potem, w pobliżu swojego hotelu, znów użył bomb dymnych i zaatakował przechodniów nożem. W sumie zginęły trzy osoby, a pięć kolejnych zostało rannych.
Kim był sprawca? Służby badają powiązania
Sprawca został zidentyfikowany jako 27-letni Chang Wen. Mężczyzna poszukiwany był za unikanie służby wojskowej. Zginął po upadku z dachu budynku podczas policyjnego pościgu. Wszystko wskazuje na to, że działał sam.
Motyw jego działania są nadal nieznane. Premier Cho Jung-tai zapewnił, że przeszłość i ewentualne powiązania napastnika będą dokładnie przeanalizowane, aby zrozumieć dlaczego doszło do incydentu. Jak podkreśla BBC, na Tajwanie tego rodzaju wydarzenia są niezwykle rzadkie.
Źródło: TVN 24 / PAP / BBC