To już oficjalne. Śmierć Polaka w Jakucji
Polski podróżnik Adam Borejko zmarł w Rosji podczas samotnej wyprawy rowerowej przez Jakucję. Do tragedii doszło w hotelu we wsi Chandyga. – Konsul otrzymał informację od służb miejscowych – poinformował WP rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
Do tragedii doszło w nocy z soboty na niedzielę w jednej z miejscowości na wschodzie Rosji. Adam Borejko zmarł w pokoju hotelowym we wsi Chandyga, gdzie zatrzymał się podczas swojej wyprawy. Jak poinformowało biuro prasowe regionalnej służby ratowniczej w Jakucji, mężczyzna został znaleziony martwy o godz. 17.10 czasu lokalnego. Przyczyny śmierci nie są na razie znane, a na miejscu pracują służby śledcze.
- Konsul otrzymał informację od służb miejscowych i zgodnie z procedurami przesłał do urzędu wojewódzkiego - poinformował Wirtualną Polskę rzecznik MSZ.
"Położył się spać i nie wyszedł z pokoju"
Z relacji pracowników hotelu wynika, że podróżnik dotarł na miejsce w dobrym stanie. - Nie skarżył się na złe samopoczucie ani odmrożenia. Po prostu położył się spać. Następnego ranka nie wychodził z pokoju - relacjonował w rozmowie z lokalnym portalem sakhaday.ru jeden z pracowników. Dopiero wieczorem zdecydowano się wejść do środka. - Nie oddychał - dodał.
Adam Borejko realizował ekstremalny projekt samotnego pokonania na rowerze "trzech żywiołów świata". Wcześniej przejechał Saharę i Góry Wysokiego Atlasu w Maroku, a następnie przemierzył Indie z południa na północ, zdobywając himalajskie przełęcze powyżej 5 tys. metrów n.p.m.
Wyprawa do najzimniejszego miejsca na Ziemi
W Jakucji jego celem był przejazd ok. 914 kilometrów z Jakucka do Ojmiakonu – najzimniejszego, na stałe zamieszkanego miejsca na Ziemi. Plan zakładał dotarcie tam 18 lutego. 24 stycznia Borejko zarejestrował się w służbie ratowniczej i przeszedł obowiązkowy instruktaż. Dzień później wyruszył w trasę.
Według rosyjskich mediów jego wyprawa przebiegała zgodnie z planem. 25 stycznia nocował w Tyungyulyu, a po drodze korzystał z gościnności mieszkańców kolejnych miejscowości. Do Chandygi dotarł 31 stycznia po godz. 20 i zatrzymał się w hotelu.
Śmierć Adama Borejki wstrząsnęła środowiskiem podróżników i internautami, którzy śledzili jego wyprawy w mediach społecznościowych. Wyprawa przez skute mrozem bezdroża Jakucji miała być ostatnim etapem realizacji jego wielkiego marzenia.